Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Co takiego kryje się w Górach Świętokrzyskich, że z każdym rokiem przyciągają coraz więcej turystów? Być może sprawia to widok pasiastych pól, szmer leśnych strumyków, a może po prostu urok rzucony przez tutejsze czarownice? O atrakcjach naszego regionu rozmawiamy ze świętokrzyskim przewodnikiem Dominikiem Kowalskim.

Być przewodnikiem chyba nie jest prosto. Co sprawiło, że zdecydowałeś się zajmować tym zawodowo?

Tu się urodziłem, za oknem widziałem zamek w Chęcinach. Lubię ten region, jest nieodłącznym elementem mojego życia. Z czasem zacząłem zadawać sobie pytanie, co mogę z tą moją fascynacją zrobić. Gdy byłem nastolatkiem, prawie wszyscy mieszkający w Chęcinach byli z zamkiem związani i to trochę uznawałem za oczywistość. Po technikum gastronomicznym rozpocząłem studia na europeistyce, ale poza wielkim światem kusiło mnie też moje sąsiedztwo. Na drugim roku zrobiłem kurs i uzyskałem uprawnienia przewodnika świętokrzyskiego. Na początku miałem opory, by mówić do turystów, więc zająłem się… papierami,  wewnętrzną działalnością koła przewodnickiego. Dziś nie wyobrażam sobie, że mógłbym robić coś innego niż oprowadzanie wycieczek.

Skąd takie zainteresowanie Górami Świętokrzyskimi?

Kiedy jestem poza regionem, nawet jeśli jest to podobny krajobraz: pagórki, łąki, rzeki, to czegoś mi brakuje. Chyba tej magii, tego, że na wyciągnięcie ręki mamy np. tereny, gdzie działał Staszic, o którym dzieci uczą się w szkole. Góry Świętokrzyskie obfitują w wyjątkowe miejsca. Mamy kuźnie, klasztory, ale i świętokrzyską zapaskę, nasze czarownice, biesy, legendy. Chyba po prostu jestem lokalnym patriotą i chcę się dzielić swoją wiedzą z innymi.

Skoro chcesz dzielić się wiedzą, to powiedz, jakie miejsca najczęściej odwiedzają turyści i które z nich naprawdę byś polecił?

Święty Krzyż, Łysicę, zamki: w Chęcinach i w Ujeździe, a także Sandomierz. Chyba każdy o nich słyszał i nie trzeba zbyt wiele o nich opowiadać. To takie wizytówki naszego regionu, absolutny „must have” każdej wycieczki organizowanej przez biura podróży. Swoistym fenomenem jest kompleks turystyczny w Bałtowie, ale tam w dużej mierze trafiają turyści indywidualni. Każde z tych miejsc jest godne uwagi, zatem skupiłbym się raczej na tym, co można zobaczyć przy okazji. Ot, choćby Bodzentyn, który mamy w pobliżu, gdy udajemy się na Łysicę. W tamtejszym kościele znajduje się ołtarz przeniesiony z katedry wawelskiej, mamy też ruiny zamku, obecnie zresztą rewitalizowane, a do tego możemy podziwiać średniowieczny układ miasteczka i rzadki już w obecnych czasach, nadal działający targ koński.

Jakie atrakcje poleciłbyś komuś, kto zna już nieco nasz region i chciałby poznać go jeszcze lepiej?

Myślę, że wszystko zależy od zainteresowań i pasji tej osoby. Jadąc w kierunku Małogoszcza, warto zajrzeć do Bocheńca, zatrzymać się nad rzeką, usiąść i wyobrazić sobie, że całkiem niedaleko mieszkał człowiek, który napisał „Wierną rzekę”. W naszym regionie niemal wszędzie działy się rzeczy, które wpłynęły na bieg historii. Tak na dobrą sprawę, to mamy ich aż nadmiar, istna klęska urodzaju (śmiech). W regionie są zabytki sakralne, zabytki techniki, zamki, warownie, muzea z ciekawymi zbiorami, a także atrakcje geologiczne i przyrodnicze. Każdy znajdzie coś, co go zainteresuje. Osobiście polecam romański kościół w Grzegorzowicach. Nie jest zbyt popularny, a pochodzi z pierwszej połowy XIV wieku i jest jednym z najpóźniejszych obiektów romańskich w Polsce.

