Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Miał studiować medycynę, ale zainspirowany przez tatę, wszedł w świat komputerów. A z niego nie tak łatwo się wydostać. W drugiej klasie liceum zdecydował się na zmianę profilu biologiczno-chemicznego na matematyczno-fizyczny, potem postawił na informatykę na Politechnice Wrocławskiej. Dziś jego firma wypracowuje milionowe zyski, a on trafił na elitarną listę młodych liderów biznesu magazynu „Forbes” – „30 przed 30”. Przedstawiamy pochodzącego z Miedzianej Góry Mike’a Grabowskiego.

Na jego profilu na Instagramie króluje czarne, lśniące BMW M4. Mike fotografuje i komentuje detale „uzbrojenia” auta, jego metamorfozy, zamieszcza relacje z trasy, dzieli się swoją pasją do motoryzacji. Jego samego na zdjęciach praktycznie nie ma, za to bardzo wymowne jest zamieszczone w mediach społecznościowych motto: „Jeśli ludzie cię nie nienawidzą, to znaczy, że nie robisz nic ważnego”. Wymowne i prowokujące. Jako mike_m4 ma prawie 25 tys. obserwujących, którzy równie chętnie zaglądają także na jego kanał na YouTubie. – Motoryzacja to moja pasja. Angażuję się bardzo mocno w społeczność tuningową, biorę udział w imprezach, szukam nowych rozwiązań, udoskonalam swoje auto, tak by w maksymalnym stopniu dostosować je do moich potrzeb – mówi Mike Grabowski, pochodzący z Miedzianej Góry programista i właściciel firmy Callstack, specjalizującej się w opracowanej przez Facebooka technologii React Native, która służy do tworzenia mobilnych aplikacji. 26-letni mężczyzna bez kompleksów wszedł nie tylko w świat nowoczesnych technologii komputerowych (co biorąc pod uwagę jego wykształcenie informatyczne wydaje się oczywiste), ale i wielkiego biznesu. Lotem błyskawicy stworzył rozpoznawalną na całym świecie markę, która – jak podkreśla – konkuruje nie ceną, lecz jakością. Ta filozofia, niezwykła kreatywność, pracowitość, odwaga i konsekwencja w działaniu dały mu miejsce na prestiżowej liście „Forbesa”, 30 najlepszych przedsiębiorców spośród 400 urodzonych po 1989 roku. To oni już dziś wyrastają na liderów biznesu, a w przyszłości mają szanse zasilić grono setki najbogatszych Polaków. Ale, jak podkreśla Mike, nie pieniądze są tu najważniejsze, choć w przypadku jego firmy kwoty robią wrażenie. Działający zaledwie trzy i pół roku Callstack wypracował w 2018 roku 9,4 mln zł przychodu i 3,4 mln zł zysku netto. I za ten imponujący wynik młody przedsiębiorca został doceniony przez „Forbesa”.

Miał być lekarzem, został programistą
Nie był prymusem. Nie należał do tych uczniów, którzy „jadą” na samych piątkach i szóstkach, a potem przynoszą do domu świadectwo z czerwonym paskiem. W kieleckim Śniadku początkowo uczył się w klasie biologiczno-chemicznej, zamierzał bowiem studiować medycynę. W połowie liceum zdecydował się jednak na przeniesienie na profil matematyczno-fizyczny. Miłość do komputerów, którą zaraził go tata, dość szybko wzięła górę. – Od kiedy pamiętam lubiłem dłubać w komputerach – wspomina Mike Grabowski. – Na przełomie gimnazjum i liceum razem z tatą przygotowywaliśmy katalogi stron internetowych. Opracowałem odpowiednie szablony, które spodobały się wielu osobom. Część z nich poprosiła mnie o pomoc, bowiem chciały, by ich katalogi stron internetowych wyróżniały się na tle innych. I tak właśnie zaczął się mój biznes. Całe liceum pracowałem, po szkole biegłem do pracy, zacząłem zarabiać pierwsze pieniądze. Jak mówi programista, całą wiedzę komputerową zdobywał wówczas sam. Czytał angielskie podręczniki, szperał w internecie, był dociekliwy i skrupulatny. Gdy trafiał na jakiś problem, nie odpuszczał, ale drążył tak długo, aż znalazł rozwiązanie. Praca na własny rachunek dawała mu wiele satysfakcji, w czasie wakacji zatrudniał się dodatkowo w firmach informatycznych, by zdobyć doświadczenie w kontaktach z klientami. Nie chciał być postrzegany jak stereotypowy informatyk, który siedzi w małej kanciapie, schowany za wielkim monitorem i jak ognia unika ludzi.

