Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Fala rekordowych upałów, susza, deficyty wody. W czerwcu na własnej skórze odczuliśmy zmiany klimatu. Nie zniechęciło to miłośników równo przystrzyżonych trawników, którzy w imię ładu i porządku z hałaśliwymi, smrodliwymi, zużywającymi ogromne ilości prądu kosiarkami wyruszyli do boju, by zbiorowiska ziół i kwiatów zamieniać w wysuszone cmentarzyska. Na szczęście jest i światełko w tunelu coraz dłuższa jest lista miast, które trawniki zastępują łąkami.

Jak kania dżdżu

26 czerwca o godzinie 15:20 w Radzyniu w Lubuskiem zanotowano 38,2 stopnie Celsjusza, co jest nowym rekordem temperatury w czerwcu w Polsce. Upały to nie tylko zagrożenie dla starszych i dzieci, ale też susza w rolnictwie skutkująca spadkiem plonów i wyższymi cenami produktów, to także problem dla energetyki. Susza objawiła się zresztą niedoborami wody, także w województwie świętokrzyskim. Klimatolodzy ostrzegają, że w przyszłości takie upały będą się powtarzały, a fale wysokich temperatur będą dłuższe.

Co – oprócz redukcji spalania paliw kopalnych – może nas przed katastrofą uchronić? Zieleń. Najważniejsze są drzewa. Trzeba zostawić te dorodne, wycinane bez opamiętania i zastępowane byle krzaczkami. Skandaliczne są takie sytuacje, jak kilka lat temu w Kielcach – zasadzone wzdłuż nowej drogi dęby usunięto, bo… zasłaniały reklamy sklepu! W Grenoble w miejsce billboardów posadzono drzewa…

Wyższa roślinność zapobiega tzw. efektowi wysp cieplnych, który objawia się tym, że latem temperatura w centrum miasta może być nawet o 10-15 stopni Celsjusza wyższa niż na przedmieściach. Zieleń wprowadzić musimy w każdą możliwą przestrzeń: na dachy, ściany, przydroża i torowiska. Najłatwiej i najtaniej zastąpić trawniki łąkami, które są nawet dziesięć razy wyższe. Można zrobić to w sposób bezkosztowy, a nawet zaoszczędzić. Tak zrobiono w Warszawie, gdzie w niektórych parkach po prostu pozostawiono nieskoszone fragmenty. Według warszawskiego Zarządu Zieleni najlepiej sprawdzają się naturalne łąki, a szczególnie pięknie wyglądają i sprawdzają się zawciągi, rośliny kwitnące np. w Wilanowie. Wystarczy przestać kosić i pozwolić przyrodzie wrócić na swoje miejsce. Trzeba też wytłumaczyć mieszkańcom, że to nie bałagan, tylko naturalny sposób ochrony przed niebezpiecznymi zmianami klimatu. Rośliny łąkowe mają wielokrotnie dłuższe korzenie, potrzebują mniej wody, a dzięki jej magazynowaniu nie usychają tak łatwo jak trawniki,  chronią też przed podtopieniami.

Łąka versus trawnik

20 lat temu mieszkając w leśniczówce usytuowanej na skraju lasu pod okazałymi starymi dębami, uznałam, że koszenie trawy jest nieekologiczne i niepotrzebne. Wyrosłe w związku z tym dzikie, bujne, przyciągające owady zbiorowisko roślinne nie zyskało jednak aprobaty nadleśniczego. Trawę nakazał krótko, po wojskowemu, przystrzyc.

Jak to się stało, że monokulturowy, równo wykoszony trawnik – biocenotyczny bankrut, stał się bardziej pożądany od wielogatunkowych wielobarwnych łąk przyciągających pszczoły, trzmiele i motyle?

Trawnik to przestrzeń przyrodniczo martwa, której utrzymanie wymaga wiele pracy. Łąka, bez pomocy z naszej strony, tętni życiem – celnie podsumowuje Fundacja Sendzimira. Łąki mają same plusy! Są ostoją bioróżnorodności – łąka może się składać nawet z 60 gatunków roślin i być miejscem do życia dla 300 gatunków zwierząt (owadów, pajęczaków, małych ssaków, ptaków, gadów i płazów). Pozwalają oszczędzić wodę, bo tylko przy ich zakładaniu i skrajnych upałach trzeba je podlewać, a potem mogą rosnąć nawet… kilkaset lat. Są tańsze w utrzymaniu. Nie potrzebują nawozów, które zatruwają glebę. Koszone są raz – dwa razy w roku, więc mniej jest dzięki temu spalin i hałasu; tym bardziej, że znawcy zalecają ich koszenie kosą… Według Fundacji Łąka jedna kosiarka emituje tyle spalin co 11 samochodów! Tymczasem do skoszenia trawnika używa się ich nawet 10 razy w roku!

Łąki posiadają dużo większe walory estetyczne, pozytywnie wpływają na krajobraz, są wielobarwne. Przy odpowiednio dobranych mieszankach mogą kwitnąć od wiosny aż po późną jesień i można je wysiewać nawet na glebach zdegradowanych. Stworzenie łąki kwietnej jest możliwe praktycznie w każdym miejscu gdzie nie dominują duże drzewa i jest odpowiednie nasłonecznienie. Na łąkach można uczyć dzieci przyrody.

I wreszcie fitoremediacja!

