Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Kielce dysponowały łaźnią publiczną już w czasach, gdy były małym prywatnym miasteczkiem biskupim. Pierwsza łaźnia była jednym z trzech murowanych publicznych budynków, ufundowanych w drewnianej mieszczańskiej części Kielc przez biskupów. Pozostałe to ratusz na Rynku i handlowe jatki przy ul. Bodzentyńskiej.

Wybudowaną w 1750 roku łaźnię kielczanie zawdzięczali światłemu biskupowi Andrzejowi Stanisławowi Załuskiemu. Biskup odstąpił miastu na ten cel część przylegającej do Silnicy działki należącej do kanonii brzechowskiej. Dzięki ustaleniom Jana Leszka Adamczyka znamy jej dokładne miejsce usytuowania (przy ul. Leśnej, na obszarze, na którym później stanęły gmachy szkolne) i szczegółowy opis. Nie wiemy jednak, kiedy przestała funkcjonować. To z jej powodu, pola mieszczan, znajdujące się wtedy za granicami miasta (między Silnicą a Czarnowem), nazywano Załaźniem.

Posesja tej łaźni graniczyła z ostatnią działką mieszczańską średniowiecznych Kielc lokacyjnych przy ul. Piotrkowskiej, zwaną Bugajem. Do wielkiego pożaru w 1800 roku stał tam drewniany szynk. W 1823 roku w nieruchomość postanowił zainwestować Antoni Zeitheim, osiadły w Kielcach kilka lat wcześniej geometra, zatrudniony pierwotnie w staszicowskiej Głównej Dyrekcji Górniczej (plac należał wtedy do rodziny jego współmałżonki). Zapewne ze względu na sąsiedztwo rzeki i dawnej biskupiej łaźni, zdecydował się on wybudować na Bugaju łazienki dla wygody publiczności. Na inwestycję uzyskał zgodę władz i kredyt. Powstał obszerny parterowy częściowo podpiwniczony dom. Narożnik działki zabudowano istniejącą do dziś kamienicą znacznie później, bo dopiero w 1903 roku. Łazienki Zeitheimów funkcjonowały w tym miejscu około stu lat, ostatnie wzmianki o ich działalności pochodzą bowiem z lat 20. XX wieku. Niestety w 1993 roku właściciele, korzystając ze słabości służb konserwatorskich, ten ważny dla historii miasta ładny zabytkowy budynek wyburzyli i postawili na jego fundamentach koszmarek architektoniczny.

Większe szanse na przetrwanie ma inna kielecka łaźnia, oddana do użytku 96 lat temu, jedna z pierwszych budowli „architektury niepodległości” – komunalne publiczne łazienki zaprojektowane przez Wacława Nowakowskiego i zbudowane na rogu ul. Solnej i Staszica. W szybko rozrastającym się mieście, bez wodociągów i kanalizacji stan sanitarny i poziom higieny mieszkańców nie tylko pozostawiał wiele do życzenia, ale groził epidemiami. Sto lat temu jedynie najbardziej majętni mieszkańcy miasta mieli stały dostęp do wanien w kamienicach z własną wewnętrzną siecią wodociągowo-kanalizacyjną bądź korzystali z drogich kąpieli w kieleckich hotelach Bristol, Versal i Polskim. Mniej majętnym musiały wystarczyć niewielkie prywatne zakłady kąpielowe, które jednak nie mogły zaspokoić wszystkich potrzeb. Łaźnia poprawiła sytuację. Kielczanie mogli się kąpać znacznie częściej niż do tej pory, dla niektórych grup społecznych przewidziano kąpiele bezpłatne. To „znacznie częściej” oznaczało jednak coś innego niż współcześnie, wydajność łaźni pozwalała na kąpiel kielczanina przeciętnie raz… na 80 dni.

Dzięki wpisowi do rejestru zabytków, dawnej łaźni przy ul. Staszica nie grozi los Łazienek Zeitheimów. Właściciele zaczynają mówić o przeznaczeniu kamienicy na hotel z restauracją. Oby nastąpiło to jak najszybciej.

Tekst Rafał Zamojski, zdjęcie z archiwum Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close