Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś. Złota myśl Stanisława Lema, która działa jak balsam na dusze wszystkich nieszczęśników, torturujących się koszmarnym rozważaniem „a co by było, gdyby?”. Niestety myśl raz zasianą nie jest łatwo wyplenić i nawet Lem nie pomoże, gdy umysł drąży i drążyć przestać nie może (rym zamierzony celem nastrojenia Czytelnika do antymusicalu).

Dance macabre konającej wyobraźni

Można przecież śmierć pokonać, można po stronie życia stanąć i nie oddać ducha wieczności po przyjęciu kuli od zazdrosnego męża własnej kochanki! Oczywiście, że można Panie Zaucha! Reżyser spektaklu „Zaucha. Welcome to the .PRL” w Teatrze im. Stefana Żeromskiego Adam Biernacki zabiera aktorów i widzów w głąb agonalnej psychiki polskiego piosenkarza, w której bal życia trwa nadal. Co prawda, jak to zazwyczaj bywa z urojeniami pod wpływem niedotlenienia organizmu, Zauchów jest wielu, wydarzenia nakładają się na siebie, a fragmentaryczne wspomnienia wkradają w chorą narrację świadomości. Widzowie są świadkami wielkich cudów, dokonywanych przez Świętego Artystę: wybrańca polskiego narodu, który swoją niezłomną postawą doprowadza do zburzenia muru berlińskiego, a nawet do rozpadu ZSRR na nieznaczące państewka.

Raj w czasach PRL-u

Antybiografia koniecznie potrzebuje antyhistorii, dlatego w Polsce żyjącego Zauchy nie ma smutków, nie ma problemów, nie ma podziałów społecznych. Przynajmniej tak chciałby sam piosenkarz w swym onirycznym urojeniu. Czy jednak sielanka może trwać wiecznie? Czy dążenie do czynienia dobra za wszelką cenę jest grą wartą świeczki? Czy bycie na podium nie implikuje w ostateczności upadku z niego? Czy bohater narodu nie ma obowiązku stać się antybohaterem? Odpowiedzi nie zdradzę: wiedza zarezerwowana dla widzów – trzeba zobaczyć i tyle.

Antyaktor?

Ciężko wypowiedzieć się jednoznacznie na temat samej gry aktorskiej. Chaotyczność poszczególnych scen ogranicza możliwość skupienia się na samych walorach artystycznych sztuki i na jej wykonaniu. Zabieg prawdopodobnie zamierzony. Spektakl jest trudny w jednoznacznym odbiorze, może wywoływać konsternację, czasami nawet znużenie nadmierną nieoczywistością czy ciągłym zamieszaniem na scenie. „Zaucha. Welcome to the .PRL” to propozycja dla tych, którzy w latach 80. i 90. widzą swoisty urok i mają w sobie odwagę na konfrontację z odwiecznym pytaniem „co by było, gdyby?”.

Tekst: Aneta Zychma, Zdjęcia: Krzysztof Bieliński

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close