Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Popularny „Ryba” powrócił do Korony, z którą związał się półrocznym kontraktem z opcją przedłużenia. – Tu jest moje serce – zapewnia piłkarz.

Kiełb z Koroną związał się po raz pierwszy w 2006 roku, kiedy jako zaledwie 18-letni piłkarz przyszedł do Kielc z Pogoni Siedlce. Kluczową rolę w kieleckim zespole zaczął odgrywać w 2008 roku, kiedy klub został zdegradowany do I ligi. To między innymi dzięki jego świetnej grze żółto-czerwoni wrócili do Ekstraklasy. W 2010 roku „Ryba” przeszedł do Lecha Poznań, gdzie pomimo kilku kapitalnych występów w Lidze Europy, ostatecznie nie przebił się do podstawowego składu Kolejorza. Dlatego też w sezonie 2011/2012 był wypożyczony do Korony, a w 2012/2013 do Polonii Warszawa.

W 2013 roku zawodnik ponownie wrócił do Kielc, gdzie grał aż do końca sezonu 2014/2015. Następnie przez rok „Ryba” reprezentował barwy Śląska Wrocław, w którym w sumie w Ekstraklasie, Lidze Europy i Pucharze Polski zaliczył 32 występy i strzelił 4 gole. Po sezonie powrócił do Korony, w której występował przez kolejne dwa lata. W tym czasie był jednym z pewniejszych punktów zespołu, wielokrotnie zapewniając żółto-czerwonym ważne punkty – m.in. w sierpniu 2016 roku, kiedy w doliczonym czasie meczu z Wisłą Kraków z zimną krwią pokonał Michała Miśkiewicza, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. Sam piłkarz po latach przyznaje, że często wraca do tej chwili. – Bardzo dużo ludzi wspomina to spotkanie do tej pory. To był mecz z dużą dawką emocji. Pamiętam rozmowy z kibicami, którzy motywowali nas przed tym starciem i udało nam się wtedy wygrać. Nie było łatwo, bo Wisła wtedy była najlepszą drużyną w Ekstraklasie, zwłaszcza u siebie na stadionie. Udało mi się strzelić tego jedynego gola, radość była niesamowita i nie ukrywam, lubię sobie czasem obejrzeć tę bramkę – podkreśla Kiełb.

W połowie 2018 roku pomocnik przeniósł się do pierwszoligowej Bruk-Bet Termaliki Nieciecza, w której spędził półtora roku. W tym czasie rozegrał 44 spotkania, zdobywając w nich pięć bramek. Na początku 2020 roku piłkarz został przesunięty do drużyny rezerw „Słoników”, dostając zgodę na poszukiwanie nowego pracodawcy. Po kilku tygodniach Kiełb był już w Kielcach, aby podpisać umowę z Koroną, w której jak sam twierdzi, „czuje się jak ryba w wodzie”. – Tutaj zawsze miałem bardzo duże wsparcie kibiców, co było widać podczas ostatniego spotkania. Chciałbym podziękować za każde ciepłe słowo oraz za pozytywne wiadomości, które mnie mocno budują. Za moment będę grał lepiej. Przygotowuję się codziennie na treningu, by wrócić jak najszybciej do drużyny i prezentować tego „Rybę” jakiego chcielibyście oglądać. Tylko i wyłącznie na boisku mogę wam się odwdzięczyć. Każdy miły gest jest dla mnie znaczący – mówił tuż po meczu z Górnikiem Zabrze.

Na pierwsze spotkanie po jego powrocie zawitało wielu kibiców, którzy z niecierpliwością oczekiwali momentu, aż Kiełb pojawi się na boisku. Kibice wywiesili nawet transparent z napisem „Ryba tam dom twój, gdzie serce twoje”, podkreślając jak ważnym jest zawodnikiem w historii zespołu. On sam podziękował fanom za wsparcie, jednocześnie prosząc, aby nie nazywali go legendą. – Jestem tutaj po to, żeby pomóc drużynie i zachęcić kibiców do przychodzenia na stadion. Wiadomo, że to wszystko związane jest z wynikami. Piłka nie opiera się na jednym liderze, a ja bardzo chciałbym wesprzeć chłopaków w szatni i na boisku. Liczę też, iż będzie tak samo w drugą stronę. Jeżeli wyniki będą szły do przodu, to mam nadzieję, że kibice będą zapełniać więcej krzesełek na Suzuki Arenie – zaznacza pomocnik Złocisto-krwistych.

Kiełb pozytywnie wypowiada się zarówno o zespole Korony, jak i o Kielcach, które nazywa swoim domem. – Każde miasto cechuje się jakimiś rzeczami, ale tutaj jest inaczej. Dla mnie to wyjątkowe miejsce i nie chciałbym mieszkać już nigdzie indziej. Transparent, na którym kibice napisali „Ryba tam dom twój, gdzie serce twoje” jest jak najbardziej trafiony. Moje serce jest tutaj i stale będę mówił, że Kielce są najpiękniejsze oraz mają najlepsze góry. Tak będzie zawsze i to się nie zmieni – zapewnia 32-latek.

tekst: Piotr Grabski, zdjęcia: www.korona-kielce.pl

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close