Po skończeniu liceum wybrał Wydział Informatyki na Politechnice Wrocławskiej. – Zdania na temat formalnego wykształcenia informatycznego są podzielone. Jedni uważają, że studiowanie informatyki to strata czasu i lepiej od razu iść do pracy, drudzy twierdzą, że warto poświęcić czas na zdobycie akademickich podstaw. Osobiście jestem zwolennikiem tej drugiej teorii, uważam, że fundamenty, które daje uczelnia, są bardzo ważne – przekonuje. Sam swoją edukację informatyczną zakończył tytułem inżyniera, wielki biznes pochłonął go całkowicie, nie dając praktycznie szansy na żadne inne aktywności. Ale nie wyklucza, że powróci do uczelnianej ławy, ale raczej po to, by zgłębiać tajniki psychologii, która jest jego wielką pasją. – Interesuję się bardzo inteligencją emocjonalną – zdradza programista. – Uważam, że praca z ludźmi wymaga pewnych miękkich umiejętności. Jeśli chcę pracować w grupie, być liderem, to muszę otworzyć umysł na informację zwrotną ze środowiska.

Rzucić się na głęboką wodę
Jeszcze jako student odciął się od portfela rodziców i zaczął żyć na własny rachunek. Po skończeniu studiów inżynierskich pracował w kilku firmach branżowych, zdobywał doświadczenie, ale już wówczas dawała o sobie znać jego natura lidera. Nie ukrywa, że lubi przewodzić, przejmować inicjatywę, mieć wpływ na podejmowane decyzje. – Jestem otwarty na wyzwania, nie boję się ryzyka i pewnie dlatego naturalną konsekwencją mojej drogi zawodowej było założenie własnej firmy – wspomina Mike Grabowski. Z programisty stał się więc przedsiębiorcą, otworzył we Wrocławiu oddziału brytyjskiego software house’u, czyli przedsiębiorstwa zajmującego się oprogramowaniem. Ale to był dopiero pierwszy krok. – Czułem, że jestem w stanie stworzyć na rynku coś nowego, unikatowego – wspomina. Droga do tego, jak to bywa w takich przypadkach, pełna była zbiegów okoliczności. A wszystko zaczęło się od stworzonej przez Facebooka technologii React Native, która służy do tworzenia i uruchamiania aplikacji mobilnych równocześnie na kilku platformach (najczęściej Android i iOS). – Miałem stworzyć aplikację mobilną dla swojego ówczesnego pracodawcy i postanowiłem wykorzystać technologię React Native. Pracując z nią, dostrzegłem pewien nierozwiązany od dłuższego czasu problem. Pewnego dnia obudziłem się rano z pomysłem na jego rozwikłanie. Okazał się on idealny – mówi z uśmiechem Mike. – W krótkim czasie opracowane przeze mnie narzędzie weszło do powszechnego użytku, a ja zyskałem szacunek i wiarygodność, stając się częścią zespołu odpowiedzialnego za rozwój. W podjęciu ostatecznej decyzji, by rzucić się na głęboką wodę, mimo że miał dopiero 23 lata, pomogli mu dwaj przyjaciele i dawni przełożeni – Piotr i Tomasz Karwatka. Podsunęli mu pomysł, by za wspólniczkę wziął Annę Lankauf.