Zieleń potrzebna na wczoraj

Rośliny wykazują dużą skuteczność w usuwaniu substancji toksycznych, ponieważ mają zdolność do efektywnego pobierania i degradacji szkodliwych związków. Wbudowują je we własne komórki lub aktywnie metabolizują toksyny. Przede wszystkim skuteczne są tu drzewa – i to stare, duże – oraz krzewy, ale także łąki, które są wspaniałą alternatywą dla monokulturowych trawników o zdecydowanie mniejszej zdolności pochłaniania zanieczyszczeń. Różnorodność roślin i gatunków sprawia również, że łąka kwietna ma dużo większe zdolności pyłochwytne, sprzyja poprawie czystości powietrza. Fundacja Łąka opracowała specjalną mieszankę antysmogową do wysiewania przy drogach i autostradach. Łąki kwietne trafiły nawet jako innowacja do oficjalnej strategii antysmogowej Krakowa. W tym mieście łąki założono już w 20 lokalizacjach na 11 hektarach (dane na 2018 rok).

Jeden z krakowskich internautów tak zrecenzował ten fakt na Facebooku: Akcja wzbudziła mój entuzjazm!  Oby jak najwięcej takich inicjatyw. Pora skończyć z obłędem koszenia trawników co tydzień. Będzie ciszej, będzie mniej spalin, będzie kolorowo. Najpiękniej by było zasiać łąki kwietne na niemal wszystkich dostępnych w Krakowie trawnikach. Za kwiatami pojawią się motyle, jeśli koszenie ograniczy się do 1-2 rocznie, motyle będą się miały gdzie rozwijać. Jeszcze może być pięknie!

Polska łąka kwietna

Jedyna miejska łąka w Kielcach kwitnie aktualnie przy al. IX Wieków Kielc od strony skrzyżowania ze Źródłową, al. Solidarności i Sandomierską. W ubiegłym roku przygotowaną glebę obsiano mieszanką nasion zakupioną od znanego etnobotanika, propagatora łąk kwietnych i jadalnych chwastów, Łukasza Łuczaja. Autor nazwał tę mieszankę polską łąką kwietną. Nadaje się do zakładania łąki wieloletniej, koszonej raz lub dwa razy do roku, na przeciętne gleby. W składzie ma kilkanaście typowych kolorowych kwiatów łąkowych, takich jak: złocień pospolity, jaskier ostry, świerzbnica polna i firletka poszarpana. Nasiona zbierał – jak zapewnił urzędników – na łąkach Kielecczyzny.

Na początku czerwca w zielono-żółto-białym łanie wyróżniały się komonica zwyczajna, złocień i wiesiołek dwubarwny. Kiedy to piszę (na początku lipca, po fali upałów) fazę najpiękniejszego kwitnienia łąka ma już za sobą; królują kwiaty krwawnika i marchwi zwyczajnej, przetykane fioletowymi chabrami i ostrożeniami, żółtym wrotyczem czy brązowym już szczawiem. Najwięcej trzmieli przyciągały chabry.

Tutaj ważna uwaga – jeśli ktoś spodziewa się na łące maków i innych wyjątkowo dekoracyjnych kwiatów musi pamiętać, że są to jednoroczne chwasty polne, i żeby je otrzymać, trzeba co roku dosiewać nasiona, co podraża koszty łąki.

I Ty zostań ogrodnikiem!

Jak donosi portal miasto77.pl, władze Paryża przyjęły prawo zezwalające mieszkańcom na obsadzenie roślinami wszelkich zakątków miasta. Żeby nie powstał chaos w działaniach i dla promowania zrównoważonych metody uprawy, ratusz stworzył też nową funkcję – miejskiego ogrodnika. Zostanie nim każdy, kto podpisze tzw. „kartę odnowy szaty roślinnej” i przestrzegać będzie wytycznych związanych ze sposobem uprawy –  będzie unikał pestycydów oraz promował bioróżnorodność. Można otrzymać ziemię do uprawy, nasiona i narzędzia, a ogród założyć na dachu, ścianie, chodniku.

W siedzibie stołecznego Zarządu Zieleni stanął… Bankomat Nasion, z którego każdy mieszkaniec może pobrać nasiona, np. maku, rumianku, chabru czy maciejki. Wystarczy znaleźć miejsce, posiać, podlać i czekać aż rośliny wykiełkują.

Zachęcamy wszystkich mieszkańców do przejęcia opustoszałych skrawków zieleni, na których mogliby założyć ogród społeczny, który mógłby być stworzony zgodnie z założeniami permakultury, dzięki czemu powstałoby przyjazne i ekologiczne miejsce, które rozwijałoby bioróżnorodność naszego miasta, a także wzmacniało więzi społeczne między osobami, które włączyłyby się w opiekę nad ogrodem – pisze na swojej stronie Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie.

Z niecierpliwością czekam na takie wiadomości z Kielc. Na razie cieszy mnie, że w klombach róż pozwolono kwitnąć dziurawcom.

Tekst i zdjęcia Agnieszka Gołębiowska

Korzystałam m.in. z danych przedstawionych przez prelegentów na konferencji „Zieleń potrzebna od zaraz” (Kielce, luty 2018), informacji Fundacji Łąka, Fundacji Sendzimira oraz uzyskanych z rozmów z odpowiedzialnymi za zieleń urzędnikami w Kielcach, Krakowie i Warszawie.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close