Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


– Czy może mi Pan polecić dobrą potrawę? – pytam kelnera przed wgryzieniem się w menu.
– Nie wiem, która jest dobra – ripostuje ten z rozbrajającą szczerością, uśmiechając się jak zadowolone z psikusa dziecko.
– Nic mi pan nie doradzi? – mam nadzieję, że to żart.
– Niestety – kelner rozkłada ręce.

Taką odprawę dostałem w popularnej restauracji w Poznaniu. Mieście odwiedzanym przez turystów z całego świata. Młody człowiek uznawał stan rzeczy za najzupełniej normalny. Jakby chciał powiedzieć, że pracuje za karę.

Historia przypomniała mi podobne wydarzenie. Kiedy zdana na łaskę NFZ mama zapytała lekarkę, po wielomiesięcznym oczekiwaniu na wizytę:

– Pani doktor, a co to jest? To, co mi się zrobiło tu na nodze?
– A ja nie wiem, co to jest.

Odpowiedź tyleż bezczelna, co rozbrajająca w swojej szczerości. Przede wszystkim jednak pokazującą, że po 30 latach od upadku komuny, w pewnej kwestii wszystko zostało po staremu.

Bylejakość. Jest widoczna nie tylko w fuszerkach drogowych i deweloperskich niedoróbkach, ale i w gastronomii, medycynie czy dziennikarstwie, co słychać w wywiadach rozpoczynających się od pytania: skąd pomysł? To choroba, z którą zmagamy się przez całe życie. Jak widać, nieuleczalna. Ciężko bowiem przeciwstawić się frontowi brakoróbstwa. Zwłaszcza, że upatrywanie ratunku w jego przeciwieństwie również niesie pewne zagrożenia.

W czasach teatralnych grałem w ,,Pastorałce’’ Leona Schillera. Na próbach reżyser stosował jedną receptę na każdy błąd. Powtarzał cały spektakl od początku. Brak inwencji zastąpił ślepym naśladownictwem, męcząc siebie i innych. Premiera przebiegła bez zakłóceń, lecz ze sceny wiało nudą. Producentka jednego z moich programów w podobny sposób dąży do perfekcji. To cecha na wagę złota, niestety, często kończąca się ulepszaniem na siłę dobrze zrobionego odcinka. Trzeba oczywiście walczyć o jak najlepszy rezultat, ale także pamiętać o tym, że… lepsze jest wrogiem dobrego.

Perfekcjonizm to poprawianie w nieskończoność. Co oznacza, że efekt finalny nigdy nie nastąpi. Jak pisze Krzysztof Zanussi w ,,Strategiach życia’’, malarz nie skończy malować obrazu, a sportowiec nigdy nie będzie dostatecznie gotowy na zawody. A tymczasem chodzi o to, żeby połączyć umiejętność wywiązania się z przedsięwzięcia w mistrzowskim stylu z wykonaniem projektu w terminie. Takie ,,Zen to do’’, czyli lista, którą trzeba po prostu odhaczać.

Zapewne niełatwo stosować się do zaleceń w praktyce. Zwłaszcza jeśli staniemy przed dylematem: bylejakość czy perfekcjonizm? Dżuma czy cholera? Mnie pomaga w tym prowadzenie elektronicznego kalendarza, w którym codziennie rano sprawdzam kolejność zadań do zrobienia, a przed zaśnięciem, wymazuję te zrealizowane. Dzięki temu wyrabiam w sobie nawyki, które oduczają mnie bylejakości, a zarazem nie pozwalają wpaść w perfekcjonizm. Wszystko powstaje zgodnie z planem. Tak, jak ten felieton, napisany w określonym miejscu i o określonej porze.

Staraj się zatem unikać dziadostwa, lecz nie trać również energii na wałkowanie w kółko tego samego. Tak jak granie 50. raz tej samej sceny. A przecież przed tobą w życiu jeszcze wiele innych. Nawet jeśli nie zawsze perfekcyjnych, to nigdy nie byle jakich.

Jakub Porada

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close