W naszym województwie mamy też wiele miejsc, które nie są popularne…

Jest wiele zabytków, do których turyści zaglądają rzadko, prawie wcale. Na dodatek pieszo można zwiedzić absolutnie dziewicze, nieznane nikomu tereny. W mojej opinii to przyroda jest największym, choć niedocenianym, atutem naszego regionu. Chcę niedługo zrealizować projekt: okrążyć granice województwa, które przebiegają w znacznej mierze lasami, łąkami i, oczywiście, wzdłuż Wisły. Wyobraź sobie taką podróż kajakiem, quadem, łodzią, rowerem, pieszo… Nasz region ma naprawdę wiele do zaoferowania turystom, a ci mogą spędzać czas aktywnie i na wiele sposobów.

Podkreślasz, że, to co ciekawe jest tuż obok, że nie trzeba jechać za granicę. Powiedzieliśmy już trochę o regionie. A co ciekawego można znaleźć w Kielcach?

I znów odpowiem przewrotnie, bo wcale nie będę zachęcał do zwiedzania zabytków, a podkreślę walory przyrodnicze miasta i okolic. Kilka lat temu PTTK stworzył tzw. ścieżki spacerowe w Kielcach. Żółta ma 56 km i biegnie granicami miasta. Wyobraź sobie rodzinę, która w każdą sobotę wakacji pokonuje 10 km tą ścieżką. Widok na Kielce z tej trasy jest zachwycający, miasto jest nie do poznania, to bardzo przewartościowuje sposób, w jaki stolicę województwa postrzegamy. Ta rodzinka może odwiedzić też Park Kultury i Wypoczynku, czyli Stadion, który ciągnie się przez ponad 5 km, mamy pięć rezerwatów geologicznych w granicach miasta. I na to przede wszystkim namawiam. Obcujmy z przyrodą i naturą. Jeśli ktoś chce zaczerpnąć świeżego powietrza, zrelaksować się, powinien w weekend zostawić telewizor, smartfon i korzystać z niezwykłego położenia Kielc. Cenię sobie także to, że zaledwie kilkanaście minut po wyjściu z domu, mogę się znaleźć w lesie.

A jakim jesteś przewodnikiem?

Nie mogę przez osiem godzin wygłaszać monologu, bo turysta nic z tego nie zapamięta. Muszę go zaczepić, sprowokować, czasem nawet zdenerwować, by wywołać w nim emocje. Dlatego najważniejsze jest dla mnie aktywne włączanie moich słuchaczy w to, o czym opowiadam. Tylko gdy będą reagować, zrozumieją i zapamiętają. Jeśli w Jędrzejowie wcielisz się w postać Wincentego Kadłubka i napiszesz jednodniową kronikę swojego życia, to z pewnością zawsze już będziesz wiedzieć, że to tutaj ten znany biskup i kronikarz spędził ostatnie lata swojego życia, a opactwo nosi jego imię. Jeśli będę opowiadał Ci w muzeum o zasobach geologicznych naszego regionu, to niewiele z tego wyniesiesz. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, abym zabrał Cię na tzw. „strzelanie” do jednej z kopalń i tam opowiedział Ci o kamieniach i minerałach – gwarantuję Ci, że efekt będzie zupełnie inny. Turysta potrzebuje haczyka – czegoś, co go zaintryguje. Moją rolą jest przedstawienie opowieści, która będzie go urzekać, która pozostanie w jego głowie i sercu przez wiele tygodni.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Marta Herbergier; Zdjęcia: z archiwum Dominika Kowalskiego

Dominik Kowalski – przewodnik terenowy po województwie świętokrzyskim, wieloletni prezes Koła Przewodników Świętokrzyskich PTTK „Bartek”. Wyróżniony Złotą Honorową Odznaką PTTK oraz Dyplomem Prezydenta Kielc za pracę włożoną w rozwój turystyki. Autor tekstów oraz konsultant merytoryczny wydawnictw związanych z turystyką. Współzałożyciel stowarzyszenia Drużyna Rycerska Ziemi Chęcińskiej „Chorągiew Ferro Aquilae”.

 

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close