Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Zawiedzie się zapewne ten, kto oczekuje widoku ogromnych, imponujących konstrukcji. Niewielkie kurhany znajdują się wśród leśnej zieleni, a niewprawne oko wędrowca może je łatwo pomylić z nierównościami terenu utworzonymi przez naturę. Ale one tam są – świadectwo wielowiekowej historii tej ziemi oraz zwyczajów ludzi, którzy ją niegdyś zamieszkiwali.

W położonym niedaleko Sandomierza Kleczanowie zobaczymy na skraju przydrożnego lasu drewnianą tablicę z napisem: „Cmentarzysko ciałopalne z VIII-X wieku. 37 kurhanów”. Stoi blisko miejsca, gdzie odnaleziono i zbadano starożytne grobowce mieszkańców tych okolic. Dla archeologa szczególnie interesująca wydawała się perspektywa konfrontacji lokalnej tradycji z wynikami badań naukowych. Tradycji, kładącej nacisk na cywilizacyjne znaczenie tego ośrodka, jak i wczesną genezę wsi i parafii – twierdzi profesor Andrzej Buko z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, znawca dawnych dziejów Sandomierszczyzny. O czym mowa? Wyjaśnimy to za chwilę, bo z tymi kurhanami związana jest dawna ludowa tradycja, która przetrwała setki lat.

Zacznijmy jednak od początku, od przeszłości Kleczanowa, leżącego na starym szlaku handlowym łączącym Sandomierz i Opatów z grodami środkowej Polski.

Pierwsze wykopaliska

Miejscowa tradycja głosi, że Kleczanów był ongi miasteczkiem, co zdaje się potwierdzać sposób zabudowania obecnej wioski. W tej miejscowości za czasów pogańskich mieszkała wielka ludność pod możnym właścicielem. Świadczą o tym odkrywane dawne słowiańskie groby, urny, kości spalone, a nawet pogańskie bożki – pisał ponad sto lat temu ks. Jan Wiśniewski w swym „Dekanacie sandomierskim”. Z przekazów tego znanego miłośnika historii i regionalisty dowiadujemy się o ważnym, choć przypadkowym odkryciu archeologicznym, dokonanym przez miejscowego proboszcza. Kleczanowski ksiądz w ogrodzie plebańskim chcąc zrównać dół będący na górce, o 135 łokci od kościoła odkrył grób murowany, długi 15, szeroki 5 łokci, nad którym stał ongi kopiec, jak świadczyła ogromna kupa ziemi zwalonej. Przystęp znajdował się od wschodu, a przed tym, poniżej, plac kwadratowy ręką ludzką uporządkowany. We wnętrzu grobu były pewnie framugi do składania urn znaczniejszych osób, zewnątrz zaś z trzech stron pospólstwo grzebało swe urny, jak świadczyły licznie znajdowane skorupy i kości.

Zagadka przydrożnego lasu

Wiemy, że początki osadnictwa Kleczanowa sięgają jeszcze czasów przedchrześcijańskich. Tutejsza osada zaistniała na mapie wczesnopiastowskiej Polski już w IX stuleciu. Pierwsze źródłowe wzmianki pochodzą z XIII stulecia, kiedy to miejscowość ucierpiała podczas najazdów tatarskich. Szczególne zainteresowanie naukowców wzbudził kleczanowski las i znajdujące się w nim ziemne kopce. Przebadano je na początku lat 90. XX wieku i okazało się, że są to starożytne kurhany kryjące szczątki ludzi zamieszkujących tamtą okolicę setki lat temu. Można śmiało mówić o archeologicznej sensacji, bo jest to największe skupisko kurhanów w tej części naszego kraju. Zlokalizowano ich bowiem aż trzydzieści siedem.

Kopce te zbudowane zostały na planie koła lub elipsy. Nie są zbyt duże – ich średnice wahają się w granicach od 4 do 10 metrów. Nie są także wysokie, tym bardziej teraz, po setkach lat. Zdaniem specjalistów, ich pierwotna wysokość wynosiła od około 1,5 m do najwyżej 2,5 m. Archeolodzy nie znaleźli w kopcach śladów jakichkolwiek konstrukcji. Odkryto, poza ułamkami przepalonych kości, niewielkie kawałki ceramiki. Wysnuto stąd wniosek o zastosowaniu tzw. pochówków nakurhanowych. Po spaleniu ciała – zgodnie z ówczesnym obrządkiem pogrzebowym – szczątki zmarłego rozsypywano bądź składano w urnie na szczycie kurhanu. Wewnątrz kurhanów odkryto także trzy krążki: kamienny i ceramiczne, łączone z kultem pogańskim. Znaleziska takie znane są w kulturach pradziejowych końca epoki brązu czy początków epoki żelaza.

