Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Ich muzyka jest mieszanką metalu, rapcore’u i djentu. Zaczynali jeszcze w latach 90. Dotychczas nagrywali i tworzyli w garażu kieleckiej Bazy Zbożowej. Odrodzili się w składzie pięciu muzyków. Właśnie wydali drugą epkę i pracują nad nowym materiałem z producentami muzycznymi ze światowej czołówki. O Ninja Syndrom było głośno także podczas ostatnich eliminacji konkursowych Przystanku Woodstock.

Nazwa Ninja Syndrom zobowiązuje. Chyba drzemie w Was niemała odwaga i waleczność. Jak zaczęła się Wasza przygoda z muzyką i wspólnym graniem?

Michał „Karaz” Krysiński (wokal): Zaczęło się od mojej drogi muzycznej rapera. Trwało to osiem lat do 2005 roku. Potem była praca z innymi zespołami i bandami. Ninja Syndrom to mój autorski projekt, choć wspomagany na początku przez DJ Hansa ze Wzgórza Ya-Pa 3. Postanowiliśmy z kolegami użyć tej nazwy ponownie, ale już do całkowicie innej muzyki.

 

Przed zespołem nowe wyzwania i wydawnictwo, które się niebawem ukaże. Materiał powstaje przy udziale znakomitych producentów i speców od miksowania i masteringu. Podobno wszystko zaczęło się od spotkania w Szwecji z Danielem Bergstrandem. Jego nazwisko widnieje przy najważniejszych produkcjach, takich sław jak Meshuggah, In Flames czy Behemoth.

Paweł Rej (gitara): Tak. Zaczęło się w Szwecji. Wstępna produkcja materiału to tracking, czyli zarejestrowanie śladów pojedynczych instrumentów. Miksy zostały już skończone i całość trafiła do studia w Nowym Jorku, gdzie dokonano masteringu. Chcieliśmy zrobić coś bez kompromisów, na najwyższym poziomie. Szukaliśmy ludzi, którzy obracają się w podobnej do nas stylistyce. I są w tym najlepsi. Z racji tego, że Meshuggah jest obecnie blisko tych muzycznych klimatów co Ninja Syndrom, przesłaliśmy swój materiał do Daniela Bergstranda, który z nimi tworzył. On go przesłuchał i zgodził się z nami współpracować. I wyczuł nasz styl. Producenci i realizatorzy nagrań zespołów, jakimi się inspirujemy, pracują także z nami. Wszystko odbywa się przez kontakt mailowy.

Były duże naciski ze strony producentów, by modyfikować Wasz autorski materiał?

Filip Gołda (gitara): Byliśmy w stanie mocno zaufać Danielowi, jeśli chodzi o jego pomysły i wizje na ten materiał, ale okazało się, że on był bardzo usatysfakcjonowany tym, co usłyszał. Jego sugestii co do aranżacji i partii konkretnych instrumentów było dużo mniej, niż bym się spodziewał. Okazało się, że jest z nami całkiem nieźle. On ubrał to w ciekawe brzmienia podczas nagrań. Robił wszystko na najwyższym poziomie.

PR: Potwierdziło się także to, co wiedzieliśmy: producenci, z którymi pracowaliśmy są przedstawicielami skrajnie różnego brzmienia. Pojechaliśmy do Szwecji i usłyszeliśmy bardzo organiczne dźwięki. Z kolei Taylor Larson ze Stanów Zjednoczonych stworzył miksy, którym dodał smaczki typowo amerykańskie, nowocześnie brzmiące. Staraliśmy się połączyć osoby stojące po przeciwnych stronach barykady, jeśli chodzi o realizację nagrań. Było to dość ryzykowne, ale efekt końcowy zaskoczył nas pozytywnie.

Ted Jensen to postać wyjątkowa w Waszym projekcie. Legenda światowego masteringu. Doskonały inżynier dźwięku pracujący m.in. przy utworze „Hotel California” The Eagles, albumie „The Stranger” Billy’ego Joela. Nie sposób nie wspomnieć o nagrodzie Grammy w 2003 roku za album „Come Away with Me”, który nagrała Norah Jones. Jak udało się nawiązać współpracę z takim fachowcem?

PR: Myślę, że szybciej wymienilibyśmy znane światowe albumy, za które Ted nie jest odpowiedzialny. (śmiech). Właśnie zaczynamy z nim pracę studyjną, masteringową. I na obecną chwilę nie jesteśmy w stanie powiedzieć, w którą stronę to pójdzie. Nie było żadnego problemu z nawiązaniem współpracy. Czuję dumę, że takie sławy pracują przy tym materiale i my, skromni ludzie z Gór Świętokrzyskich, mamy zaszczyt z nimi tworzyć. To, że się zgodzili, świadczy o poziomie tego, co robimy.

