Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Udało się! Po blisko 70 latach przerwy w krajobrazie śródmieścia Kielc znów pojawił się kiosk Kiebabczego. Czy był sens go rekonstruować? Uważnie śledziłem głosy kielczan i stwierdzam, że odkąd pojawiły się pierwsze informacje o możliwości jego powrotu, zdecydowanie dominowały reakcje pozytywne, często entuzjastyczne. Głosy sprzeciwu pojawiały się z rzadka. Kielczanie dali wyraz tęsknocie za lokalnym historycznym dziedzictwem.

Miasto się zmienia. Każdy czas ma swojego ducha, swoją architekturę, swój design. Każde pokolenie powinno pozostawić po sobie przede wszystkim dzieła właściwe swoim czasom. Stąd nieliczne głosy, że odtwarzanie dawno nieistniejącego kiosku nie jest celowe.

A jednak czasem nie tylko warto, ale wręcz trzeba świadomie wrócić do przeszłości. Po to, by przywrócić „pamięć miejsca”, ciągłość historyczną, by historyczne punkty odniesienia pomagały nam podejmować lepsze decyzje dotyczące tego, co tu i teraz.

Dlatego też w całym kraju odtwarzane są ważne historycznie budowle zniszczone podczas dziejowych zawieruch – zamki, pałace, kwartały kamienic. Budzi to gorące dyskusje, tym bardziej, że granica między rzetelną rekonstrukcją, a fantazją na temat (gdy brak nam źródeł) jest płynna.

Kiosk, który w XIX wieku stał na płycie kieleckiego Rynku (fragment z fotografii z lat 70 XIX w ze zbiorów JL Adamczyka) – tak mogłyby wyglądać dzisiejsze kioski kwiaciarek.

Kioskowi, będącemu przykładem historycznego detalu małej architektury, bliżej do rzeczy drobnych, takich jak historyczne wzory latarni czy witryn. W tym kontekście życzyłbym sobie, by stał się zwierciadłem, w którym przejrzy się reszta kieleckiego starego śródmieścia.

Piękno detalu

Wielu z nas, nawet gdy się nad tym świadomie nie zastanawiamy, cieszy widok pięknie odrestaurowanych starówek miast. Czujemy się w takim otoczeniu dobrze, rośnie w nas duma z historycznego dziedzictwa, turystycznej atrakcyjności, czasem zakłuje w sercu zazdrość (bo inni mają ładnie, a u nas jakoś tak byle jak…). I gdy się tym zabytkowym przestrzeniom bliżej przyjrzymy, dostrzeżemy, że niesłychanie ważne są w nich szczegóły: stolarka okienna i drzwiowa, szyldy, witryny, bramy, latarnie, ławki, kwietniki, słupy ogłoszeniowe…

Słup ogłoszeniowy na kieleckim Rynku (fragment pocztówki z pocz. XX w.)

Czy zawsze są to oryginalne detale? Oczywiście, że nie. W przestrzeni starych centrów miast naturalną rzeczą jest przywracanie historycznego wzornictwa (a w wyjątkowych przypadkach, odtwarzanie zniszczonej wcześniej architektury). W takim kontekście nie tylko ma to uzasadnienie i sens, ale wręcz staje się oczywiste. Chciałbym, aby i ścisłe śródmieście Kielc stało się czerpiącą z historii przestrzenią. Dlatego apeluję dziś o uwagę do kielczan, którzy mogą mieć wpływ na wygląd centrum, ot choćby na witrynę sklepową czy stolarkę okna.

Brak konsultacji

Uważnie obserwując śródmieścia innych historycznych miast można zauważyć, że Kielce w dbałości o szczegóły i detale wciąż odstają. I choć remonty śródmiejskich ulic zdecydowanie podniosły jakość kieleckiego krajobrazu, wiele szans niestety nie zostało wykorzystanych.

