Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Nie jestem stary, muszę jednak przyznać, że wiele rzeczy mocno mnie dziś zaskakuje i wywołuje różne, często skrajne emocje. Mam 38 lat, staram się być na czasie z nowinkami technologicznymi oraz tym wszystkim, co dzieje się w Internecie. Dziesięć lat temu urodziły się moje córki i także dlatego mocno przyglądam się wszelkim nowościom, próbując zdemaskować ewentualne zagrożenia.

Muszę jednak przyznać, że o wielu rzeczach nie wiem, bo najprzeróżniejsze technologie bez przerwy dają nam nowe możliwości. W przypadku wielu z nich zastanawiam się, czy rzeczywiście są one lepsze niż to, z czym mieliśmy do czynienia kiedyś? Pierwszy przykład z brzegu – nawiązywanie nowych znajomości. Jak kiedyś poznawaliśmy dziewczynę, chłopaka, miłość, przyszłą żonę czy męża? Sposobów było mnóstwo, jednak nie mogło się to odbyć bez bezpośredniego kontaktu, chociażby wzrokowego. Na szkolnych dyskotekach czy innych potańcówkach faceci podpierali ściany, czekając na wolniejszą piosenkę i tym samym okazję do bliższego poznania wybranki. Krótka rozmowa najczęściej wystarczyła, by stwierdzić, czy coś z tego będzie, czy też nie. Życie. A teraz? W dobie niebieskich od światła ekranów twarzy, wiecznego niewylogowania się i gigabajtów bzdurnych danych, przeglądanych każdego dnia na wszelkiego rodzaju urządzeniach ktoś wpadł na zgoła inny pomysł.

Niedawno usłyszałem od jednego ze znajomych, że poznał swoją obecną partnerkę w Internecie, na jednym z portali randkowych. Wstyd się przyznać, ale zdębiałem. Jak to w Internecie? Serio? Byłem przekonany, że z takich portali korzystają osoby zdesperowane, szukające raczej jednorazowej przygody, a nie stałego związku. Zainteresował mnie mechanizm działania i powód popularności tego rodzaju portali. I tak zostałem testowym użytkownikiem jednego z nich. No i się zaczęło…

Od razu uprzedzam, że już mnie tam nie ma! Wciąż jednak nie wiem, co o tym wszystkim sądzić. Całość wygląda jak… giełda ludzi. Swoje zainteresowanie daną osobą wyraża się, przesuwając obrazek na ekranie w lewo (jeśli nie jesteśmy zainteresowani) bądź w prawo (jeśli jesteśmy). Zasad tych na początku nie zrozumiałem i mimo że nie chciałem nawiązywać żadnych kontaktów, to… kilka osób skierowałem na prawo. Na efekty długo czekać nie musiałem. Dostałem na przykład propozycję, i to już w drugim zdaniu, po grzecznym „dobry wieczór”, wspólnej nocy za… pieniądze. I to mnie ktoś chciał zapłacić! Nie, nie dowartościowało mnie to wcale. Efekt był raczej odwrotny…

Bardziej zaskoczyło mnie jednak coś innego: skala. Z takich portali korzysta gros ludzi młodych, ładnych, przystojnych, zgrabnych i dobrze zbudowanych, ale też starszych i trochę mniej urodziwych. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego uciekamy do wirtualnego świata i tam zawieramy nowe znajomości? Dlaczego portale randkowe stają się remedium na samotność? Odpowiedź jest prosta. Brak czasu. Gonimy do pracy, po pracy, dorabiamy w weekendy, obracamy się ciągle w tym samym towarzystwie i brakuje nam chwili dla siebie. Kiedy i gdzie mamy więc poznać bliską osobę? A no właśnie w biegu, przerzucając w telefonie kolejne zdjęcia w lewo bądź w prawo.

Tak zbudowany jest obecny świat. I czy nam się to podoba czy nie, to Tinder, Badoo lub inne tego typu aplikacje będą wypierały tradycyjne możliwości poznania drugiej osoby. Czy to oznacza, że już nie trzeba będzie stać pod ścianą? Prawdopodobnie tak. Szkoda…

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close