Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Zapach trocin, dotyk drewna, słomy i gliny, energia wspólnej pracy i poczucie sprawczości, gdy z tego, co dała natura, powstaje dom… Budownictwo naturalne nie jest tańsze i łatwiejsze od konwencjonalnego, ale niezwykle przyjemne. – Gdybym nie potrzebował pieniędzy do życia, to i tak bym budował. Większość naturalnych budowniczych tak ma – mówi Mateusz Szwagierczak.

Od bali do słomy i gliny

Budowniczym został przypadkiem, dwanaście lat temu. Wcześniej rzucił studia informatyczne, bo rozczarował go polski system edukacji i nie chciał spędzić życia przed komputerem. – Potrzebowałem pracy i tak mi się trafiło, że mogłem pomagać przy wznoszeniu domów z drewnianych bali – wspomina. Na początku stawiał same ściany, a ktoś inny wykańczał budynki – w sposób, który mu zupełnie nie pasował. Zaczął więc kłaść dachy, montować okna, robić podłogi… I doszedł do tego, że projektuje i stawia kompletne budynki. Na swoim koncie ma kilkadziesiąt drewnianych domów. – Uczyłem się w dużej mierze z kanadyjskich, amerykańskich i francuskich podręczników. Dalsze kroki to były eksperymenty, zakończone sukcesem lub porażką – przyznaje. Dodatkowo w Norwegii przez dwa lata zajmował się rekonstrukcją budynków historycznych, które stawiał wysoko 300-400 metrów nad fiordem.

W międzyczasie zaczęła się fascynacja budownictwem naturalnym. – Przez przypadek odkryłem w sieci budynki z gliny. Powoli, przeprowadzając eksperymenty, włączałem te technologie do swojej pracy. Zacząłem poszukiwać jakości, bo co z tego, że dom jest z drewna, skoro ma panele PCV na podłogach i gips-karton na ścianach? Dlatego z czasem większość materiałów przemysłowych zastąpiłem takimi pochodzenia naturalnego, nietoksycznymi – tłumaczy.

Jeszcze kilkanaście lat temu budownictwo naturalne w zasadzie w Polsce nie funkcjonowało, dopiero zaczynała się tworzyć sieć Cohabitat, promująca m.in. naturalne materiały. Kilka lat temu powstało Ogólnopolskie Stowarzyszenie Budownictwa Naturalnego, w którym działa około stu osób, wśród nich architekci, wykonawcy, paru producentów materiałów naturalnych.

Zdrowe domy

Ekologii Mateusz Szwagierczak nie stawia na pierwszym miejscu. – Dla mnie najistotniejsze jest to, że te domy są zdrowe. Wychodzę z założenia, że Ziemia sobie bez nas świetnie poradzi, ale my możemy zaszkodzić naszym dzieciom i wnukom. W pewnym momencie przychodzi świadomość, że nieszkodzenie planecie jest nieszkodzeniem sobie. Chodzi o zdrowie, ale w bardzo szerokim ujęciu, nie tylko o wyeliminowanie substancji toksycznych, przez które zapadamy na różne choroby. Przebywając we wnętrzu z naturalnych materiałów, czujesz się świetnie i nie do końca da się zbadać, dlaczego tak się dzieje – przekonuje.

Wśród zainteresowanych domami ze słomy i gliny są dwie mocne grupy. Pierwsza to osoby majętne, które mają świadomość, jak szkodliwe są konwencjonalne materiały i chcą mieć zdrowy dom. Wtedy nie ma żadnych ustępstw i półśrodków, a że technologie są dosyć drogie, to dom kosztuje 4-4,5 tys. zł za metr kwadratowy. Druga grupa skłania się ku opcji ekonomicznej i własnej pracy na budowie. – Nie płacisz komuś 50 czy 100 tys. zł za wykonanie domu, ale za to sam go budujesz przez trzy lata. Polecam takie rozwiązanie, jeśli ktoś czuje potencjał, ma energię i zdrowie, trochę dystansu, pragnienie zdobywania wiedzy i przyzwolenie na popełnianie błędów, bo one kosztują i może się wówczas okazać, że zapłacimy tyle, co przy wynajęciu firmy – ostrzega Mateusz Szwagierczak.

Jeśli brakuje nam tych cech, to samodzielna budowa nie ma sensu. Bo zmagań przy naturalnych domach jest więcej, niż przy konwencjonalnych. – Trzeba walczyć z mitami, że to jest szybkie, tanie i łatwe. Na pewno prościej jest budować w sposób konwencjonalny, bo technologia jest dobrze znana, są gotowe produkty. Z gliną jest inaczej – musisz ją odpowiednio wymieszać, porobić próbki, sprawdzić proporcje gliny, piasku i sieczki, zobaczyć czy pęka. To wymaga większej wiedzy. Budownictwo naturalne jest przyjemne, ale technologicznie dużo bardziej wymagające – nie ma wątpliwości Szwagierczak.