Pierwsze etapy remontu śródmieścia odbywały się bez konsultacji społecznych i bez konkursów architektonicznych (były to przetargi na projekt z kryterium najniższej ceny), a nieudane propozycje (czasem kuriozalne, jak będące efektem błędnego odczytania przepisów nieproporcjonalne dachy kiosków kwiaciarek) zbyt łatwo przechodziły przez sito nadzoru miejskiego i konserwatorskiego. W mieście słynącym niegdyś z kamienia i żeliwa brak jest wytycznych dotyczących projektowania z wykorzystaniem lokalnych materiałów.

Tylko w nielicznych przypadkach udało się coś zmienić. Dzięki interwencjom Stowarzyszenia Kieleckie Inwestycje w ostatniej chwili uchroniliśmy przed zasypaniem znajdujące się pod płytą Rynku trzy XVIII-wieczne piwnice i zmieniliśmy niepasujące do starówki oświetlenie zaprojektowane dla placu NMP, ulicy Kapitulnej oraz części ulic Dużej i Małej.

Miasto powinno dawać przykład

Przez władze Kielc historyczna tkanka miejska traktowana jest w dużej mierze jako „przeszkoda dla inwestorów”. Dlatego też, choć już od kilku lat powinien obowiązywać – podobnie jak w innych miastach – miejski program ochrony zabytków, wciąż nie ma woli politycznej do jego uchwalenia. Co więcej, dwa lata temu miał być powołany Miejski Konserwator Zabytków – utworzono takie stanowisko, ale do dziś pozostaje ono nieobsadzone.

Jednym z przykładów zaniechania jest sztandarowy zabytek znajdujący się w zasobach komunalnych – dom własny architekta Franciszka Ksawerego Kowalskiego przy ul. Wesołej 31, którego remont ze względu na zły stan miał zostać przeprowadzony 12 lat temu. Do dziś się nie rozpoczął.

W przypadku nieruchomości będących własnością lub znajdujących się pod zarządem gminy dbałość o szyldy, stolarkę, detale architektoniczne w sposób, który będzie inspirował innych kamieniczników czy najemców, powinna być obowiązkiem. Niestety w Kielcach jest odwrotnie – historyczne detale z komunalnych kamienic niezgodnie z prawem znikają i nie są odtwarzane. Nawet w jednej z kamienic przy Rynku (wpisanej do rejestru zabytków) – za przyzwoleniem Urzędu Ochrony Zabytków –zastosowano kilka lat temu plastik i styropian. Gdzie indziej w dużych miastach plastikowa stolarka w zabytkowych kamienicach jest niedopuszczalna (tamtejsi wojewódzcy konserwatorzy wygrali takie sprawy przed sądami administracyjnymi).

W innych miastach powstają magazyny, w których składuje się takie elementy, jak np. żeliwne tralki balkonowe z rozbieranych ruder (do wtórnego wykorzystania lub jako wzór). W Kielcach, gdy próbowałem odkupić od Miejskiego Zarządu Budynków zdemontowaną 170-letnią żeliwną balustradę balkonu (z budynku przy ul. Wesołej 38) dowiedziałem się, że została ona wywieziona „na nieznany śmietnik”. Podobnie było z pozostałością oryginalnej 170-letniej bramy z tej kamienicy – jej resztki zabrał pracownik Muzeum Historii Kielc.

Co z tą rewitalizacją?

Nie ma też w Kielcach rewitalizacji rozumianej zgodnie z jej definicją, tj. stałego angażowania mieszkańców, właścicieli nieruchomości i przedsiębiorców, co w innych miastach skutkuje – poza zmianami społecznymi i gospodarczymi – również większą dbałością o przestrzeń miejską, w tym zagospodarowanie podwórek.

Rewitalizacją kielecki magistrat zajmuje się na poziomie strategicznym (wyznaczania terenów i ogólnych celów). Ten zakres jest realizowany dobrze, ale w strukturze UM nie ma ani jednej osoby, która zajmowałaby się jakąkolwiek codzienną systemową współpracą z mieszkańcami i przedsiębiorcami z rewitalizowanych terenów. W efekcie rewitalizacja sprowadza się głównie do remontów ulic – po ich zakończeniu nie ma zaplanowanych żadnych dalszych działań.

