Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Pysznił się swoją wyszukaną, barokową sylwetką, dodawał splendoru niewielkiej, zatopionej między polnymi drogami i lasami wsi. Dziś po zamku Krasińskich w Maleszowej pozostały tylko melancholijne ruiny. I niezwykła historia urodzonej tu Franciszki, pięknej i szlachetnej kobiety, której ambicją było zostać królową Polski. Wprawdzie z planów tych nic nie wyszło, ale przecież pozostawiła w historii swój mocny ślad, dając początek pierwszej dynastii zjednoczonych Włoch.

Nie ma cienia przesady w stwierdzeniu, że z leżącej w gminie Pierzchnica Maleszowej wywodzą się królowie Włoch. W tej urokliwej, położonej na uboczu drogi Kielce-Busko-Zdrój, wsi mógłby zaczynać się fascynujący i trzymający w napięciu film o niespełnionej miłości, zawiedzionych nadziejach, snach o królewskiej koronie i dworskich intrygach. A wszystko to miałoby się dziać w niespokojnych latach  poprzedzających upadek Rzeczpospolitej. W tym filmie wielkie namiętności mieszałyby się z twardą polityką, a bohaterowie nieoczekiwanie odsłanialiby swoje zaskakujące oblicza. Jak w kultowej „Grze o tron”. I najważniejsze – pierwszoplanową postacią byłaby Franciszka Krasińska, która właśnie w Maleszowej przyszła na świat w 1742 roku.

W „małym Paryżu”

Majowe przedpołudnie. Skręcamy z głównej drogi, mijamy kościół w Lisowie i wiejskie zabudowania, luźno rozsiane po obu stronach wąskiej ulicy. Zbliżamy się do krzyżówki, za którą widać figurę św. Jana Nepomucena. Po drugiej stronie, zza szpaleru drzew wyłaniają się ruiny dawnego zamku, w oddali pobłyskuje toń stawu. Zielono tu, na łąkach widać coraz więcej kolorów, wieś gotowa jest już na feerię barw, która zaleje ją w najbliższych tygodniach. Ruiny dawnego pałacu Krasińskich w najmniejszym stopniu nie przypominają dawnej świetności tego miejsca. Dziś, wraz z przyległymi zabudowaniami i urokliwym stawem, znajdują się w rękach prywatnych. Właściciel powoli nadaje temu skrawkowi nowego ducha, czyniąc z niego urokliwy i tajemniczy zakątek. Spacerujemy wzdłuż niewielkiego, murowanego dworku z końca XVIII wieku, dotykamy dłonią zachowanych fragmentów murów dostojnego niegdyś pałacu, z zaciekawieniem zaglądamy do pozostałości po czterech piwnicach, które ukryły się między wysokimi drzewami na niewielkiej wyspie na stawie. Właśnie ze względu na lokalizację pałac nazywany był Żurawim Gniazdem. Dobra te trafiły do rodziny Krasińskich herbu Ślepowron w 1576 roku, ale potężnej familii nie wystarczały skromne, jak na jej potrzeby, zabudowania. Rezydencja zyskała więc nową, okazałą, barokową bryłę, zbliżoną w swojej formie do dawnego Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach oraz Pałacu Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim. Opis pałacu odnajdujemy w książce Klementyny z Tańskich Hoffmanowej „Dziennik Franciszki Krasińskiej”, w której czytamy, że budowla miała cztery piętra, z czterema narożnikami, a otoczona była rowem pełnym wody z mostem zwodzonym. Na każdym pałacowym piętrze była sala, sześć pokoi i cztery gabinety w narożnikach. O świetności rezydencji Krasińskich świadczył fakt, że sąsiedzi nazywali ją „małym Paryżem”.