Podkreśla, że nie można nauczyć się budowy domu na krótkich warsztatach, tym bardziej, że często prowadzą je osoby, które mają dużo entuzjazmu, ale mało wiedzy. – Nawet podczas profesjonalnych zajęć w ciągu dwóch dni możesz poznać zaledwie niewielki wycinek, jedną technikę. Nauczysz się zacierać tynk, ale nie będziesz potrafił robić mieszanki i tynkować – dodaje.

Kopacze i marzyciele

Obcowanie z materiałami naturalnymi i ich odkrywanie, wykorzystywanie pracy własnych rąk i poczucie sprawczości dają ogromną radość z budowania. Ważny jest aspekt społeczny, tworzą się przestrzenie wymiany doświadczeń, a w ekipach nawiązują przyjacielskie relacje. Większość naturalnych budowniczych robi to z pasji. – Trzy lata temu we współpracy z Cohabitatem poprowadziłem warsztaty w systemie build&play, na który zaprosiliśmy 40 osób. Najpierw ich nauczyliśmy pracować, a po dwóch tygodniach trafili na dwie komercyjne budowy dużych domów – opowiada Mateusz Szwagierczak.

Po warsztatach wyłoniła się grupa kilkunastu osób, z których część porzuciła swoje dotychczasowe zajęcia, aby zająć się budowaniem. Diggers&Dreamers to wędrowni naturalni budowniczowie, którzy przemieszczają się tam, gdzie jest zapotrzebowanie na ich pracę. Ostatnio trzy osoby były w Portugalii. Dla „diggersów” aspekt społeczny jest bardzo ważny, od komercyjnych grup różnią się np. tym, że nie pracują tylko od godziny 8 do 16, i nie mieszkają w wynajętych domach. W zeszłym roku na Mazurach na kilka miesięcy założyli obóz na budowie, w dużym namiocie była kuchnia, mieli nawet własny ogródek z ziołami i rzodkiewką. – To zupełnie zmienia nastawienie, daje mnóstwo energii – podkreśla Szwagierczak.

Sauna społeczna

Miłość do sauny narodziła się równolegle z zainteresowaniem budownictwem naturalnym. Najpierw Szwagierczak poznał tę przyjemność w Finlandii, potem jeszcze bardziej przypasował mu klimat ruskich bani. Działanie dwóch kontrastowych żywiołów powoduje wspaniałe samopoczucie fizyczne, psychiczne, działa też na ducha. Sauna basenowa daje tylko ułamek tych wrażeń. Ważne jest, by z bani wyjść na powietrze, poczuć deszcz czy śnieg na skórze, popatrzeć w gwiazdy. – Finowie mówią, że człowiek w saunie pozbywa się żółci – mówi.

Dziesięć lat temu postawił pierwszą saunę i przez miesiąc codziennie do niej chodził. Zaczął budować kolejne. Ważnym elementem są ludzie, którzy dzielą tę przyjemność, następnym krokiem był więc pomysł na saunę społeczną. Do stawiania bani w Kaniowie zaprosił osoby zainteresowane korzystaniem z jej dobrodziejstw. Ten pomysł chce teraz, we współpracy z Cohabitatem, rozsiać po całej Polsce. Jego marzeniem jest sauna społeczna co 50 km, w której w każdą sobotę pali się ogień. Wyobraża sobie to jako rodzaj wiejskiej świetlicy, gdzie ludzie dzielą się myślami. Grupa osób zrzuca się na materiały, projekt i na trenera, który przeprowadzi warsztaty, a potem poświęca dzień lub dwa na budowę. – Lada moment wyjdzie w świat informacja, jak zebrać grupę i przejść przez ten proces – zapowiada Szwagierczak.

Własny dom

Domu dla własnej rodziny jeszcze nie zbudował. Szuka odpowiedniego miejsca. Podoba mu się połączenie szkieletu z surowego drewna, ścian słomianych, tynków glinianych i zielonego dachu.

Budownictwo naturalne ma wiele nurtów: high-tech, low-tech, organiczny, współczesny, minimalistyczny. Jemu z jednej strony podobają się zaawansowane technicznie rozwiązania, bardzo wyszukane materiały i minimalizm, a z drugiej „totalna organiczność”. Bardzo bliskie jest mu też tworzenie pomostów między starym a nowym, jak panoramiczne okna wtopione w szare, zniszczone przez pogodę drewno stodoły.

Jest przekonany, że budowanie ze słomy daje najlepszą energię i radość. – Bierzesz znajomych, i robicie to razem. A potem jak siedzisz w tym domu, to myślisz, że tę ścianę robiłeś z tą osobą, a tę z tamtą. I wtedy dom cię wspiera.

Tekst: Agnieszka Gołębiowska, Zdjęcia: archiwum Mateusza Szwagierczaka

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close