Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Do końca XVIII wieku Kielce, prywatne miasto biskupów krakowskich, składały się z dwóch odrębnych organizmów: „miasta księży”, czyli zespołu budowli skupionych wokół kolegiaty oraz „miasta mieszczan”, czyli Rynku i jego najbliższych okolic. Miasto mieszczan to – oprócz Rynku – zaledwie kilka odchodzących od niego uliczek (dzisiejsze: Bodzentyńska, Piotrkowska, Duża i Mała) oraz ich zatyłki, które potem przeobraziły się w ulice: Leśną, Wesołą, Silniczną. Oprócz tego od Rynku odchodziła niemająca wówczas statusu ulicy droga do Leonarda (czyli do kościółka Św. Leonarda), wzdłuż której ciągnął się folwark Daleszczyzna. Do początku XIX wieku stał przy niej tylko jeden dom. Jedyny, ale bardzo ważny dla miejskiej tożsamości Kielc – tu właśnie mieszkał kielecki wójt.

Drewniana zabudowa mieszczańska znikła niemal w całości w jeden feralny dzień – podczas wielkiego pożaru w roku 1800. Nieco oddalony od Rynku dom wójta uchował się przed ogniem i, choć wielokrotnie przebudowywany, dotrwał do połowy lat 80. XX w., kiedy to został wykupiony od prywatnego właściciela na siedzibę Towarzystwa Przyjaciół Górnictwa, Hutnictwa i Przemysłu Staropolskiego i zaraz potem… rozebrany. Podczas rozbiórki odkryto belkę stropową z datą 1634 (do tego momentu znana była belka z innej jego części z datą 1710). Straciliśmy więc unikatowego, 350-letniego świadka historii Kielc, drewniany dworek wybudowany kilka lat przed pałacem biskupim.

Warto zwrócić uwagę, że jedyny, do dziś zachowany w Kielcach, ważny drewniany zabytek z czasów biskupich to znajdujący się w obrębie „miasta księży” dawny dom starosty Jaworskiego (znany jako dworek Laszczyków). Dom wójta był o ponad 150 lat starszy… Choć przebudowy zatarły jego charakter, do końca swego istnienia zachował elementy pierwotnej budowli, bardzo ciekawe późniejsze elementy wyposażenia, w tym piec z żeliwną płytą z datą 1796 oraz kolebkowe piwnice. Piwnice, z wyjątkiem ich części wykraczającej poza budynek, również zostały zburzone.

Po skandalu związanym z rozbiórką, w latach 1989-92 wybudowano atrapę dworku z pustaków, zabrano obiekt towarzystwu górniczemu i przekazano na siedzibę Urzędu Miar i Wag. Z całego obiektu zachowały się jedynie: bardzo urokliwa, ale stosunkowo młoda (najpewniej XIX-wieczna) drewniana brama od strony ul. św. Leonarda (odrestaurowana przez Muzeum Wsi Kieleckiej), mała oficyna oraz część piwnic, na której posadowiono później… pawilon handlowy. Żeliwną płytę pieca odnalazło i kupiło Muzeum Historii Kielc, zaś belka stropowa z datą 1634 znalazła się w skansenie w Tokarni – wbudowana w spichlerz ze Złotej.

Sądzę, że posesja z domem wójta z pustaków – kielecki wyrzut sumienia – powinna służyć innym celom niż siedziba Urzędu Miar i Wag. Najlepiej byłoby, gdyby trafiła do zasobów Muzeum Historii Kielc, któremu zresztą bardzo brakuje powierzchni. Warto też przywrócić kielczanom zachowaną część ciekawych XVIII-wiecznych piwnic.

Tekst: Rafał Zamojski

Fotografia pochodzi z archiwum Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close