Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Kielczanka Magda Szczepanek to doskonały przykład na to, że marzenia się spełniają. Utalentowana wokalistka i aktorka, od dziecka obeznana ze sceną. Dziś mieszka i realizuje się w ukochanym Krakowie, gdzie współpracuje m.in. z Wojtkiem Kościelniakiem, Januszem Józefowiczem i Januszem Szydłowskim.

Jako nastolatek mocno ściskałem kciuki za pewną dziewczynę, która wystąpiła w kultowej „Szansie na sukces”. Ba! Wygrała ten program. Tą dziewczyną byłaś Ty…

Magda Szczepanek: Występ w „Szansie na sukces” był dla mnie przełomowy, ale śpiewałam już jako czterolatka. Chodziłam na lekcje śpiewu do Młodzieżowego Domu Kultury w Kielcach. Brałam udział w licznych konkursach i festiwalach. „Szansa na sukces” była kolejnym programem telewizyjnym. Szczęśliwie udało mi się go wygrać. Był to odcinek z piosenkami Katarzyny Geartner. Po programie koncertowałam z Kasią i jej zespołem. Graliśmy cykl koncertów „Testament Agnieszki Osieckiej”, czyli utwory z nigdy niepublikowanymi tekstami, do których muzykę skomponowała Geartner. Wspaniale wspominam ten czas.

Co jeszcze dał Ci ten program?

„Szansa na sukces” to początek moich występów na teatralnej scenie. Ówczesny dyrektor kieleckiego teatru – Piotr Szczerski – zauważył mnie i zaprosił do współpracy. Potrzebował młodej osoby potrafiącej śpiewać. Tak zaczęła się moja przygoda. Na kieleckiej scenie spędziłam trzy lata, ale ciągle nie byłam pewna, w którym kierunku pójść. Wiedziałam tylko, że chcę być na scenie. Na szczęście istnieją musicale, które pozwalają na realizowanie obu moich pasji: grania i śpiewu, a ostatnio  również tańca.

Jako miejsce do życia wybrałaś Kraków.

Zawsze chciałam tu mieszkać. Tu kończyłam szkołę aktorską. Potem na jakiś czas wróciłam do Kielc, jeździłam z teatrem po całej Polsce. Cały czas myślałam jednak o powrocie do Krakowa. To miasto ma wyjątkowy klimat, nie ma w nim gonitwy. Można tu żyć spokojnie, a przy tym korzystać z bogatej artystycznej oferty. Warszawa daje więcej możliwości grania w filmach, serialach czy reklamach telewizyjnych, ale wolę ten hermetyczny Kraków.,Jeśli kiedyś będę potrzebowała zmiany, chętnie zamieszkam w Gdyni, gdzie działa teatr muzyczny, a do tego jest morze, które uwielbiam.

fot. Łukasz Popielarczyk

Twój powrót do Krakowa był związany z powstaniem Teatru Variété…

Dowiedziałam się, że otwiera się tutaj teatr muzyczny – czyli spełnienie moich marzeń, w mieście moich marzeń. Powiedziałam sobie wtedy, że muszę się znaleźć w tym zespole! Castingi do „Legalnej blondynki” były wieloetapowe, można je porównać do poligonu, wzięło w nich udział 760 osób z całej Polski. Mimo to udało się! Był to początek współpracy z Variété, który nie jest teatrem etatowym, a impresaryjnym. Oznacza to, że do każdego projektu trzeba się po prostu dostać.

Jak Ci się pracowało z Józefowiczem?

To było spotkanie po latach. Zapytał wówczas: – Czy my się nie znamy? – Znamy – odpowiedziałam. Miałam obawy, czy nie będzie chciał utrzeć mi nosa za to, że kiedyś miałam okazję z nim pracować, ale się nie zdecydowałam. Tak się jednak nie stało. Jest to człowiek wymagający, ale nigdy nie mieliśmy ze sobą konfliktu. To on jest reżyserem, a ja starałam się skrupulatnie realizować w spektaklu to, czego oczekiwał.

Na scenie masz okazję występować z prawdziwymi gwiazdami, takimi jak Tadeusz Huk czy Iwona Bielska. To pomaga czy przeszkadza?

Tadeusz Huk i Iwona Bielska spędzili wiele lat na scenie, a w żaden sposób nie dają mi odczuć, że jestem od nich gorsza. Traktują mnie jak równą sobie. Przy nich się rozwijam, obserwuję ich i podziwiam. To wspaniali ludzie, także poza teatrem.

Zdarzają się sytuacje, że współpraca na scenie się nie układa?

Czasami spotyka się ludzi, z którymi – mówiąc w naszym żargonie – „nie żre”, ale nie ma wyjścia, trzeba to udźwignąć i robić swoje. W takich sytuacjach trzeba ratować sytuację.

Identyfikujesz się z postaciami, w które się wcielasz?

Zdecydowanie nie. Oczywiście na scenie staram się być wiarygodna i prawdziwa, ale kiedy wracam do domu, jestem Magdą.

W jakich spektaklach można Cię obecnie oglądać?

W Teatrze Variété można mnie zobaczyć w „Legalnej blondynce”, „Dziewczynie z plakatu” oraz „Variete film show”, który ma formę koncertową. Są to największe hity filmowe oprawione znakomitymi wizualizacjami i choreografiami. Jesteśmy tuż po premierze musicalu „Chicago” w reżyserii Wojtka Kościelniaka. To wymagający projekt, ale wspaniale się przy nim pracuje. Oprócz tego w Teatrze Plejada można mnie zobaczyć w „Mayday II”, „Surviwalu”, a niedawno miałam premierę bardzo przyjemnego, familijnego spektaklu muzycznego „Czary mary”.

Interesuje mnie „Dziewczyna z plakatu”, bo grasz tam właściwie rolę tytułową.

To bardzo przyjemna rzecz do grania. Wcielam się w rolę dziewczyny, która ożywa i wychodzi z plakatu z lat 20. XX w. reklamującego biustonosze. Widzi ją tylko główny bohater i z tym wiążą się jego wszelkie perypetie. Polly jest rozbawiona, roztańczona, bez krzty kąśliwości i złośliwości.

Jakie rady dałabyś młodym dziewczynom, które marzą o karierze scenicznej?

Może to zabrzmi banalnie, ale jeśli ktoś ma w sobie pasję, talent, nie ciąży na nim presja, wszystko robi z własnej woli, to jest duża szansa, że osiągnie sukces. Warto myśleć o ciągłym rozwoju, a nie tylko zbieraniu żniwa. Nie należy się spieszyć, porównywać do innych, ulegać gonitwie.

Podobno masz jeszcze jedną pasję – gotowanie…

Uwielbiam gotować! Gdybym nie występowała na scenie, to mogłabym się spełniać w kuchni. Cały czas chodzi mi po głowie, żeby w przyszłości otworzyć małe bistro z dobrym jedzeniem. Moją ulubioną kuchnią jest kuchnia tajska, ale generalnie jem i gotuję wszystko. Lubię podejmować się zadań specjalnych, co w praktyce oznacza, że otwieram lodówkę i robię coś z produktów, które akurat w niej są (śmiech).

Plany na przyszłość?

Chcę spokojnie pracować, realizować się i rozwijać, najlepiej w jednym miejscu. Wolę mieć mniej, ale tu w Krakowie. Zawód aktora jest jednak nieobliczalny…

Tekst: Łukasz Wojtczak, Zdjęcia: Anita Świrek

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close