Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Pomimo obiegowej opinii, że kobieta w autokarze z drużyną piłkarską przynosi pecha, Paula Duda doskonale sprawdza się w tym zdominowanym przez mężczyzn świecie. – Oczywiście cały czas trzeba walczyć o swoje, przepychać się i mieć duży dystans. Ale robię to, co kocham – zapewnia.

Najbardziej imponujesz mi tym, że odnajdujesz się w męskim świecie piłki nożnej, jesteś m.in. pracownikiem PZPN-u. To Twoja wielka pasja powoduje, że masz taką siłę przebicia, a może ten „męski” świat wcale nie jest zdominowany przez mężczyzn?

Czy mam siłę przebicia? Zawsze uważałam, że nie mam. Po prostu robię swoje, mimo wszystko. Ostatnio dotarło do mnie, że nie potrafię funkcjonować bez robienia zdjęć na meczach. Jeśli nie obsługuję wydarzenia służbowo, a mam wolny weekend, to sprawdzam, na jakie spotkanie mogę pojechać. Żyję tym. I pewnie dlatego dziś jestem tu, gdzie jestem. Ale faktycznie, jako kobiecie w tym środowisku nie zawsze było mi łatwo. Kiedyś nie zgodzono się, abym pojechała na letni obóz Korony Kielce na Węgry, bo… jestem kobietą. Ostatecznie mi się udało, ale negocjacjom nie było końca. Poza tym w świecie piłki nożnej jest wiele przesądów. Jednym z nich jest to, że kobieta w autokarze z drużyną przynosi pecha. Cały czas trzeba walczyć o swoje, przepychać się i mieć duży dystans.

Masz wiele pasji, których inni mogą Ci pozazdrościć. Czym dla Ciebie jest sport, za co tak kochasz reprezentację Brazylii i Liverpool?

Sport towarzyszy mi od zawsze. Przede wszystkim piłka nożna, ale w szkole i na podwórku, w razie potrzeby, grało się we wszystko. Z wyjątkiem siatkówki. Do tej dyscypliny mam awersję. A dlaczego Brazylia? Od niej się wszystko zaczęło. Dorastałam w czasach Ronaldo, Rivaldo, Ronaldinho, Roberto Carlosa. W futbolu i w Canarinhos zakochałam się w czasie mistrzostw świata we Francji w 1998 roku. Później dwukrotnie byłam w moim ukochanym kraju. A Liverpool stał się moim ulubionym klubem dzięki Jerzemu Dudkowi, który obok Ronaldo był moim idolem.

Jesteś podróżniczką, odwiedzasz wiele wspaniałych miejsc, stawiasz sobie trudne wyzwania. Ktoś kiedyś powiedział, że jedyne co w życiu warto robić, to podróżować. Zgadzasz się z tym?

Nie wiem, czy to jedyne, co w życiu warto robić, ale faktycznie podróżowanie jest dla mnie ważne i dużo mnie nauczyło. Więcej niż jakiekolwiek szkoły. Jest taki kawałek hip-hopowy „O tym” autorstwa Szada z Trzeciego Wymiaru. Rapuje w nim, jak był kiedyś w domu seniora i słyszał, że nie rozmawia się o tym, co kto miał, ale o tym, co kto zwiedził, dokąd podróżował. W mojej opinii, tylko takie życie ma sens, w którym poznajemy siebie, dochodzimy do granic własnych możliwości, wychodzimy ze strefy komfortu. Każdy ma swoje priorytety. Jedyni zakładają rodziny, inni odkładają na samochód, jeszcze inni wydają na imprezy. A ja podróżuję. Co zobaczę i przeżyję, to moje, tego nikt mi nie zabierze. Nie potrafię żyć według utartego schematu. Kiedyś himalaista Piotr Morawski powiedział zdanie, które wryło mi się w pamięć. Na początku twoje życie toczy się normalnie, czasem przerywasz je wyprawami; potem twoje wyprawy toczą się normalnie i czasem przerywasz je życiem. Wyjazdy mnie uzależniły.

Lubisz Kielce, identyfikujesz się z tym miastem?