Takimi kwestiami jak oświetlenie, czy wygląd chodników rządzi przypadek. Źle zaprojektowaną iluminację kamienic Rynku uratował specjalista od oświetlenia prof. Antoni Różowicz z Politechniki Świętokrzyskiej. On też przekonał władze Kielc do zmiany źródeł światła w latarniach przy ulicy Sienkiewicza. Niestety, te zastosowane w kolejnych śródmiejskich latarniach są całkowicie przypadkowe. Nikt w Kielcach nie projektuje chodników. Niedawno przy ulicy Jana Pawła II zastosowano najtańszy wzór kostki. Inny niż w dalszej części ulicy.

Przykład ulicznych latarni (te są sprzed hotelu Bristol – na zdjęciu z pocz. XX w, ze zbiorów WUOZ).

W ręce mieszkańców

Nie potrafię pogodzić się z otaczającą nas bylejakością, dziadostwem i z przyzwalaniem na nie. Z zastępowaniem historycznej stolarki tandetnym plastikiem, z bezmyślnym wyrzucaniem na śmietnik białogońskich żeliwnych detali, z zaklejaniem detali architektonicznych i elewacji z okładzin kamiennych i szlachetnych tynków pierzyną styropianu.

Dlatego dziś zachęcam – wspólnie zmieniajmy Kielce! Niech przestanie nam wystarczać, że coś zostało zrobione, bo jest lepiej niż było. Nie zadowalajmy się, że coś jest na czwórkę, miejmy ambicje by było na szóstkę! Pilnujmy tego.

Wymieniając okna, pamiętajmy, że podziały okienne są częścią zewnętrznej architektury budynku i że w całej kamienicy powinny być jednakowe (także pod względem kolorystycznym), najlepiej jeśli są zgodne z pierwotnym projektem. Bezmyślna wymiana zniszczyła wygląd wielu kamienic – zacznijmy ten proces odwracać. Na początek np. montując zewnętrzne szprosy (poprzeczki).

Zachowane oryginalne detale kamienicy Przybylskich z 1843 (ul. Wesoła 38) były jednym z powodów uwiecznienia jej w albumie „Portrety zabytków Kielc” J. L. Adamczyka i T. Wróbla. Niedawno Miejski Zarząd Budynków, niezgodnie z przepisami, wiele z tych zabytkowych detali wymienił na współczesną tandetę. Na zdjęciach okna i balkon przed i po „remoncie”.

Przy ocieplaniu budynków pamiętajmy o detalach architektonicznych, które nadają budynkowi wyraz. Przykrycie styropianem na równo to barbarzyństwo. Nie pokrywajmy też styropianem okładzin kamiennych czy szlachetnych tynków.

Pomyślmy o naszych szyldach, jeszcze zanim zacznie obowiązywać uchwała krajobrazowa. Wyobraźmy sobie, że nasz sklep znajduje się na starówce zachodnioeuropejskiego miasta. Dajmy innym przykład.

Remontując nowsze budynki lub te spoza strefy ochrony konserwatorskiej, nie oszczędzajmy na projekcie elewacji. Przygotowany przez dobrego architekta to niewielki procent kosztów. Pamiętajmy, że efekt remontu elewacji zmienia na długie lata miejski krajobraz – niechlubny zwycięzca konkursu „Pod dobrą pacą” w kategorii dysharmonia, czyli wieżowiec przy ul. Grochowej jest widoczny z całej ulicy Sienkiewicza.

Pomyślmy też, co możemy zrobić z naszymi podwórkami – czasem wystarczy stylowa ławka, latarnia, kwietnik…

Przyznacie, że przy rzeźbionym kiosku Kiebabczego plastikowa witryna z nalepionym napisem wygląda jeszcze gorzej niż wcześniej. Niech Kielce za naszą przyczyną wypięknieją.

Tekst: Rafał Zamojski

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close