Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Po czterech latach przerwy kieleckie piłkarki ręczne wracają do krajowej elity. Korona Handball Kielce w znakomitym stylu wygrała rozgrywki I Ligi. W efekcie do naszego miasta znów zawitają najlepsze zespoły z całej Polski.

Przypadek kieleckich szczypiornistek to swoiste odrodzenie się Feniksa z popiołów. Coś się kończy, coś zaczyna. Ta stara prawda sprawdziła się w odniesieniu do zespołu KSS-u Kielce, który w 2013 roku, z powodu problemów finansowych, został wycofany z rozgrywek Superligi kobiet. Na szczęście to niepowodzenie przyczyniło się do powstania Korony Handball, projektu z nowymi władzami, celami, marzeniami, zespołu w całości opartego na utalentowanej kieleckiej młodzieży. Początki nie należały do najłatwiejszych. Były obawy, rodziły się pytania o przyszłość.

Zmagania po zmianach szczypiornistki rozpoczęły na drugoligowych parkietach. Nie miałyśmy większych problemów z wygraniem tych rozgrywek. Wiedziałyśmy, że mamy mocną drużynę, złożoną z młodych, ambitnych zawodniczek wspomina Agnieszka Młynarska, kapitan zespołu.

Jak nie teraz, to kiedy?

Kolejne trzy sezony kielczanki spędziły na zapleczu Superligi. Jednak z każdym meczem dziewczyny zdobywały doświadczenie i czuły się coraz pewniej. Pierwszy sezon był poznawczy. Miałyśmy ciężkie momenty, ale z czasem radziłyśmy sobie coraz lepiej. Dopiero w drugim, gdy okazało się, że zajmujemy dość wysokie miejsce, pojawiły się pierwsze rozmowy z władzami klubu, że warto jeszcze bardziej się skoncentrować i spróbować osiągnąć awans. Zabrakło nam wówczas jednej bramki. Z perspektywy czasu uważam jednak, że dobrze się stało, bo zespół nie był jeszcze wtedy w pełni gotowy na Superligę podkreśla zawodniczka.

W sezonie 2016/2017 kielczanki przystępowały do rozgrywek już z myślą o wygraniu ligi.  Minione rozgrywki wiązały się z większą presją, bo w założeniu miałyśmy walkę o powrót do elity. Zarówno my, jak i zarząd klubu bardzo do tego dążyliśmy. Mówiliśmy sobie: jak nie teraz, to kiedy? – zdradza.

Nie będziemy Kopciuszkiem

Awans stał się faktem. – Z perspektywy czasu, wydaje mi się, jakby II Liga była wczoraj. W rzeczywistości to były cztery lata ciężkiej pracy, treningów, kontuzji, wzlotów i upadków. Zdarzały się mecze, które powinnyśmy wygrać, a było inaczej. Trzeba było się po nich szybko podnosić i walczyć dalej. Bywało też zupełnie odwrotnie – skazywane na pożarcie, potrafiłyśmy sprawiać niespodzianki – wspomina Młynarska.

Sukces rodzi pytanie, czy podopieczne Tomasza Popowicza poradzą sobie w konfrontacji z najlepszymi zespołami w kraju? Zdaniem pani kapitan zespołu potrzeba cierpliwości, bo umiejętności i ambicji kielczankom na pewno nie zabraknie. – Obawy zawsze są, jak to przed nieznanym. Większość z nas nie miała okazji nigdy występować w Superlidze, kilka dziewczyn grało sporadycznie. Jednak nie ma co podchodzić do tego ze strachem. Żaden sportowiec nie może się utwierdzać w roli Kopciuszka. Zawodowiec powinien wychodzić na boisko z nastawieniem, że chce wygrać, niezależnie od klasy rywala. Naszą słabą stroną będzie mniejsze niż u przeciwniczek doświadczenie, ale każdy mecz będzie nauką i krokiem do przodu. Chcemy spokojnie zbudować stabilną drużynę, a w dalszej perspektywie walczyć o medale – zapowiada.

Łzy i emocje

Niezależnie od tego, jaki los czeka piłkarki ręczne z Kielc w kolejnym sezonie, kibice mogą być z nich dumni. Zespół to podręcznikowy przykład pracy z młodzieżą, która przynosi efekty. Kobieca piłka ręczna w Kielcach zawsze słynęła ze szkolenia młodzieży, nasze zespoły zdobywały medale we wszystkich kategoriach wiekowych, dzięki temu możemy zbudować klub na lata mówi Młynarska.