Lubię? To mało powiedziane! Na każdym kroku dumnie podkreślam, że jestem rodowitym scyzorykiem. Często ludzie mnie pytają, jakie jest moje ulubione miejsce na Ziemi, gdzie najbardziej mi się podoba. Odpowiadam, że najlepiej czuję się w Kielcach. Poważnie. Bo taka jest prawda. Jestem lokalną patriotką. Kiedy tylko mogę, jeżdżę na mecze Korony. Mam też flagę z napisem „Kielce Czarnów” i marzę, że zrobię sobie z nią zdjęcie na szczycie Mont Blanc, jak już tam dotrę. Mam jednak nadzieję, że wkrótce flaga się przyda…

Dzielisz się swoimi przemyśleniami na blogu. Robisz to dla siebie, czy może chcesz pokazać, że jeśli ma się pasje, nawet pozornie nieosiągalne, to przy odrobinie chęci, można je realizować?

Z tym blogiem to jest u mnie ciężko. Piszę za mało, nie wszystko opisuję na bieżąco. Niestety wynika to z braku czasu i nadmiaru codziennych spraw. Staram się jednak opisywać przynajmniej te najciekawsze wyjazdy. W pierwszej kolejności robię to dla siebie, bo mam słabą pamięć. Kiedy wracam do niektórych tekstów po roku lub dwóch, to się dziwię, że faktycznie było tak, jak napisałam. Sporo osób mi mówi, że powinnam więcej pisać, że lubią moje wpisy i dzięki nim chce im się działać. Inni podrzucają tematy na teksty. To miłe. Ale przy moim tempie życia naprawdę ciężko czasem znaleźć godzinę czy dwie na napisanie czegoś w miarę sensownego.

Jesteś blisko reprezentacji Polski, co szczególnie w kontekście dobrych wyników Biało-Czerwonych, jest godne pozazdroszczenia.

Mam duże szczęście, że mogę żyć z tego, co kocham. Na meczach pierwszej reprezentacji mężczyzn głównie robię zdjęcia. Więcej pracy mam przy reprezentacji kobiet, gdzie pełnię funkcję rzecznika prasowego. Zajmuję się organizacją meczów, brandingiem, całym zapleczem. Piłka kobieca niestety w Polsce nie jest jeszcze tak popularna, jak chociażby w Niemczech czy Francji, ale myślę, że to kwestia czasu i zmiany mentalności Polaków. U nas kobiety mogą uprawiać boks i nikogo to nie dziwi, a cały czas mamy problem z kobietami kopiącymi piłkę. Mam nadzieję, że powoli to się będzie zmieniać. Dużym krokiem naprzód są transmisje meczów eliminacyjnych Polek w Polsacie Sport.Jakie masz jeszcze marzenia, plany na przyszłość?

Sporo już tych marzeń udało się zrealizować, ale cały czas pojawiają się kolejne. Głównie związane z podróżami. Jest wiele miejsc na świecie, które chciałabym jeszcze zobaczyć. Patagonia, Antarktyda, Alaska, Himalaje – to moje największe marzenia. W najbliższym czasie zamierzam wejść na Kilimandżaro. No i cały czas nie miałam jeszcze okazji porozmawiać z Ronaldo.

Skąd u Ciebie taka aktywność, chęć do działania, zawsze taka byłaś, czy to przyszło z czasem?

Wiele osób o to pyta! A dodam, że w ogóle nie piję kawy (śmiech).Chyba zawsze lubiłam, jak się dużo działo. Mama mówi, że to dlatego, że kiedy była ze mną w ciąży, to ciągle była w biegu i załatwiała mnóstwo spraw. Taka już się więc chyba urodziłam. Duszę się, kiedy za długo jestem w jednym miejscu. Kiedy wracam z jakiejś podróży, to po dwóch, trzech dniach stwierdzam, że znów mogę ruszać. A kiedy przez dłuższy czas nic się nie dzieje, to tylko dlatego, że oszczędzam na kolejny wyjazd.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Łukasz Wojtczak

Paula Duda – kielczanka, rzeczniczka prasowa reprezentacji Polski kobiet w piłce nożnej, fotoreporterka, podróżniczka i blogerka. Pracownik Departamentu Komunikacji i Marketingu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Miłośniczka futbolu, wierny kibic kieleckiej Korony, angielskiego Liverpoolu i reprezentacji Brazylii.

Zdjęcia pochodzą z archiwum prywatnego Pauli Dudy

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close