Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Kieleckie materialne dziedzictwo w wersji drewnianej znika po cichu z krajobrazu miasta. Wspominaliśmy już XVII-wieczny dom wójta, ostatnie XVIII-wieczne domy koło kościoła św. Wojciecha, drewnianą kanonię w miejscu dzisiejszego placu Artystów…

W ostatnich latach zniknęły z krajobrazu m.in. bardzo poważane w środowisku architektów dawne szkoły bliźniacze przy ul. Warszawskiej, piękna willa Grzegorzewskiego na Szydłówku, unikatowe, choć zniszczone, duże domy robotnicze koło dworca PKS, ciekawa willa przy ul. Mazurskiej.

Drewniane obiekty nie cieszą się poważaniem – nawet przepiękny kościółek na Białogonie kilkanaście lat temu był zagrożony. Ówczesny proboszcz usiłował się go pozbyć, by na jego miejscu wybudować nowy murowany obiekt. W tym przypadku pomogła interwencja wojewody, którym był wtedy Wojciech Lubawski – nowy białogoński kościół został ostatecznie wybudowany w innym miejscu.

Można odnieść wrażenie, że znaczna część kielczan traktuje drewnianą zabudowę z lekceważeniem, kojarząc ją z biedą, zacofaniem, wsią. Tylko po części można to usprawiedliwić pamięcią o licznych niegdyś, rozpadających się domkach kieleckiej biedoty. Sęk w tym, że oprócz wielu bezwartościowych chałup, w Kielcach było też niemało solidnej drewnianej architektury o charakterze miejskim. Bardzo ciekawe domy stały jeszcze w latach 70. m.in. przy ul. Prostej, Karczówkowskiej, Żelaznej (vis a vis wylotu ul. Złotej – poszukuję fotografii tego domu). Do dziś zachowały się absolutnie nieliczne – przy ul. Topolowej, Mazurskiej, Mahometańskiej (przebudowane). I ciekawy, nieużytkowany od dłuższego czasu, dom na rogu Tarnowskiej i Poniatowskiego – z zawieszonym wyrokiem rozbiórki.

Bardzo ważnym rozdziałem w historii wartościowej drewnianej architektury w Kielcach były dwie państwowe inwestycje z początku lat 20., czyli okresu rodzącej się po latach zaborów polskiej państwowości. Pierwsza to dom na rogu ul. Prostej i Żeromskiego z mieszkaniami dla urzędników tworzącego się Urzędu Wojewódzkiego. Przez lata traktowany przez władze Kielc jako barak z mieszkaniami socjalnymi, konsekwentnie degradowany architektonicznie (wymiana okien na plastikowe), po pożarze spowodowanym uderzeniem pioruna doczekał się wyroku: sprzedaż, rozbiórka i budowa nowej nieruchomości.  I to mimo, że jest unikatowy.

Drugą taką inwestycją, zrealizowaną w latach 1923–25 w rejonie starej prochowni i dawnych carskich koszar przy ul. Prostej (po odzyskaniu niepodległości zajętych przez batalion 4. PP Leg.) był zespół siedmiu „zakopiańskich” domów jednorodzinnych wybudowanych dla oficerów kieleckiego garnizonu. Powstały wtedy (przy dzisiejszej uliczce Kosynierów) drewniane jednorodzinne,  pięciopokojowe domy dla oficerów starszych oraz dwurodzinne dwupokojowe z kuchnią dla oficerów młodszych. Do chwili obecnej zachował się ostatni z nich, na rogu ul. Kosynierów i Wojska Polskiego.

Czy ten ostatni przetrwa jako świadek epoki? Jego przyszłość nie rysuje się różowo – w jego przypadku również zaplanowano wyburzenie.

Tekst: Rafał Zamojski

Zdjęcie: Dawne domy oficerów na początku lat 60. (w tle budowa bloków przy ul. Bema). Zdjęcie z archiwum Edwarda Modrzejewskiego.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close