Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Nic się nie dzieje, nuda, zero pomysłów i perspektyw… Kielce umierają! Czy rzeczywiście? Ze zdziwieniem przeczytałem ostatnio, że kiedyś propozycji dla młodego człowieka było dużo więcej, działo się sporo i wybór był ogromny, a centrum tętniło życiem. Przyjaciele często mi powtarzają, że mam słabą pamięć, ale że aż tak?

Stolica województwa świętokrzyskiego nie jest oczywiście Warszawą, Łodzią czy Krakowem i to jasne, że tam możliwości spędzenia wolnego czasu jest nieporównywalnie więcej. Mam 36 lat i pamiętam czasy, gdy w Kielcach koncert odbywał się raz na kilka miesięcy. Pamiętam, gdy do hali przy ul. Krakowskiej wchodziło się po piorunochronie, aby pomiędzy głowami setek widzów dostrzec Korę i Maanam. Pamiętam niezapomniane muzyczne spotkania z Proletaryatem czy Kazikiem hali przy ul. Waligóry (obecnie Żytniej). Kilka lat później przyjemny wieczór można było spędzić w Irish Pubie nad zalewem lub – przy odrobinie szczęścia – w Karczmie przy Bodzentyńskiej. I to by było na tyle, jeśli chodzi o ówczesną propozycję „kulturalną”.

A na co w latach 90. mógł liczyć zainteresowany sportem? Korona w III lidze, mecze przy Szczepaniaka, klimat oldskulowy, dla niektórych niezapomniany, ale to nadal III liga. Czasy, gdy na mecze pucharowe z ówczesnymi I-ligowcami przychodziły tłumy, a posiadacze szkolnych legitymacji wejść mogli tylko z kimś dorosłym, więc szukali „wujka” przed bramą. Piłka ręczna? Pierwsze mistrzostwa, puchary, ale dostać się do starej hali było ciężko. Dwie godziny przed meczem pozajmowane wszystkie ławki, więc często wspomniany wyżej piorunochron służył wielu, a jedynym wolnym miejscem był parapet. Pozostałe sporty? Przez chwilę koszykówka. Innych próżno szukać…

Ano właśnie.

Mijają lata, oferta klubów muzycznych ogromna, samych klubów przynajmniej kilka, kilkanaście pubów, pizzerii, restauracji. W ciągu dwóch tygodni przyjeżdża Coma, T-Love, Hey i Happy Sad, chwilę wcześniej był Perfect, Wilki. Tu gra coverband, tam można potańczyć przy starych hiciorach, w jednym z klubów koncert z muzyką disco polo, a w dyskotekach kilku znanych didżejów. Mamy świetny teatr, filharmonię. Słowem wybór ogromny. Sport? Piłkarze ręczni wygrywają wszystko w Lidze Mistrzów, hala piękna, bilet można kupić (przy odrobinie szczęścia i chęci). Korona od 11 sezonów w ekstraklasie. Siatkarze w najwyższej lidze, piłkarki ręczne o ekstraklasę walczą.

Każdy znajdzie coś dla siebie, jeśli tylko chce i chyba o to „chce” najbardziej chodzi. Jeśli tylko się postaramy to nie znajdziemy powodów do narzekania. W Krakowie czy Warszawie więcej się dzieje? Racja, bo to Kraków i Warszawa, zawsze tak było i będzie. A że wszystko kosztuje i nie każdego stać na kilka koncertów w miesiącu? W innych miastach też kosztuje, zapewniam.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close