Miejscowa tradycja przez wieki żywa

Teraz powróćmy do sprawy wspomnianej dawnej ludowej tradycji, która – jak się okazuje – przetrwała w stałej formie tysiąc lat. W kleczanowskim lesie znajduje się bowiem polanka położona wśród kurhanów, która zaciekawiła archeologów. Dlaczego? Oddajmy głos prof. Andrzejowi Buko. Jej szczególne znaczenie polega na tym, iż od lat jest ona miejscem tradycyjnych zabaw mieszkańców Kleczanowa w dzień Zielonych Świątek. Są one zwieńczeniem uroczystości religijnych, których istotny akcent stanowi procesja mieszkańców parafii do lasku kleczanowskiego. Zdumiewające jest, iż tradycja ta nie znajduje odbicia w źródłach kościelnych; żaden z odpustów kościelnych nie odbywa się też w Kleczanowie w Zielone Świątki – pisze profesor. Dodaje przy tym: Zjawiska te są intrygujące wobec znanych z literatury przedmiotu przekazów źródłowych o uroczystościach strawy i tryzny, jakie w średniowieczu, a nawet w czasach nowożytnych odprawiano ku czci zmarłych na cmentarzach. Kościół próbował im przeciwdziałać, ale – wobec połowicznego skutku tych zabiegów – ich wymowę zredukowano do określonych kalendarzem świąt chrześcijańskich. Nasuwa się pytanie: czy święta, o których wspominamy, nie są śladem owych dawnych igrzysk ku czci zmarłych? Jeżeli tak, to mielibyśmy do czynienia z rzadkim fenomenem ciągłości zwyczaju, odpowiednio zmodyfikowanego, którego niezmiennym czynnikiem od ponad 1000 lat pozostawałoby miejsce, przy całkowitym przekształceniu pierwotnej treści ideowej święta.

Słowiańskie świętowanie

Ta tysiącletnia tradycja związana jest z pradawnym słowiańskim świętem zwanym „stado”. Długosz uskarża się, że lud polski na pamiątkę święta słowiańsko-pogańskiego, przy opilstwie i rozwiązłości obchodzi Zielone Świątki – pisał Zygmunt Gloger w „Encyklopedii staropolskiej”. Najwcześniejsza wzmianka o „stadzie” pojawia się właśnie w zapisach naszego kronikarza. Zanotował on, że na cześć bóstw były urządzane igrzyska w pewnych porach roku, dla przeprowadzenia których nakazywano zbierać się w miastach tłumom mieszkańców obojga płci ze wsi i osiedli. Odprawiano zaś je przez bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, przez klaskanie w dłonie i podnietliwe zginanie się oraz inne miłosne pienia (cytujemy za prof. Jerzym Strzelczykiem). Jan Długosz oburzał się, że obrządek tych igrzysk, raczej niektóre jego szczątki istnieją u Polaków aż do naszych czasów, mimo że wyznają oni chrześcijaństwo od 500 lat, powtarzane są co roku na Zielone Świątki i przypominają dawne zabobony pogańskie. Podczas tych festynów gromady ludzi podzielone na „stada” zabawiały się śpiewając przy tym pieśni z refrenami, których niezrozumiałe słowa łatwo było brać za imiona pogańskich bóstw. Z czasem nazwa „stado” została zapomniana, a w jej miejsce pojawiły się „sobótki” – określane tak zapewne z powodu zwyczaju palenia ogni i zabaw urządzanych w soboty. „Sobótki” łączono także z Nocą Kupały. Słowo to, ruskiego pochodzenia, wywodzi się – jak podkreśla prof. Strzelczyk – od oczyszczającego kąpania się na początku lata. Wierzono przy tym, że ogień sobótkowy nie jest zwykłym ogniem, a w ogniskach spalano uroczyście drzewka stawiane przed chałupami na Zielone Świątki. Pełne tajemniczego uroku sobótkowe zabawy fascynowały Jana Kochanowskiego, który napisał „Pieśń świętojańską o sobótce”, zaczynającą się od słów: Gdy słońce Raka zagrzewa, / A słowik więcej nie śpiewa, / Sobótkę, jako czas niesie, / Zapalono w Czarnym Lesie. Już średniowieczni kaznodzieje potępiali praktykowanie starych świąt. W XVI stuleciu do zwyczaju wszedł odpust zielonoświątkowy, który zachował jednak elementy dawnej ludowej tradycji.

 

W tekście wykorzystano m.in.: Kleczanów. Badania rozpoznawcze 1989-1992, red. Andrzej Buko (Warszawa 1997), Andrzej Buko Osadnictwo wiejskie na Wyżynie Sandomierskiej w świetle wyników badań Kleczanowa („Światowit” 2000, nr 2), Sacrum – sacrum chrześcijańskie. Kontynuacja miejsc kultu we wczesnośredniowiecznej Europie Środkowej, red. Krzysztof Bracha i Czesław Hadamik (Warszawa 2010), Jerzy Strzelczyk Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian (pogańskie Poznań 1998), Stanisław Urbańczyk Dawni Słowianie. Wiara i kult (Wrocław 1991).

  Tekst i zdjęcia: Jacek Korczyński

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close