Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Paweł Solarz – dziennikarz radiowy, telewizyjny. Na antenie Radia Kielce można usłyszeć go teraz w przedpołudniowym programie „Na każdą pogodę”. Od lat promuje świętokrzyskich muzyków w autorskiej audycji „Made in Kielce”. Padł ofiarą żartu Marka Niedźwieckiego. Napisał leksykon świętokrzyskiej muzyki rozrywkowej. Był korespondentem wojennym w byłej Jugosławii. Mówiąc o nim „człowiek – orkiestra” można by jeszcze dodać: „symfoniczna”.

Jak to się zaczęło?

Zawsze chciałem być dziennikarzem radiowym i marzyłem o poprowadzeniu listy przebojów w Trójce… Co mi się nawet udało.

Czyli jesteś człowiekiem spełnionym?   

Tak, ale… jednak nie do końca. Cały czas myślę, że wszystko przede mną, że jestem na początku swojej drogi. I to mi daje radość życia.

No to wróćmy do początku. Kiedy pierwszy raz zasiadłeś za mikrofonem?

Podczas studiów na Politechnice Świętokrzyskiej, gdzie reaktywowałem studenckie radio Eterek. Organizowano wtedy w różnych miastach giełdy audycji studenckich. Wysłałem trzy materiały do Torunia. Wśród jurorów był Andrzej Paweł Wojciechowski, późniejszy założyciel Radia Zet. Udało mi się wygrać. Nagrodą była praktyka studencka w Programie IV Polskiego Radia w Warszawie lub w Radiu Kielce. Z czystego lenistwa wybrałem Kielce. Letnia praktyka zmieniła się w stałą współpracę, a ta – w etat.

Jak trafiłeś do Trójki?

To też było pokłosie toruńskiego wyróżnienia. Pracując w Radiu Kielce przygotowywałem jednocześnie materiały dla radiowej Czwórki, do Rozgłośni Harcerskiej o wszystkim, co dotyczyło młodych ludzi. Jeździłem też do Warszawy w czwartki, na nagrania magazynu harcerskiego „Zdziś”. W Czwórce poznałem m.in. Grzegorza Miecugowa, który robił swoją „Bublotekę”, a później został dyrektorem Trójki. Z wypiekami na twarzy poznawałem i podziwiałem moich idoli z eteru: Piotra Kaczkowskiego, Marcina Zimocha, Wojciecha Reszczyńskiego i Marka Niedźwieckiego. I sukcesywnie przybywało mi programów. Do kilku audycji prowadzonych w Radiu Kielce, po jakimś czasie doszło także „Zapraszamy do Trójki”, którą prowadziłem w czwartkowe poranki i piątkowe popołudnia. W studiu mijałem się wtedy z Jurkiem Owsiakiem i Markiem Niedźwieckim. To było czyste wariactwo.

Oni byli zwariowani?

Nie, mój tryb życia. Wyjeżdżałem o drugiej w nocy ze środy na czwartek, żeby być wcześnie rano w Trójce. Prowadziłem program do dziewiątej. Uczestniczyłem w redakcyjnym kolegium, potem przyjeżdżałem do Kielc na godz. 14, żeby poprowadzić program „Od siedmiu wzwyż”. Po południu pisałem artykuł z muzycznej serii „Trucie na nucie” dla „Słowa Ludu”, by w piątek o piątej rano wyjechać do Warszawy. Jako prowadzący popołudniówkę łączyłem się z poszczególnymi ośrodkami, żeby zebrać materiały do mojego wydania „Zapraszamy do Trójki”. Pamiętam, jak dziś: Cześć Paweł Solarz, „Zapraszamy do Trójki”. Kończyłem program, do samochodu i powrót do Kielc. A w sobotę często prowadziłem poranne aktualności.

Jak to się stało, że poprowadziłeś listę przebojów Trójki?

W rozgłośni ci znani robili takim jak ja dowcipy. Kiedyś po piątkowym popołudniu chciałem wyjść ze studia, bo wiedziałem, że zaraz swój program zaczyna Marek Niedźwiecki. Okazało się, że drzwi są zamknięte, ja uwięziony w studiu, a za chwilę zaczyna się lista przebojów. Za szybą reżyserki widziałem realizatora i roześmianego Niedźwiedzia. Wcześniej podrzucili mi wszystkie papiery, więc nie miałem wyjścia i musiałem poprowadzić początek. Nowością była piosenka Phila Collinsa „Another Day In Paradise”. Jak było? Niedźwiedź stwierdził z uśmiechem, że mogło być gorzej. Drugi raz taki stres przydarzył mi się dopiero po latach, podczas wywiadu z Davidem Gilmourem z Pink Floyd. Dobrze, że widzieliśmy się tylko przez połączenie internetowe, nie na żywo, bo nie wiem, jak by się to skończyło. Cóż, człowiek cały czas dowiaduje się o sobie czegoś nowego. Mam kolejne marzenia. Spotkać dla słuchaczy Radia Kielce Phila, Stinga, Bono i McCartneya.

Byłeś też korespondentem wojennym Telewizji Polskiej…

Tak. Dzięki Tomkowi Kowalczewskiemu, dziś jednemu z dyrektorów Trójki, poznałem Jankę Ochojską. Dla Polskiej Akcji Humanitarnej przygotowaliśmy, wspólnie z pracownikami starachowickiego Stara, konwój z darami i pojechaliśmy na Bałkany. W sumie byłem tam trzy razy. Nie zapomnę ostrzału, jaki przeżyliśmy, robiąc materiał dla TVP niedaleko Skopje. Tam były checkpointy obsadzone polskimi żołnierzami. Byliśmy z nimi na rutynowym patrolu, kiedy nagle zaczęła się strzelanina. Wtedy naprawdę się bałem. Muzyka jest jednak dużo przyjemniejsza.

Od lat promujesz świętokrzyskich muzyków w sobotniej audycji „Made in Kielce”. Ile to już?

Prawie osiem lat. Początkowo myślałem, że będzie najwyżej 20 odcinków. Okazało się, że jest duża grupa ludzi tworzących muzykę, szukających swojego miejsca. Staram się ich piosenki przybliżać słuchaczom. 25 lat temu puszczałem Mafię z Andrzejem Piasecznym. Dzisiaj są nowe twarze, nowi artyści. I trzeba ich promować. Lubię, kiedy osiągają sukces, złoszczę się, kiedy ich nie doceniają.

Pokusiłeś się nawet o wydanie leksykonu świętokrzyskiej muzyki rozrywkowej.

W Radiu Kielce często byłem świadkiem sesji nagraniowych zespołów, z wieloma rozmawiałem. Miałem masę notatek o grupach, których już nikt nie pamięta, a grali w nich świetni muzycy, dzisiaj często znani z innych dokonań – na przykład Włodek Kiniorski czy Janusz Radek. Sięgnąłem też do archiwów, bo leksykon obejmuje lata 1960-2010. Przymierzam się teraz do jego rozszerzenia o 100 nowych haseł. Wracając do młodych zespołów – mam całą szafkę nagrań, czekających w kolejce na antenę. Będzie więc czego słuchać.

Dziękuję za rozmowę.

To ja dziękuję.

Rozmawiał: Kamil Wojtczak, Zdjęcia: Jarosław Kubalski

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close