To ona zajęła się w nowo tworzonej firmie zarządzaniem, co pozwoliło młodemu programiście całkowicie skupić się na rozwoju technologii. – Tworzymy razem zgrany zespół i w tym w dużej mierze kryje się tajemnica sukcesu Callstack – podkreśla 26-latek. Nie cena lecz jakość – Przyznam, że prowadzenie spółki w tak młodym wieku jest trudnym wyzwaniem, tym bardziej, że naprawdę ciężko wystartować w dzisiejszych czasach – dodaje Mike Grabowski. Widać jednak, że radzi sobie znakomicie, bowiem jak sam mówi obrazowo – jego firma na tle innych jest kolorowym ptakiem, który swoim klientom oferuje zupełnie coś innego, oryginalnego. Na czym polega tajemnica Callstack? Dla laika, który, owszem, korzysta z komputera i całkiem sprawnie porusza się po cyfrowym świecie, wchodzenie w technologiczne szczegóły, nie będzie żadnym wyjaśnieniem. Dość powiedzieć, że filozofia prowadzonej przez niego firmy jest prosta, choć – w czasach ogromnej konkurencji – może wydawać ryzykowna. – Konkurujemy nie ceną, ale jakością – tłumaczy. – Klient przychodzi do nas nie dlatego, że jesteśmy najtańsi, lecz dlatego, że jesteśmy najlepsi na świecie. Jesteśmy współautorami jedynych w swoim rodzaju rozwiązań technologicznych w zakresie stworzonej przez Facebooka React Native.

Nasi przyjaciele z Facebooka określają nas partnerami, mam poczucie, że jesteśmy członkami wielkiej rodziny. Callstack zatrudnia ponad dwadzieścia osób, w większości to programiści, pasjonaci swojej pracy, bo bez tego nie da się pracować w tej branży. Mike nie ma wątpliwości, że zatrudnia najlepszych z najlepszych i podkreśla, że dla niego ludzie są podstawą rozwoju firmy. Choć wymaga dużo, zarówno od siebie, jak i od swoich pracowników, to bardzo dba o to, by nie dać się zwariować i zachować balans pomiędzy pracą a życiem prywatnym. – Pracuję o różnych godzinach, czasami także w nocy, bowiem klientów mam na całym świecie. W zasadzie w większości przypadków używam języka angielskiego, dlatego już nawet przestałem używać swojego polskiego imienia Michał – śmieje się. – Choć mój grafik jest napięty, to dbam o to, by zachować zdrowy rozsądek, w odpowiednim momencie zamknąć komputer i mieć czas dla siebie, rozwijać swoje pasje. Gdy przychodzi weekend, wsiadamy z moją dziewczyną do samochodu i wyruszamy w Polskę, dużo też wspólnie czytamy. Lubię spędzać czas na siłowni, trenuję sztuki walki, ale przede wszystkim pochłania mnie motoryzacja. Jak mówi, nie rozumie ludzi, którzy spędzają po kilka godzin przed ekranem komputera lub komórki i mówią, że nie mają czasu na czytanie czy rozwój osobisty. Złodzieje czasu bardzo łatwo zadomowiają się w naszym życiu. Oczywiście nie da się bez nich funkcjonować, bo świat zdominowany jest przez nowoczesne technologie. Trzeba zachować umiar i nie dać się zwariować.

Hasło: determinacja
Koniec października była dla Mike’a Grabowskiego szczególnie intensywny. Podniebną podróż do Las Vegas na konferencję branżową poświęconą technologii React Native połączył z odwiedzinami klientów w Nowym Jorku i Detroit. A wszystko w szaleńczym tempie i na wysokich obrotach. Nie ukrywa jednak, że to jest właśnie to, co lubi. Czy to właśnie dlatego, że realizację swoich pasji połączył z życiem zawodowym, odniósł tak spektakularny sukces, którego potwierdzeniem było miejsce na liście „30 przed 30”? Do tego elitarnego grona został wybrany spośród 400 młodych Polaków, którzy z powodzeniem rozwijają swoje biznesy. Kapituła brała pod uwagę dokonania, specyfikę i jakość budowanych przez finalistów firm, społeczny potencjał projektów, w które się angażują, oraz normy etyczne, jakimi się kierują. Nie bez znaczenia było także wykształcenie i ścieżka kariery zawodowej. Tegorocznemu zastawieniu towarzyszyło hasło „determinacja”, która towarzyszy ogromnemu pragnieniu, by czegoś dokonać. – Mam marzenia, plany i staram się je realizować – mówi Mike Grabowski, pytany o tajemnicę swojego sukcesu. Gdy zagadujemy go o to, gdzie będzie za dwa, trzy lub dziesięć lat, uśmiecha się i mówi, że przyszłość jest zagadką i czas wszystko pokaże. Tak czy inaczej, gotowy jest na każde nowe wyzwanie. A tych w świecie nowoczesnych technologii nie brak. •

tekst: Agata Niebudek-Śmiech, zdjęcia archiwum prywatne

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close