Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Dorastał na KSM-ie, a swoje miejsce na ziemi znalazł w Warszawie, gdzie od paru lat mieszka z rodziną. Jest absolwentem kieleckiego plastyka, studiował w Instytucie Sztuk Pięknych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Autor komiksów i ilustracji, współtwórca powieści graficznych wydanych w Polsce i za granicą.

Z Norbertem Rybarczykiem rozmawia Rafał Urbański.

Publikujesz swoje ilustracje już prawie dwie dekady, jesteś profesjonalistą. Czy zarabianie rysowaniem w Polsce to ciężki kawałek chleba?

Wydaje mi się, że każda praca bywa ciężka, zależy jak się do tego podchodzi. Kiedy jednak pozwala się rozwijać i na jakiejś płaszczyźnie sprawia frajdę, to nie jest ciężko i można pracować bez większego stresu. W przeszłości bywały sytuacje, gdy miałem dość rysowania, zwłaszcza na zlecenie, ale to były pojedyncze przypadki, w których głównym problemem byli niezdecydowani klienci, agencje, studia produkcyjne etc.

Kiedy postanowiłeś, że właśnie tak chcesz zarabiać na życie?

W sumie nie wiem, czy miałem wybór. Pamiętam, że chciałem rysować, ale początki zarabiania w ten sposób bywały ciężkie. Musiałem się dużo nauczyć i dużo zmienić w sobie, żeby ta praca przestała być walką o przetrwanie, a stała się procesem, który ma początek i koniec. Może to brzmieć chłodno czy wyrachowanie, ale dobrze jest nie myśleć za dużo i po prostu dostarczać produkt. Trochę jak w piekarni, sklepie czy kinie, kiedy dostajemy to, za co zapłaciliśmy.

Publikujesz także komiksy, czy w Polsce da się z tego wyżyć?

Myślę, że o to należałoby spytać kogoś, kto faktycznie się z komiksu w Polsce utrzymuje (poza wydawcami), ale osobiście nie znam nikogo takiego. Można na tym zarobić, ale nie jest to stały dochód, więc nie da się z tego utrzymać. Może jest gdzieś tam ktoś, kto żyje tylko z tego? Halo?!

Twój ostatni komiks to „Wpatrzeni ze wzgórza”. Bardzo przyjemny, niezbyt długi i z niesamowitym klimatem. Zauważyłem, że ma bardzo dobre recenzje.

To mały komiks, bardzo chciałem, żeby taki był. Zrobiłem go dla siebie, na pamiątkę dla syna i znajomych. Nie spodziewałem się tak ciepłego przyjęcia, więc jest mi bardzo miło, gdy docierają do mnie dobre recenzje i miłe słowa.

Czy wydawnictwa zauważyły ten album? Posypały się zamówienia?

Miałem odzew z jednego wydawnictwa we Francji. Spodobała im się kreska i podobno chętnie wydaliby zwykłą komercyjną przygodówkę utrzymaną w tej konwencji.

Czyli wchodzisz ze swoimi opowieściami rysunkowymi na rynek francuski?

Brzmi łatwo, ale tak nie jest. To trudny rynek i niestety nie mam czasu, aby się tym teraz zająć. Pracuję, ważne jest też życie prywatne, a komiksy… staram się robić mniej, ale lepiej i konkretniej i tak, żeby nie nadszarpnęło mi to zdrowia, ani nie zabrało czasu przeznaczonego dla rodziny.

Kiedy zobaczymy dalszy ciąg „Wpatrzonych ze wzgórza”?

Pracuję nad „Duchami Orwaldu”, bo taki będzie tytuł drugiego tomu, od momentu zakończenia prac nad „Wpatrzonymi”, ale zwyczajnie nie mam na to czasu i sił. Mam historię, którą udało mi się spisać, i nie mogę się doczekać żeby to narysować, pokolorować i wysłać do wydawcy.

To kiedy?

Postaram się zająć nią na przełomie 2017 i 2018 roku. To będzie kolejna mała, choć troszkę większa niż poprzednia książka, z napisem tytułowym autorstwa Artura Kępińskiego, który już jest gotowy.

Promowałeś swój komiks za granicą, album został wydany w języku angielskim i francuskim.
Jak został przyjęty? Jakie są reakcje fanów komiksu poza Polską?

W Wielkiej Brytanii komiks został przyjęty bardzo miło, opowiadana przeze mnie historia interpretowana jest alegorycznie, ale to mi nie przeszkadza. Na festiwalu w Kopenhadze miałem przyjemność porozmawiać z kilkoma osobami, też byłem mile zaskoczony. Fajnie było wejść w ten wielki świat komiksu i pomachać innym ze sceny. Ale dla mnie zawsze najprzyjemniejsze będzie i tak siedzenie nad kartką papieru w słuchawkach, opowiadanie i rysowanie.

Ostatnio uczestniczyłeś w paru wystawach w Niemczech i USA, publikujesz coś na tamtych rynkach czy robisz to dla własnej satysfakcji?

Były Niemcy, Australia i Los Angeles, ale póki co, to zamknięty temat, niemniej pomogło mi to w zdobyciu stałej i satysfakcjonującej pracy.

Pracujesz także z innymi rysownikami, kolorowałeś kolejne części „Misia Zbysia”, komiksu dla dzieci.

Pracowałem przy trzech częściach, ale pożegnałem się z tą serią, żeby zająć się własnymi produkcjami. Dzięki temu więcej czasu mogę poświęcić na działanie, a „Miś Zbyś” w czwartym tomie zyskał kolejnego, świetnego kolorystę w osobie Tomka Kaczkowskiego.

Narysowałeś także historyjkę obrazkową do albumu z nowymi przygodami Kajka i Kokosza. Porwałeś się na kultowe dzieło Janusza Christy, zaryzykowałeś i zinterpretowałeś tą historię po swojemu.

„Kajko i Kokosz” to było spełnienie moich marzeń, okupione dużym stresem i pójściem na kompromis. Recenzenci mnie skrytykowali, natomiast czytelnicy w większości byli zadowoleni, a przecież o to w tym wszystkim chodzi.

Masz syna, który może jako pierwszy recenzować twoje prace skierowane do dzieci. Co Nikodem mówi o pracach taty?

Zwykle „łał, fajnie” i coraz częściej prosi, żebyśmy narysowali coś razem.

Co zobaczymy w najbliższym czasie? Nad czym obecnie pracujesz?

Od jakiegoś czasu na Instagramie staram się co tydzień, dwa, wrzucać odcinek komiksu „Korposzczury w Akcji!”, opartego na moich doświadczeniach z pracy w warszawskim Mordorze. Ten czas już na szczęście za mną. Dziś mam stałą pracę jako concept artist, współpracuję też z Browarem Komitet.

Co dla nich robisz?

Wykonałem kilka autorskich etykiet na różne rodzaje piwa, kolejne są w drodze. Dobrze w końcu robić swoje i na przykład planować kontynuację „Wpatrzonych ze wzgórza”, lub innych pomniejszych projektów. Ale do tego momentu w życiu i pracy wiodła mnie droga długa i wyboista.

Dziękuję za rozmowę.

Ilustracje: Norbert Rybarczyk

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close