Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Wielu z nas marzy o podróżowaniu, wielu z nas już przemieszcza się z miejsca na miejsce, prowadząc nowoczesny, choć wędrowny tryb życia. Niektórych możemy już z angielska nazwać „digital nomads”. Cyfrowi nomadzi żyją i pracują w podróży. Jakimi przedmiotami się otaczają, by codzienność uczynić prostszą i bardziej przyjazną?

Pokolenie millenialsów (osób urodzonych w Polsce między 1984 a 1997 rokiem) musi zmieniać przestrzeń, otoczenie, społeczność, łaknie nowych doświadczeń kulturowych, chce być mobilne. Nomadyzm to trend społeczny. Porównując potrzeby poprzedniego pokolenia, m.in. przywiązanie do miejsca zamieszkania i pracy można powiedzieć, że mamy do czynienia z totalnym przewartościowaniem. O nowym zjawisku rozmawiamy z Kubą Witkiem, muzykiem oraz Karoliną i Wojtkiem Pirógami, architektką i projektantem. Kielczanami, dla których podróż i mobilność stały się sensem życia.

Czujecie się cyfrowymi nomadami?

Kuba: Zdecydowanie. Moja praca nie jest związana ze stałym miejscem, główną przestrzenią do zarabiania jest dla mnie Internet. W ten sposób zdobywam zlecenia i dystrybuuję własną twórczość. Mieszkałem w różnych miejscach, spędziłem kilka lat za granicą, przede mną kolejne wyjazdy.

Karolina, Wojtek: Tak, czujemy, że jesteśmy częścią tej filozofii. Korzystamy z możliwości naszych czasów, chociażby pracując zdalnie. Jednak do cyfrowych nomadów trochę nam jeszcze brakuje. Zawsze po intensywnym podróżowaniu wracamy do Kielc i osiadamy.

Skąd wzięła się w Was pasja podróżowania? Czy to znak rozpoznawczy naszego pokolenia?

Kuba: Wydaje mi się, że obecny trend na podróżowanie jest wynikiem zmian, jakie zaszły i wciąż zachodzą w kraju i na świecie. Bilety lotnicze są coraz tańsze, na terenie Unii Europejskiej nie potrzebujemy nawet paszportu, a i do dalszych krajów dostaniemy się bez większych przeszkód. Dziś młodzi nie chcą żyć jak ich rodzice. Praca wciąż jest oczywiście ważna, ale możliwości zarabiania pieniędzy jest wiele – wszystko zależy od odwagi, determinacji i chęci. Stąd na przykład powstanie takich zjawisk, jak digital nomadism.

Karolina, Wojtek: Nasza pasja do podróży wzięła się z ciekawości świata i chęci poznania innych kultur. Duży wpływ mają też wykonywane przez nas zawody. Lubimy podglądać, jak architekci i projektanci kształtują środowiska w innych krajach. Obiecaliśmy też sobie, że odwiedzimy wszystkie stolice świata. Podróżowanie rzeczywiście stało się poniekąd znakiem rozpoznawczym naszego pokolenia. Możliwe, że jest to kwestia przystępności, otwartych granic, ale też pięknych obrazków dostępnych w Internecie, które kuszą „spakuj walizkę i jedź”.

Co daje Wam mobilny tryb życia?

Kuba: Wolność, niezależność, możliwość prowadzenia zdrowego trybu życia – mam czas na bieganie, wypady za miasto i zdrowy sen. Cenne są także doświadczenia płynące ze współpracy z ludźmi z różnych środowisk. W ubiegłym roku miałem okazję pracować przy międzynarodowym Kongresie Bezpieczeństwa Chemicznego CHEMSS2016. Robiłem wywiady z agentami FBI, ambasadorami i specjalistami z całego świata. W trakcie przygotowań do tego projektu zwiedziłem Hagę i kawałek Holandii. Innym razem filmowałem prezentację nowego produktu polskiej firmy technologicznej, która otwierała swoje biuro w Berlinie, a ostatnio współpracuję z firmami, które zajmują się wykorzystaniem technologii w sadownictwie. Oczywiście te wszystkie pozytywne aspekty mają swoją cenę, bo prowadzenie niezależnej, mobilnej działalności wiąże się często z brakiem tzw. stabilizacji, również finansowej. Taki styl życia nie jest dla każdego, ale jeśli lubi się nowe wyzwania i ma w sobie dużą dawkę pozytywnej energii, to gorsze strony niezależności stają się mało istotne.