Jak muzyka Ninja Syndrom jest odbierana na koncertach? Podobno zaproponowaliście również mocne uderzenie podczas ostatnich eliminacji na Przystanku Woodstock?

MK: Woodstock sam w sobie jest dla nas już sporą nobilitacją. Dużo zadziało się dzięki temu od strony marketingowej i była to dla nas udana wycieczka. To, że nie wyszło, to po prostu los i prawidła konkursu. Na jedno zwycięstwo przypada dziesięć porażek i trzeba to wiedzieć. Nie ma się co smucić i obrażać. Mamy plany atakowania za rok.

PR: Pojawia się także temat trasy koncertowej. Dotychczas graliśmy m.in. w Bułgarii. Jesienią chcemy odwiedzić również Czechy, Węgry, może Serbię i Chorwację. Świetnie wspominamy dotychczasowe koncerty na Bałkanach. Szykujemy mocny, dwutygodniowy tour po Europie.

Na razie można usłyszeć m.in. na kanale YouTube „W Cieniu” i „Zapadam się”. Jak powstają utwory Ninja Syndrom i kiedy będziemy mogli poznać całą płytę zespołu?

FG: Przygoda ze Szwecją i ludzie, których spotkaliśmy, przyczynili się do tego, że powstał maksisingiel. Ma on wzbudzić zainteresowanie wśród dystrybutorów i wytwórni płytowych i na tym nam najbardziej zależy. Czas zweryfikuje, czy do tego dojdzie. Materiał na nową płytę jest praktycznie gotowy. Natomiast do tej pory nie było nikogo, z kim chcielibyśmy współpracować i moglibyśmy oczekiwać, że z pracy nad tymi utworami wyjdzie coś fajnego. Materiał powstaje w przeróżny sposób. Czasami motywy muzyczne przychodzą do głowy podczas podróży. Oczywiście nie można zapominać o emocjach i przeżyciach, które kształtują te utwory. Najczęściej to ja dostarczam muzykę. Pozostali ubierają to w warstwę liryczną. I taki podział zadań sprawdza się mniej więcej od dwóch lat.

Czy myśleliście kiedyś, by wystąpić w programie typu talent show? To może naiwne pytanie w odniesieniu do muzyki Ninja Syndrom, ale wielu niezależnym twórcom takie programy pomogły w dotarciu do szerszej grupy odbiorców. Przykładem może być choćby Dawid Podsiadło.

FG: Dawid Podsiadło był (a może jeszcze jest) wokalistą bardzo ostro grającej kapeli Curly Heads. I gdyby to się utrzymało, a chłopaki nadal nagrywaliby płyty, to jestem w stanie uwierzyć w magię tego rodzaju programów. Jeśli jednak tak się nie dzieje, to nasz udział w takich przedsięwzięciach nie ma większego sensu.

Grasz na ośmiostrunowych gitarach, które dają trochę inne brzmienie, prawda? 

FG: Wspomniany już zespół Meshuggah jest prekursorem używania tak rozbudowanych instrumentów. Jestem ich fanem, więc w końcu i ja musiałem zacząć grać na ośmiu strunach. Brzmi zdecydowanie niżej niż standardowa gitara. Są tam dołożone struny basowe. Zainteresowałem się nim, bo poczułem wielką frajdę ze słuchania muzyki zespołów Periphery czy Animals As Leaders. To mój kolejny instrument. Ciekawy, jeśli chodzi o samą konstrukcję. Ma trochę niestandardowy rozkład progów, jest za to bardzo wygodny i szczerze go polecam.

Jakie są Wasze plany na nadchodzące miesiące? Koncerty czy praca w studiu?

PR: Ze studia w zasadzie wyszliśmy, a teraz dopieszczamy materiał od strony produkcyjnej. Potem chcemy poszukać wydawcy i dystrybutora. Raczej będą to pomysły realizowane poza granicami kraju. Mamy także „plan B” na naszą muzykę. Jeśli zdarzy się, że żaden z dystrybutorów nie zdecyduje się z nami współpracować, to i tak sobie poradzimy.

FG: Chcemy jesienią umocnić swoją pozycję koncertami i teledyskami, które zamierzamy nakręcić w trakcie wakacji.

Trzymam kciuki za dalsze sukcesy zespołu, życzę wytrwałości wojowników ninja i dziękuję za rozmowę.

MK: Po tym, co się ostatnio wydarzyło, chcemy utrzymać odpowiedni level i tworzyć w sposób, który gwarantuje określoną jakość, a zatem pracy i zajęć w Ninja Syndrom nie zabraknie przynajmniej na najbliższe trzy lata. Dziękujemy.

Skład Ninja Syndrom:

Michał „Karaz” Krysiński – rap
Paweł Rej – gitara
Karol Tomaszewski – perkusja
Radek Kielch – wokal
Filip Gołda – gitara, autor muzyki

Rozmawiał: Michał Sierlecki, zdjęcia: Patryk Ptak

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close