Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Nowy rok, nowe wyzwania. Siłownia, fitness, nauka języków. Mam nadzieję, że na liście znajdują się też książki, które chcemy przeczytać, i nowe słowa warte zapamiętania. Niektóre nie przetrwają próby czasu, inne zostaną z nami na zawsze. Wszystko zależeć będzie od siły bodźca poznawczego. Mnie prześladuje „fleksybilność”. Słowa nauczyłem się od Tomasza Beksińskiego, kultowego dziennikarza muzycznego, na którego audycji ,,Romantycy Muzyki Rockowej’’ wyedukowało się moje pokolenie. Nie wszyscy jednak pamiętają, że pan Tomasz był też genialnym tłumaczem Bondów i Monty Pythona. I właśnie praca translatora skrzyżowała nasze drogi. Na początku lat 90. pisałem tekst o kulisach zawodu dla ,,Cinema Press Video’’. Pomyślałem, że Beksiński byłby idealnym rozmówcą.

– Niech pan spróbuje go namierzyć – na wywiad szef gotów był przeznaczyć dwie kolumny.

– Spróbuję – miałem niezły zgryz, bo w czasach raczkującego internetu, znalezienie człowieka wymagało zachodu. Kilka telefonów i zdobyłem ten numer. Pan Tomasz zaprosił mnie do swojego M-3 w stolicy. Przegadaliśmy kilka godzin, przy okazji obejrzałem kolekcję płyt i filmów gospodarza. Po powrocie do Katowic spisałem rozmowę z przekonaniem, że mam dobry wywiad.

Problemem okazała się jego autoryzacja. Pan Tomasz nie miał faksu, a czytanie przez telefon nie wchodziło w rachubę, bo rozmówca prowadził nocny tryb życia. Wysłałem mu zatem wywiad pocztą i tą samą drogą otrzymałem odpowiedź z kosmetycznymi poprawkami, z których najważniejsza dotyczyła zmiany określenia pracy koleżanki po fachu, która ,,trzaska’’ tłumaczenia od ręki. Pan Tomasz poprosił o zastąpienie kolokwializmu bardziej elegancką formą.

Pozorny drobiazg, ale niemożliwy do spełnienia. Wiadomość szła tak długo, że kiedy w końcu dotarła do redakcji, było za późno. Tekst ukazał się bez autoryzacji, a ja nie mogłem spać w nocy ze zgryzot. Kiedy zatem otrzymałem kolejny list od pana Tomasza, najzwyczajniej w świecie bałem się go otworzyć. Zebrałem się na odwagę dopiero w przerwie między zajęciami na uczelni.

– Nic się nie stało, ale na przyszłość proszę, żeby był pan bardziej fleksybilny – przeczytałem na głos ostatni akapit.

– Co to znaczy fleksybilny? – zainteresował się kolega.

– No wiesz, to jak w angielskim flexible, oznaczającym coś giętkiego – odpowiedział drugi, wertując słownik. – Czyli najprościej rzecz biorąc, chodzi o to, żeby być bardziej elastycznym.

Odetchnąłem. Nigdy więcej nie zdarzyła mi się podobna wpadka. Wziąłem jednak sobie do serca zwrot i stosuję go do dziś. Czym jest bowiem fleksybilność? Umiejętnością reagowania na zmiany. Kiedyś na kolegium szef powiedział, że jestem plastyczny. A to właśnie fleksybilność. Nie ma nic wspólnego z koniunkturalizmem, którego nie znoszę.

Moja 30-letnia droga zawodowa, w tym 18-letnia w TVN24 i TTV, dowiodła, że zasada się sprawdza. Może zatem warto się nią podzielić na nowy rok i sugerować, byście też wzięli ją sobie do serca. Od tego jak bardzo będziecie fleksybilni zależy, czy będzie on dobry, czy… jeszcze lepszy. Na zachętę życzę wszystkiego… najlepszego. I fleksybilnego.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close