Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


4300 km na rowerze przez 146 miejscowości w 25 dni. Objechał dookoła Polskę, ustanawiając życiowy rekord. Ostatnio zrobił kolejny – 270 km po regionie w 12,5 godziny. Mieszkaniec gminy Morawica, były piłkarz, urodzony sportowiec…

JD: Jak wyglądały przygotowania do rajdu po Polsce? Specjalna dieta? Ograniczona ilość bagażu? Specjalistyczna pomoc techniczna? Zdradź kulisy, jak to zorganizowałeś…
Arkadiusz Strójwąs: Nie przygotowywałem się jakoś szczególnie. Jeździłem tylko trochę więcej na rowerze… (śmiech)
JD: Więcej, czyli?
AS: Czyli, gdy miałem czas, po prostu jeździłem. Gdy miałem cały dzień wolny, jeździłem praktycznie cały dzień, a więc od 8 do 10 godzin, nie licząc posiłku czy przerw. Planując trasę pół roku wcześniej, wiedziałem, że muszę pokonywać ponad 150 km dziennie. Diety, czy jakiegoś szczególnego przygotowania nie miałem. Byłem laikiem wierzącym w to, że mi się uda. Tym bardziej, że była to moja pierwsza poważniejsza, samodzielna wyprawa.
JD: Nie chciałeś kogoś namówić do tego wyczynu, czy może nie było chętnych?
AS: Psychicznie nastawiłem się, że zrobię to sam. Po pierwsze, nie byłem pewien, czy ta wyprawa dojdzie w ogóle do skutku. Przejechanie Polski na rowerze planowałem już dwa, czy trzy lata wcześniej. Pozostawało ono jednak tylko w sferze marzeń… Mówiłem sobie „Arek, a może kiedyś…”. Jednak planowałem, kupiłem nowy rower. Mówiłem też „dotrę go trochę” i tak mijał najpierw rok 2014, potem 2015. Nie namawiałem innych osób do wyprawy z bardziej prozaicznych powodów – nie wiedziałem czy dostanę miesięczny urlop. Powiedziałem komuś ze znajomych, ale za późno. Podjąłem więc decyzję, pojadę sam, aby się sprawdzić. Czytam dużo czasopism i książek podróżniczych. Marzę o jakiejś dalszej podróży po Europie. Ta dookoła Polski była sprawdzianem, czy dałbym radę przejechać dłuższe dystanse. Zaczynałem przecież objeżdżając Morawicę, potem powiat kielecki, stopniowo zwiększałem zasięg… Pomyślałem: „wreszcie pora pojechać dookoła Polski”.
JD: Takie wyzwania lepiej pokonać na drodze szutrowej czy asfalcie?
AS: Lepiej asfaltem. Miałem ze sobą niemały bagaż – sakwy ważące 30 kilogramów. Gdy jechałem asfaltem było trochę lżej (śmiech).
JD: Trening dla Ciebie to jazda na rowerze czy coś więcej? Zimą chowasz rower do garażu?
AS: Nie robię tego. Należę do tej grupy ludzi, którzy uważają, że w każdą pogodę da się jeździć… No dobra, może nie w każdą… (śmiech). Ale do minus 10 stopni spokojnie daję radę. Jedynie gdy jest duży śnieg, odpuszczam. Ale roweru nie chowam, jeżdżę okrągły rok. Trochę też biegam, więcej jednak zimą niż latem.
JD: Nie miałeś chwil zwątpienia, pokusy żeby przerwać całą wyprawę?
AS: Aż takiej nie miałem (śmiech). Chociaż dwa słabsze momenty się zdarzyły. Pamiętam, że był to piąty dzień mojej jazdy, pierwsza niedziela. Do południa strasznie ciężko mi się jechało, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby przerywać. Wspominałem wtedy słowa żony, które dostałem w odpowiedzi na moje „ciekawe czy dam radę”: „Ty jesteś zawzięty, na pewno dasz radę” (śmiech). Takie proste słowa, ale strasznie uskrzydlają. Tak samo jak świadomość, że ta druga, bliska osoba we mnie wierzy. „Jak to, ja nie dam rady?” To mi strasznego kopa dawało, pchało do przodu…
JD: A propos wiary… Co bardziej zawodzi rower czy człowiek?
AS: Rower mnie nie zawiódł. Chyba człowiek…
JD: Jakie cechy charakteru, osobowości przydają się do takiego wyczynu?
AS: Dążenie do celu, zawziętość. Prosta zasada. Jak coś robię, a to mi się nie udaje, to robię to tak długo, aż mi się to uda (śmiech).
JD: Utkwiło Ci coś szczególnego w pamięci z podróży, może właśnie jakiś człowiek?
AS: Powiem tak: samych pozytywnych ludzi spotykałem. Często zaczepiali mnie, dopytywali co robię… Wydawać by się mogło, że stracę ochotę na kolejne tłumaczenia, że „ja samotnie przez Polskę na rowerze”. A ja właśnie wręcz przeciwnie. Lubiłem te zaczepki, może dlatego też, że jechałem sam, a to była jedyna okazja, aby z kimś porozmawiać. Nie przeszkadzało mi nawet, że powtarzałem to samo następny raz (śmiech). Słyszałem też często: „Na pewno dasz radę, przejedziesz, trzymam kciuki, powodzenia życzę”, super było. Jeden z ostatnich noclegów spędziłem u kogoś pod namiotem na posesji. Poczęstowany zostałem kanapkami, herbatą i nawet zimne piwo było (śmiech)…
JD: Po tej wyprawie znasz już swój rower na pamięć?
AS: Myślę, że znałem go już sporo wcześniej. Dużo jeździłem, chciałem go też odpowiednio przygotować… Podokładałem części. Praktyczne rzeczy. Na przykład wydłużyłem błotniki, żeby nie chlapało, gdy będzie mokro. Dodatkowe rogi na kierownicy, bo jeden chwyt na cały dzień, to stanowczo za mało… Myślę, że tak. Poznałem. Przyjacielem moim jest i już…
JD: Korzystałeś z jakichś gadżetów rowerowych, które pomogły ci na trasie?
AS: Miałem specjalnego GPS-a rowerowego z wcześniej ustaloną trasą. W zasadzie trzymałem się tej drogi, choć jakieś drobne korekty były.
JD: Ilu osobom udał się taki wyczyn jak Tobie? Istnieje jakaś księga rowerzystów, do której zostaniesz wpisany, żeby ten sukces udokumentować?
AS: Nie wiem, czy coś takiego istnieje. Te 146 miejscowości, które przejechałem wymagane były do uzyskania odznaki rowerowej Rajdu PTTK dookoła Polski. W każdej z nich musiałem zdobyć potwierdzenie w książeczce rowerowej w postaci pieczątki lub zdjęcia na znaku, czy innym charakterystycznym miejscu. Przyznaję, że nawet nie wiem, ile jest takich osób, jak ja… Odznak PTTK wydano kilkaset. Można ją jednak zdobyć jeżdżąc odcinkami przez 5 lat…
JD: Zgłosił się do Ciebie ktoś, kto powiedział, że da ci tyle, a tyle pieniędzy, będziesz jechał przez Europę, bił rekordy, będziesz promował jego inicjatywę, firmę, instytucję?
AS: Mam nadzieję, że kolejnym rekordem będzie Europa na rowerze. Jednak jeszcze nikt się nie zgłosił, czekam na propozycje…

Rozmawiał: Jan Duda, Fotografie: Paweł Małecki

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close