W tych zamożnych murach 19 marca 1742 roku przyszła na świat Franciszka, jedna z czterech córek Stanisława i Anieli Krasińskich. Już jako podlotek odznaczała się niezwykłą urodą, szlachetnym charakterem oraz wielką inteligencją. Znała na pamięć historię swojego rodu, biegle mówiła po francusku, żywo zajmowała ją polityka. Wtedy właśnie zainteresowała się 26-letnim Karolem Wettynem, księciem Kurlandii, synem króla Augusta III Sasa, który wkrótce miał konkurować o tron polski ze Stanisławem Augustem Poniatowskim. Królewicz, słynący z doskonałej aparycji i nienagannych manier, zupełnie zaprzątnął głowę dziewczyny. A przecież obok niej wciąż pojawiali się nowi zalotnicy, wśród których był Kazimierz Pułaski, jeden z późniejszych przywódców konfederacji barskiej i bohater narodowy Stanów Zjednoczonych. Ale Franciszka, przechadzając się po pałacowych korytarzach, chciwie nasłuchiwała wieści o pięknym królewiczu. Miała nadzieję, że przyjedzie on do Maleszowej na ślub jej ukochanej siostry Barbary, a gdy Karol nie zjawił się na uroczystości, czuła się wielce zawiedzona.

– Ważnym momentem w życiu Franciszki był wyjazd do Warszawy do ciotki Zofii Lubomirskiej. Miała wówczas 17 lat, została zapisana na pensję panny Strumle, na której uczyła się jak być kobietą – mówi Dariusz Kalina, kielecki historyk, autor książek o Franciszce Krasińskiej. – Dziewczyna poznała tajniki savoir vivre’u, uczyła się sztuki konwersacji, muzyki, rysunku, tańca oraz tego jak jeść i się śmiać. Znamienna jest scena, w której Franciszka z wszytą w tył sukienki listewką ćwiczy umiejętność eleganckiego poruszania się.

Szlachcianka okazała się pojętną uczennicą, bowiem gdy ciotka zabrała ją na proszone przyjęcie, wszyscy wpadli w zachwyt, a po Warszawie rozniosła się wieść o jej niezwykłej urodzie i manierach. Kto zasłużył na jej rękę? Komu powie sakramentalne „tak”? Chętnych było wielu, a życie panienki z maleszowskiego pałacu zaczęło przypominać cudowną baśń.

Własność Muzeum Romantyzmu w Opinogórze

Jak Barbara Radziwiłłówna

Jest grudzień 1759 roku. Lubomirscy odwiedzają wraz z Franciszką swoich przyjaciół na zamku Janowiec. Kilka dni później, w pierwszy dzień nowego roku dziewczyna notuje w swoim dzienniku, że wreszcie zobaczyła księcia Karola, a nawet z nim rozmawiała i tańczyła. Młody królewicz stracił dla Franciszki głowę, ona też zakochała się w nim bez pamięci. Wszystko zaczyna toczyć się w przyspieszonym tempie, coraz częstsze spotkania młodych, czułe wyznania. Królewicz obiecuje dziewczynie, że zostanie jego żoną.

Czyżby? Ona wprawdzie wysoko urodzona, ale przecież nie księżna. On – syn króla i pretendent do tronu… Karol zapewnia ją, że choćby miał sprzeciwić się woli ojca, to i tak poślubi Franciszkę. I rzeczywiście młodzi składają przysięgę małżeńską, ale wszystko odbywa się nie tak, jakby tego chciała Franciszka, lecz po cichu, szybko, o świtaniu. Małżeństwo przypieczętowane zostaje w absolutnej tajemnicy, przez długie miesiące nikt nie wie o ślubie Wettyna i panny z Maleszowej.

– Ta historia w wielu punktach przypomina losy Barbary Radziwiłłówny – mówi Dariusz Kalina. Franciszka z pewnością kochała Karola, ale kto wie, czy gdyby nie podszepty i wybujałe ambicje najbliższej rodziny, tak uparcie pragnęłaby tego małżeństwa. Ciotka i wuj Lubomirscy, a także ojciec dziewczyny byli przekonani, że książę rychło zostanie królem Polski, a Franciszka ma szansę zostać królową. Jakaż byłaby to nobilitacja dla całej familii! Karol zaś po cichu liczył, że małżeństwo z Franciszką zjedna mu przychylność Polaków i utoruje drogę do tronu. Sam August III, gdy w końcu dowiedział się o małżeństwie syna, wpadł we wściekłość.

– Nigdy nie uznał Franciszki za swoją synową, zwracał się do niej „panienko” – zwraca uwagę Dariusz Kalina. – Również dwór otaczający młodego Wettyna nie zaakceptował Franciszki jako królowej, a on sam nie mając zbyt silnego charakteru zaczął odsuwać ją od siebie, myśląc nawet o rozwodzie. Najwyraźniej nie chciał narażać się swojej rodzinie – dodaje.

