Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Utalentowany i ceniony rysownik, uczestnik powstań narodowych. Dziś nieco zapomniany. Mimo krótkiego życia pozostawił po sobie bogaty dorobek. Należał – jak napisano na łamach „Gazety Polskiej” po śmierci artysty – do tych ludzi starej daty, co to mają przekonanie, że nie dosyć dla obywatela pojmować ogólnego ducha czasu, ale że się należy każdemu Polakowi pracować sumiennie i niezmordowanie w szerszem lub ciaśniejszem kółku zobowiązań, które mu Opatrzność wydzieliła.

Urodził się w Mieronicach niedaleko Wodzisławia 7 sierpnia 1808 roku. Ukończył pińczowskie gimnazjum, gdzie trafił pod opiekuńcze skrzydła Augustyna Wysockiego. Swemu profesorowi, od którego pobierał pierwsze lekcje rysunku, zadedykował po latach widok pińczowskiego zamku przerysowany z XVII-wiecznego dzieła Puffendorfa. Podczas studiów na Uniwersytecie Warszawskim uczył się rysunku u Jana Feliksa Piwarskiego. Był to szczęśliwy traf dla naszego artysty. Dzięki Piwarskiemu – nauczycielowi tak znanych postaci sztuki, jak Gerson, Kostrzewski czy Szermentowski – Kielisiński poznał styl realistyczny. Zaowocowało to później znakomitymi grafikami przedstawiającymi rodzajowe sceny z codziennego życia, zabytki architektury czy portrety ludzi, często pochodzących z ziemi świętokrzyskiej. Detale ubiorów przedstawiał z niezwykłą precyzją, jest to dziś świetne źródło wiedzy choćby na temat obowiązującej wtedy mody. Tym bardziej, że część tych grafik była kolorowa.

Po wybuchu powstania listopadowego przerwał studia, by zaciągnąć się w powstańcze szeregi. Walczył najpierw w gwardii honorowej, a potem jako podporucznik w krakowskim 9. pułku piechoty liniowej, sformowanym w dużej mierze z mieszkańców naszego regionu. Wraz ze swą jednostką przenosił się w różne zakątki kraju. Został ranny, ale nie omieszkał wcześniej udokumentować w swym szkicowniku bojowych wydarzeń czy szczegółów obozowego życia. Dzięki jego rysunkom poznajemy dziś choćby detale ówczesnego żołnierskiego umundurowania. Po powstaniu, by uniknąć represji, udał się do Krakowa. Doskonalił tam swój artystyczny warsztat, rysował zabytki miasta i okolic. Zainteresował się przy tym akwafortą, skomplikowaną i trudną sztuką. Z czasem osiągnął w niej mistrzostwo.

Portret K.W. Kielisińskiego z 1837 r. autorstwa R. Hadziewicza (Biblioteka Narodowa/Polona)

W 1834 roku Kielisiński wyjechał do Medyki, gdzie jako bibliotekarz i kustosz zbiorów pomagał znanemu kolekcjonerowi Gwalbertowi Pawlikowskiemu w porządkowaniu księgozbioru. Gdy poznał mecenasa sztuki i bibliofila Tytusa Działyńskiego, przeniósł się do posiadłości w Kórniku, by katalogować tamtejszy księgozbiór oraz wykonywać na zamówienie prace graficzne. Projektował eleganckie ekslibrisy, które traktował jako dzieła sztuki. Pięknie wykonał rysunki kilkudziesięciu dawnych pieczęci, kopiował dawne dzieła. Zwiedzał Wielkopolskę, rysując zabytki, sceny rodzajowe oraz dokumentując wygląd tamtejszych strojów ludowych. Tam zastał Kielisińskiego kolejny narodowy zryw: powstanie wielkopolskie 1848 roku. Nie pozostał obojętny na kolejną szansę odzyskania niepodległości. Walczył jako oficer i w walce tej odniósł rany.

Był artystą znanym i cenionym. Wiele osób uznawało za zaszczyt posiadanie jego prac w swych zbiorach. Jak podkreślił dr Cezary Jastrzębski w radiowej audycji z cyklu „Moc historii”, cały XIX-wieczny świat intelektualny naszego kraju znał Kielisińskiego, korespondowano z nim, ceniono jego twórczość, wszyscy byli zdumieni jego talentem i niezwykłą umiejętnością przedstawiania detalu na niewielkiej przestrzeni. Pozostawił po sobie około tysiąca rysunków, znajdujących się dziś w różnych muzeach czy galeriach.

Wincenty Kielisiński miał ambitne artystyczne plany, zamierzał wydać albumy rodzimych „starożytności” oraz ludowych strojów. Życie jednak podyktowało własne warunki, zmarł nagle w styczniu 1849 roku w Kórniku.

Jacek Korczyński

Korzystałem m.in. z biogramu w „Polskim Słowniku Biograficznym” tom XII  (Wrocław-Warszawa-Kraków 1966-1967) oraz w „Świętokrzyskim Słowniku Biograficznym T. 2 (Kielce 2009).  Informacje zaczerpnąłem także z przyjemnością wysłuchanej audycji Bohdana Gumowskiego i Cezarego Jastrzębskiego z cyklu „Moc historii”, poświęconej naszemu świętokrzyskiemu artyście, którą wyemitowano na antenie Radia Kielce w 2018 roku.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close