Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Kiedy w lutym 1945 roku alianci zbombardowali w nalotach dywanowych miasto, jego centrum zmieniło się w morze gruzów. Dziś stara rana właściwie w pełni się zabliźniła. Drezno przyciąga tysiące turystów. A tytuł Florencji nad Łabą jest w pełni zasłużony.

Kto był w Dreźnie dwie dekady temu i teraz do niego wraca, może odnieść wrażenie, że jest w zupełnie innym miejscu. Dziś nad rynkiem znów wznosi się kopuła kościoła Frauenkirche. A zamek, który mozolnie podnoszono ze zniszczeń, można zwiedzać i podziwiać jedną z najbardziej fascynujących kolekcji sztuki.

Ba, na miejscu pustych posesji w centrum ponownie stanęły kamienice. Zbudowano je już w XXI wieku, ale na dawnych fundamentach, odtwarzając staromiejską zabudowę i tworząc niezwykłą atmosferę.  A to oznacza, że szeroko zakrojone prace rekonstruktorów i konserwatorów zabytków przyniosły efekt.

Miasto wielu twarzy

Miasto baroku, władców, sztuki. Miasto z alternatywną twarzą, z reliktami NRD… Wszystkie te określenia pasują do Drezna.

Barok obecny jest tu na każdym kroku. Patrząc na starówkę z nowomiejskiego brzegu Łaby widzimy spójną panoramę, na którą składają się wieże i kopuły kościołów, bryła zamku, opery, fasady gmachów stojących wzdłuż tarasu Brühla… Nie byłoby ich, gdyby nie kilka ważnych osób. Po pierwsze, kolejnych władców z dynastii Wettinów. To z niej wywodzą się znani, również z rządów w Polsce – August II Mocny i August III Sas. I to oni – jak mało kto – wpłynęli na wizerunek Drezna. Po drugie, wspomagali ich wybitni architekci: Matthäus Daniel Pöppelmann i George Bähr. Bez nich Drezno nie wyglądałoby tak jak dziś. Po trzecie, nie wyglądałoby tak też, gdyby nie Canaletto. Jego płótna okazały się bardzo przydatne podczas powojennej odbudowy zabytków.

By obejrzeć miasto z góry, warto wdrapać się na kopułę wspomnianego kościoła Frauenkirche. Ponad dachami rozciąga się z niej widok na okolicę. Efekt odbudowy możemy podziwiać z bliska w trakcie spacerów przez staromiejskie zaułki. W jednym z nich znajdziemy niezwykłą dekorację ścienną z początku XX wieku. Wykonano ją z 25 tysięcy porcelanowych płytek, wyprodukowanych w pobliskiej Miśni. Całość składa się na „Paradny orszak władców Saksonii”. Robi wrażenie.

Każdy, kto chciałby zobaczyć, co można wyprodukować na zlecenie władców, powinien zajrzeć do zamkowych skarbców. Kielichy z kokosów, sztućce zdobione koralem, zęby rekina ze scenami z życia Jezusa czy pestka wiśni, w której wyrzeźbiono 185(!) ludzkich twarzy, to tylko początek zdobniczego szaleństwa. Prawdziwymi perełkami w kolekcji są scenki rodzajowe z licznymi postaciami, zwierzętami i pałacami. – It’s crazy! – można usłyszeć od zwiedzających.

Miasto sztuki

Drezno jest ważnym miejscem na muzealnej mapie Europy. Drezdeńska Galeria Starych Mistrzów zlokalizowana w Zwingerze wymieniana jest często jednym tchem obok madryckiego Prado, paryskiego Luwru, londyńskiej Tate Gallery czy Monachijskich Pinakotek. Ozdobą kolekcji są m.in. „Ołtarz Drezdeński” Albrechta Dürera oraz „Madonna Sykstyńska” Rafaela. Na ścianach wiszą też dzieła Rembrandta, Rubensa, El Greco, widoki Drezna wspomnianego Canaletta i „Dziewczynka z czekoladą” Liotarda. W innym skrzydle zgromadzono kolekcję porcelany z cudami zamawianymi m.in. przez Augustów.