W tym miejscu kończy się szczęśliwa baśń o miłości, a zaczyna wielki dramat. Karol Wettyn nie zdobył królewskiej korony, rozgoryczony opuszcza Polskę i wyjeżdża do Drezna. Ani mu w głowie, by w tę podróż zabrać swoją małżonkę, która zostaje sama i rozpoczyna kilkunastoletnią pełną upokorzeń tułaczkę po dworach i klasztorach. Bezdomna niedoszła królowa, mężatka bez męża, znajduje jednak w sobie na tyle siły, by jeszcze raz zawalczyć o koronę dla swojego niestałego w uczuciach Karola. Franciszka przystąpiła do konfederacji barskiej, która wymierzona była przeciwko carskiej Rosji i uległemu wobec niej królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu. Czy miała nadzieję, że uda się odwrócić bieg historii? I czy wiedziała o planach uprowadzenia, a w konsekwencji obalenia Stanisława Augusta Poniatowskiego? Pewne jest, że w tym miejscu po raz kolejny krzyżują się drogi pięknej Franciszki i porywczego Kazimierza Pułaskiego, jednego z przywódców konfederacji. Niektórzy historycy twierdzą, że to właśnie dla niej obmyślił on plan uprowadzenia króla i zmuszenia go do abdykacji. To ponownie otworzyłoby Karolowi Wettynowi drogę do polskiej korony. 3 listopada 1771 roku konfederaci barscy porywają Stanisława Augusta Poniatowskiego z karocy. Wszystko dzieje się chaotycznie i w pospiechu, dość powiedzieć, że w konsekwencji władcy pilnuje tylko jeden z zamachowców, który ostatecznie daje się przekabacić i zdradza swoich kompanów. Po niespełna dobie monarcha odzyskuje wolność, a pomysłodawca porwania – Kazimierz Pułaski, by uniknąć kary śmierci, musi uciekać do Ameryki.

Tak ostatecznie kończą się mrzonki Franciszki o królewskiej koronie dla jej męża i choć nigdy nie należy zadawać pytań w stylu „co by było, gdyby…”, to jednak zróbmy od tego odstępstwo. A więc, co by było, gdyby udało się zmusić Stanisława Augusta Poniatowskiego do abdykacji? Czy tron przypadłby synowi Augusta III Sasa? Czy Karol Wettyn mając u boku mądrą i szlachetną Franciszkę zdołałby odbudować silną, wolną od nacisków Rosji, Polskę? I czy w końcu udałoby się zapobiec kolejnym rozbiorom? Kto wie… Ale to już rozważania dla historyków. My podążajmy dalej śladami Franciszki Krasińskiej.

W Lisowie i Piotrkowicach

– Atmosfera wokół królewiczowej zagęszcza się. Nie dość, że skazana na poniewierkę, zamknięta w klasztorze klarysek, gdzie nie ma odwiedzin, to jeszcze jej rodzinę zastraszano i szantażowano, jej ojca w zamian za zgodę na rozwód próbowano przekupić tytułem wojewody, a ją samą pieniędzmi – dodaje Dariusz Kalina. – Wysłannik saskiego dworu wszechwładny minister Henryk Brühl przyjechał do klasztoru w Piotrkowicach i wyrwał z księgi chrztów trzy kartki z zapiskami dotyczącymi Franciszki, zabrał także akt jej ślubu z Karolem Wettynem. To tak jakby chciał zaprzeczyć istnieniu kobiety.

Wiele osób załamywało ręce nad losem opuszczonej i upokorzonej Franciszki, ale tą, która w końcu powiedziała stanowcze „dość”, była cesarzowa Maria Teresa. To pod jej naciskiem Karol po czternastu latach rozłąki przyjął żonę do siebie i zamieszkał z nią w zamku Elsterwerde w Saksonii. Jak czytamy w artykule Stanisława Maliszewskiego, zamieszczonym w opracowaniu „Franciszka z Krasińskich Wettyn”, małżonkowie wiedli tam życie dalekie od blasku i szczęścia, w samotności, często brakowało im pieniędzy, znosili też upokorzenia i przykrości ze strony dworu saskiego, który izolował Franciszkę, nie przyznając jej pełnych praw należnych żonie członka rodziny królewskiej. W 1776 roku, czyli szesnaście lat po ślubie, małżeństwo Franciszki z Karolem Wettynem zostało oficjalnie uznane przez Sejm Rzeczpospolitej, a trzy lata później na świat przyszła ich jedyna córka – Maria Krystyna Albertyna.

