Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Warzywa i przetwory made in Farma Świętokrzyska trafiają do kilku tysięcy domów w całej Polsce. W zaskakująco równinnym – jak na nasz region – krajobrazie Borii koło Bałtowa kryje się jedno z większych ekologicznych gospodarstw w kraju. Owoc wiary w to, że zdrowie leży na talerzu.


Zaczęło się w 2002 roku od siedmiu hektarów, które Łukasz Gębka odziedziczył po dziadku. – Trzeba było tę ziemię zagospodarować – wspomina. W dzieciństwie mieszkał w Sosnowcu, potem studiował, wprawdzie na SGGW, ale inżynierię środowiska. Kiedy został gospodarzem, rozpoczął długi proces zdobywania wiedzy o rolnictwie, ale też – jak podkreśla – zmiany świadomości i stylu życia. Teraz jest chodzącą encyklopedią ekologii i zdrowia. – Rolnictwo zostało tak wypaczone, że stało się największym trucicielem. Do gleby trafiają hektolitry chemii, hodowla zwierząt okropnie zanieczyszcza środowisko. Ta świadomość natchnęła nas, żeby produkować żywność dla siebie i dla innych w sposób niekonwencjonalny – wspomina.


Kosztowne „bio”
Najpierw produkował na eksport, bo w Polsce nikt wówczas żywnością „bio” się nie interesował. – A Niemiec był zainteresowany ekologicznymi warzywami, zrobił szkolenia – relacjonuje. Potem z Unią przyszedł system rolnictwa ekologicznego. Zdrowa żywność, w przeciwieństwie do konwencjonalnej, jest poddawana wielu kontrolom, a jednostki certyfikujące bacznie przyglądają się produkcji. Z czasem i w Polsce urosła świadomość konieczności zdrowego żywienia. – Ale wciąż trudno wytłumaczyć odbiorcom, że cena naszego produktu musi być sporo wyższa, bo koszty są ogromne. Rolnictwo niekonwencjonalne jest trudne, kosztowne i pracochłonne. Wielu myśli, że jak żywność nie jest pryskana, to powinna być tańsza. A tutaj mamy o wiele więcej pracy, najbardziej kosztotwórcze jest plewienie. Jeśli zastosujemy na hektar marchewki oprysk chemiczny, to walka z chwastami kosztuje 500 zł. A my musimy zebrać armię ludzi do plewienia, więc koszt może dochodzić nawet do 15 tys. zł – tłumaczy. Kolejna rzecz to drogie preparaty z mikroskładnikami, jak cynk czy mangan, które dostarcza się glebie. – Charlotte Gerson opisała, skąd się bierze masa chorób: ziemia jest wyjałowiona, przez co w roślinach nie wytwarzają się niezbędne nam mikroskładniki. Przez ostatnie 50 lat zawartość witamin w żywności spadła o połowę. Tymczasem przez stres i zanieczyszczenie środowiska powinniśmy ich dostarczać więcej. Mamy więc sytuację patową, bo przecież nie możemy jeść dwa razy więcej – mówi.


Kilkaset hektarów zdrowia
W tej chwili Łukasz Gębka gospodaruje na stu hektarach w Borii, drugie tyle ma na Pomorzu, a mniejsze gospodarstwo na Lubelszczyźnie. Oprócz odbiorców indywidualnych, jego warzywa trafiają do hurtowni „eko”. Farma ma też klientów w Niemczech i Austrii, jest dostawcą Bonduelle i Hipp. Niedawno w Borii stanęła przetwórnia, w której opracowywane są receptury na sałatki i sosy z własnych warzyw i bez szkodliwych dodatków: sól tylko himalajska, zamiast octu spirytusowego – jabłkowy, zamiast cukru – stewia. W przetwórni rządzi Katarzyna Kraska – z wykształcenia biolog mogąca pochwalić się międzynarodowym certyfikatem oceniania jakości żywności – weganka. – Widzę, porównując się z koleżankami, że dieta wyszła mi na zdrowie – zdradza. Na farmie wypiekany jest ekologiczny chleb świętokrzyski na zakwasie według receptury piekarza-samouka, który dla zdrowia rzucił gluten. W składzie znajdziemy kaszę gryczaną i jaglaną, mąkę winogronową, sezam, siemię i słonecznik. Nie ma w nim glutenu, drożdży, cukru, kukurydzy, soi, skrobi ziemniaczanej i innych wypełniaczy, ani polepszaczy, a zawartość soli himalajskiej jest bardzo niska. Próbowaliśmy – jest wyśmienity, zwłaszcza z pastą z cukinii i kiszonym ogórkiem made in Boria. Gospodarz z pewnością dołożyłby do kanapki jarmuż, który uważa za cudowne warzywo. Oprowadzając nas po polach, podjada ciemnozielone liście rwane z krzaczków, marchew prosto z grządki, a nawet strączki fasolki szparagowej. – Staramy się pokazywać, że można się żywić inaczej, że to konieczne dla naszego zdrowia – zaznacza. – Bo Farma Świętokrzyska to nie tylko biznes, ale także misja – dodaje.

Tekst: Agnieszka Gołębiowska, Fotografie: Paweł Małecki

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close