Jednak Zwinger, późnobarokowy zespół architektoniczny, to tylko jedno z godnych polecenia muzeów. W Albertinum wystawiane są rzeźby antyczne i współczesne, a obok obrazów Edgara Degasa pojawia się Otto Dix czy Marc Chagall. Miłośnicy komunikacji z pewnością zahaczą o Muzeum Techniki. Regionaliści – o interesujące Muzeum Sztuki Ludowej, gdzie udokumentowano kulturę Łużyc i Rudaw. Ci, których fascynuje ludzkie ciało, zajrzą do Muzeum Higieny. Jeszcze jednym ważnym punktem jest Muzeum Militarno-Historyczne. Gmach Arsenału do nowych potrzeb przebudował sam Daniel Libeskind, twórca m.in. Muzeum Żydowskiego w Berlinie czy niezrealizowanej koncepcji Bramy Łodzi.

Miasto alternatywy i NRD

Alternatywę w Dreźnie można rozumieć na kilka sposobów. Wizyta w leżącym na drugim brzegu Łaby Nowym Mieście pozwoli poznać dosłowne znaczenie tego słowa. Kilka kwartałów starych kamienic, to dzielnica alternatywnych klubów i knajpek, w której można znaleźć też squaty, punkowe ekipy i kolorowe murale. Między nimi znajduje się niezwykłe miejsce – Pasaż Sztuki, gdzie ściany kamienic udekorowano wizerunkami afrykańskich zwierząt czy pokręconymi rynnami przypominającymi instrumenty dęte. Tu też odnaleźć można sklep mleczny z wyposażeniem z końca XIX wieku.

Alternatywą może być także wypad do zlokalizowanej we wschodniej części Drezna dzielnicy Loschwitz, która ma zgoła odmienny klimat niż śródmieście. Z własnym centrum, zabytkami – m.in. cudownym, ażurowym mostem przerzuconym nad Łabą – oraz kolejkami przewożącymi turystów i mieszkańców do wyżej położonych części dzielnicy. Wypad można połączyć z wizytą w pobliskim pałacu Pillnitz.

Miastem w mieście jest też Hellerau, dzielnica-ogród z początku XX wieku, jaka wyrosła na północ od centrum. Niewielkie, ustawione w szeregach domki nie zmieniły się ani trochę. Jedynie samochody ustawione na wąskich ulicach psują dziś klimat całości…

Jeszcze inną alternatywą jest NRD-owska twarz Drezna. Najszybciej znajdziemy ją w okolicach Prager Straβe. Zabudowana blokami i domami towarowymi, przypominającymi warszawskie domy „Centrum”, dziś odnowiona, pokazuje, że architektury powstałej w latach socjalizmu wcale nie trzeba oklejać styropianem i doprawiać pastelozą.

Miasto na wypady

Jest wreszcie Drezno doskonałą bazą na krótkie wypady poza miasto. Właściwie tuż za jego rogatkami zaczyna się kraina zwana Szwajcarią Saksońską. Najsłynniejszą formacją skalną jest tu tzw. Basteja. To skalne ostańce wznoszące się na wysokość ponad 300 metrów nad dolinę Łaby. Jesienią, o poranku, często spowite są we mgle. Wyłaniając się z niej powoli, odsłaniają niesamowite widoki. I skał, i płynącej w dole rzeki. Równie imponująca jest pobliska twierdza Königstein, także usytuowana na wysokiej skale.

W Moritzburgu znajduje się jeszcze jeden pałac. To ulokowana na wyspie myśliwska rezydencja Wettinów. Wewnątrz zobaczyć można niezwykłe łoże z baldachimem wykonanym z około dwóch milionów(!) ptasich piór.

Kto złapie porcelanowego bakcyla, oglądając kolekcję zgromadzoną w Zwingerze, powinien podjechać do pobliskiej Miśni – miasta porcelany. Godzinami można kluczyć tu po zaułkach starówki rozłożonej nad Łabą oraz po wzgórzu zamkowym. Koniecznie trzeba też zajrzeć do wytwórni porcelany. Zwiedzający mogą na własne oczy przekonać się, jak powstają wyroby porcelany, nazywanej przecież białym złotem. W przyfabrycznym muzeum pokazywane są przedmioty wykonywane według projektów Johanna Joachima Kändlera, ale też porcelanowa wersja „Dziewczynki z czekoladą” Liotarda.

A Radebeul to miejsce, które powinni odwiedzić miłośnicy Karola Maya. To tu mieszkał i tworzył twórca przygód Winnetou. W jego willi powstało muzeum przybliżające tradycję i kulturę Indian Ameryki Północnej. Tu też – na lokalnym cmentarzu – znajduje się grób pisarza. Również w Radebeul można cofnąć się w czasie. Na kilku piętrach Muzeum NRD zebrano pamiątki po czasach szczęśliwie minionych.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kłopotowski

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close