Karolina, Wojtek: Mobilny tryb życia daje nam przede wszystkim duże możliwości poznawcze. Uczy innego podejścia do życia, w którym większość przedmiotów i rzeczy materialnych, staje się nagle zbędna. To także przywrócenie naturalnego biegu dnia i nocy, często zaburzanego w dzisiejszym pędzie. Pomysł naszego domu na kołach pojawił się podczas podróży po USA. Przez miesiąc mieszkaliśmy w samochodzie, którym przejechaliśmy 10,5 tys. km. Poznaliśmy też grupę wspaniałych ludzi z Tennesse, którzy żyją w wanach, wykonują wolne zawody i cztery miesiące w roku poświęcają na zwiedzanie USA. Dużo się od nich dowiedzieliśmy, np. jak wyobrażają sobie „idealny dom mobilny” i tak postanowiliśmy stworzyć projekt energooszczędnego domu na kółkach wyposażonego „pod klucz”.

Czym kierujecie się wybierając przedmioty, które zabieracie w podróż?

Kuba: Ceną. I nie chodzi o to, że produkt ma być najtańszy, tylko żeby stosunek ceny był adekwatny do jakości – nie kupię termosu za 500 zł czy koszulki za 200. Z drobnymi wyjątkami nie wierzę w drogi sprzęt, bo płacimy głównie za markę, logo i drogi serwis. Kierujemy się też funkcjonalnością – brzmi banalnie, a jednak sklepowe półki są pełne mało funkcjonalnego sprzętu.

Przy wyborze mojego ostatniego namiotu najważniejszy był cel mojej podróży – rowerowy objazd Islandii. Namiot musiał być w miarę lekki, nieduży po spakowaniu i w tym konkretnym przypadku: światłoodporny – latem na Islandii są białe noce. Udało się go znaleźć. Przetrwał najsilniejsze islandzkie wiatry i deszcze. Jeśli mógłbym coś w nim zmienić, to spróbowałbym zmniejszyć jeszcze jego wielkość po spakowaniu.

Karolina i Wojtek: Przede wszystkim kierujemy się tym, czy aby na pewno są to przedmioty potrzebne w miejscu, do którego się wybieramy. Stawiamy na jakościowo dobre sprzęty oraz polecane przez np. innych podróżników. Nauczeni doświadczeniem zaopatrzyliśmy się w samorozkładający się namiot. Szczególnie przydatny, jeśli zatrzymujemy się codziennie w innym miejscu. Namiot pop-up, który jest wygodny i naprawdę szybki do rozłożenia i złożenia, też jest obowiązkowy (chociaż w podróż autostopem się nie nadaje, po złożeniu jest kołem o średnicy ok. 90 cm).

Do wygodnego podróżowania zabieramy zawsze dwa plecaki wojskowe m.in. z osobną przegrodą na buty. Obowiązkowa jest też turystyczna kuchenka gazowa, korzystaliśmy z różnych typów i producentów. Najlepiej taka z dobrze obudowanym paleniskiem, aby nie wyczyniać akrobacji, gdy wieje wiatr.

W wyjazdach pod namiot istotna jest organizacja przestrzeni (plecaka, samochodu, campera). Na rynku brakuje produktów wspomagających przechowywanie przedmiotów.

Obowiązkowy jest scyzoryk, latarka, oraz narzędzie wielofunkcyjne. No i aparat. Na rynku brakuje natomiast dobrych lodówek turystycznych, obecnie dostępne są nieporęczne, a ich wnętrze jest mało „ustawne”.

Czy przedmioty, które towarzyszyły Wam w podróży stały się dla Was szczególnie ważne?

Kuba: W podróży preferuję zdecydowanie rzeczy, które mogę zniszczyć, zgubić lub wyrzucić. Dlatego też zawsze przy okazji wyjazdu przeżywam rozterki związane ze sprzętem do filmowania i fotografii.

Karolina, Wojtek: Z ostatniej podróży przez Stany, zabraliśmy tablice rejestracyjne samochodu którym podróżowaliśmy. Ciężko było się pożegnać z autem, które przez miesiąc było dla nas domem. Oprócz tego mamy oczywiście przedmioty, które się sprawdziły i teraz już zawsze je ze sobą zabieramy.

Rozmawiała: Judyta Marczewska

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close