Okazuje się, że trenerzy z Kielc to także wychowawcy, troszczący się o swoje podopieczne również poza halą sportową. – Kiedy dostawałyśmy gorszą ocenę w szkole lub coś przeskrobałyśmy, to czasem bardziej bałyśmy się trenerów niż rodziców. Czułyśmy respekt. Każda dziewczyna wie, że szkoła to podstawa. Trenerzy nie raz potrafili wyciągnąć nas z kłopotów w życiu prywatnym, nieodpowiedniego środowiska etc. Starali się mieć kontakt z rodzicami – zaznacza Młynarska, ubolewając  jednocześnie, że podobna sytuacja nie występuje już praktycznie w żadnym innym mieście w regionie. Piłka ręczna w Świętokrzyskiem koncentruje się głównie w Kielcach, nasze juniorki muszą grać w lidze mazowieckiej, aby mieć z kim rywalizować! Byłoby wspaniale, gdyby powstały drużyny także w innych miastach. Kiedyś było inaczej, istniały zespoły w Busku-Zdroju, Czajkowie, Pińczowie, Suchedniowie. Stamtąd wiele dziewczyn trafiało potem do nas – dodaje.

Wracając do trenerów trzeba uczciwie powiedzieć, że praca z kobietami nie należy do najłatwiejszych. Szkoleniowiec musi wykazać się odpowiednim podejściem. Jeśli trener ma do dyspozycji facetów, to w sytuacji, gdy coś jest nie tak, może nakrzyczeć, powiedzieć parę ostrzejszych słów. U kobiet jest to bardziej skomplikowane, każda reaguje inaczej, bardziej emocjonalnie. Jedna może się obrazić, druga rozpłakać, a trzecia zupełnie zablokować. Trener musi dobrze poznać charaktery poszczególnych zawodniczek. Wtedy współpraca układ się lepiej mówi kielczanka.

Nie tylko treningi

Każdy sukces sportowy wpływa na wzrost popularności danej dyscypliny. Być może na fali ostatniego sukcesu Korony Handball zwiększy się zainteresowanie młodych dziewczyn trenowaniem piłki ręcznej. Zachęcanie młodzieży do wysiłku fizycznego nie jest jednak takie łatwe. – Chętnych jest mniej niż kiedyś, ale młodzież musi wiedzieć, że piłka ręczna to nie tylko ciężkie treningi, ale również ciekawe wyjazdy na mecze, turnieje, także zagraniczne – zachęca Młynarska. – Poznajemy przy tym wielu wspaniałych ludzi. Mamy znajomych prawie w każdym zakątku Polski. Osiągnięcia sportowe wiążą się również ze stypendiami, jest więc możliwość, by od najmłodszych lat finansować swoje „zachcianki”. Rozpocząć przygodę z piłką ręczną może każdy, po roku treningów już się czuje, czy to zajęcie dla nas, czy niekoniecznie – dodaje.

Pozasportowe wyzwania

Korona Handball zawsze może liczyć na wsparcie kibiców. Grono ludzi, którzy przychodzą nas dopingować, na pewno nieco się wymieniło, ale nie zmniejszyło. To bardzo pozytywne, zwłaszcza, że grałyśmy w niższych ligach. Kibice jeżdżą z nami także na mecze wyjazdowe, choć nie ma się co oszukiwać, że w dużej mierze są to nasze rodziny i znajomi. Od tego się zaczyna i na tym buduje coś więcej – nie ma wątpliwości zawodniczka.

Fani pamiętający występy KSS-u Kielce w Superlidze zastanawiają się, jak obecny klub sprosta wysokim wymogom pozasportowym. Występy wśród najlepszych obligują do skutecznej polityki władz, sporych nakładów finansowych i sprawnego marketingu. Kwestie marketingowe – jak się wydaje – idą w dobrym kierunku od początku istnienia klubu. Kiedy KSS Kielce występował w europejskich pucharach, mało kto o tym wiedział. To nie może się powtórzyć. Co do zabezpieczenia budżetowego, skoro przed sezonem zakładamy, że naszym celem jest awans, to siłą rzeczy musimy być na niego gotowi również pod względem finansowym. Nie można dopuścić do sytuacji, że w pewnym momencie braknie pieniędzy. Takie historie przeżywał już poprzedni klub i obecny musi tego uniknąć. Przechodzenie przez to po raz kolejny mogłoby oznaczać „śmierć” żeńskiej piłki ręcznej w Kielcach ostrzega Młynarska.

Pośpiech nie popłaca

W letniej przerwie rzeczą naturalną wydają się roszady kadrowe. W Kielcach do rewolucji jednak nie dojdzie, byłaby ona zresztą sprzeczna z założeniami, że Korona ma się opierać na wychowankach. –  Skład zostaje, ale są też potrzebne wzmocnienia na niektórych pozycjach. Będą więc wyjątki od reguły. Mamy wprawdzie spore zaplecze w postaci juniorek, ale zbyt wczesne wprowadzanie zawodniczek do Superligi niesie za sobą ryzyko kontuzji. To jest już inna siła, mocniejszy trening, na większych obciążeniach. Mamy wiele przykładów w sporcie, że nadmierny pośpiech nie popłaca – przekonuje kapitan drużyny.

Od jesieni do stolicy świętokrzyskiego będą przyjeżdżać takie zespoły jak Vistal Gdynia, Metraco Zagłębie Lubin, Kram Start Elbląg, MKS Selgros Lubin czy Pogoń Baltica Szczecin. Trzymamy kciuki!

Tekst: Łukasz Wojtczak, Zdjęcia: Tomasz Fąfara

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close