Smutne życie Franciszki miało również gorzki finał. Zachorowała na raka piersi, umierała długo w wielkich cierpieniach. Śmierć przyszła 30 kwietnia 1796 roku. Jej grób znajduje się w żeńskim klasztorze cysterskim Sankt Marienstern w Panschwitz-Kuckau w Saksonii. Co znamienne, ten, który wywrócił świat Franciszki do góry nogami, rozkochał ją w sobie do nieprzytomności, a potem porzucił na długie lata, w ostateczności nie mógł bez niej żyć. Śmierć Franciszki przyspieszyła zgon chorego na serce Karola, który przeżył żonę zaledwie o kilka tygodni.

Ale to nie koniec tej niezwykłej historii. Córka Franciszki i Karola poślubiła księcia sabaudzkiego Karola Alberta. Synem z tego małżeństwa był Karol Emanuel, król sardyński. Z kolei jego potomek Wiktor Emanuel II został pierwszym królem zjednoczonych Włoch. Jak zauważa Stanisław Maliszewski, małżeństwa Franciszki Krasińskiej i jej córki Marii Krystyny spowodowały, że ród Krasińskich skoligacony został z europejskim dynastiami królewskimi: saską Wettynów, włoską di Savoia i portugalską Braganza. A wszystko to zaczęło się w podkieleckiej Maleszowej…

Niewiele zostało na Kielecczyźnie śladów po Franciszce Krasińskiej. Jej postać niestrudzenie wydobywa z zapomnienia historyk Dariusz Kalina, który nie ma wątpliwości, że to jedna z najbardziej fascynujących kobiet w historii Polski. – Cieszę się, że kilka tygodni temu imię Franciszki otrzymała jedna z ulic, przy której stoi szkoła w Piotrkowicach – mówi historyk.

Dlaczego Piotrkowice? Właśnie ta wieś w gminie Chmielnik jest jednym z trzech miejsc związanych z rodziną Krasińskich. Nasza marszruta prowadzi do Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej, której bryła dumnie góruje nad okolicą. Wystarczy zjechać w prawo z trasy prowadzącej z Kielc do Buska Zdroju. To tu została ochrzczona Franciszka, a w krypcie pod kaplicą zwaną Loreto został pochowany jej ojciec Stanisław, któremu przypisuje się odnowienie kultu Najświętszej Marii Panny. Część doczesnych szczątków Stanisława spoczywa pod Kaplicą Krasińskich poświęconą św. Barbarze w kościele parafialnym pw. św. Mikołaja w oddalonym zaledwie kilka kilometrów od Piotrkowic Lisowie.

Warto dodać, że ze świątyniami w Lisowie i Piotrkowicach wiąże Franciszkę Krasińską jeszcze jeden watek. Otóż ślubu udzielał jej i jej wybrankowi ks. Józef Lipiewicz, gwardian zakonu bernardynów z Piotrkowic, który wcześniej otrzymał zgodę od ks. Jana Kantego Dymuchowskiego, proboszcza z Lisowa. Czyż mógł się spodziewać, że w ten sposób daje początek pełnemu nieszczęść życiu panny z Maleszowej? Klementyna z Tańskich Hoffmanowa takie słowa włożyła w usta królewiczowej: Smutne przeznaczenie moje! Zamiast pociechy i swobody, trwoga i niepokój zupełnie za mną chodzą.

Tekst i zdjęcia Agata Niebudek-Śmiech

Inspiracją do napisania artykułu była dla mnie rozmową z Panem Dariuszem Kaliną, któremu dziękuję za pomoc w przygotowaniu materiału. Korzystałam także z następujących wydawnictw: „Franciszka z Krasińskich Wettynpod redakcją Dariusza Kaliny, Radosława Kubickiego i Michała Wardzyńskiego oraz „Dziennika Franciszki Krasińskiej” Klementyny z Tańskich Hoffmanowej.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close