Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Puszczyk w Białymstoku, Wilczek w Trójmieście, Włóczykij w Ostrołęce, Dzika Osada pod Krakowem i przedszkola przy niepublicznych szkołach w Beskidzie Żywieckim… Leśne przedszkola w Polsce wyrastają jak grzyby po deszczu. A rodzice i pedagodzy przekonują się, że witamina N ma zbawienny wpływ na dzieci.

Ostatnie dziecko lasu
W 2014 roku w Polsce wreszcie ukazała się rewolucyjna książka Amerykanina Richarda Louva „Ostatnie dziecko lasu. Jak uchronić nasze dzieci przed zespołem deficytu natury”. Publikacja, która w Stanach Zjednoczonych ukazała się w 2005 roku, radykalnie zmieniła myślenie o znaczeniu przyrody dla prawidłowego rozwoju młodego człowieka. Autor przedstawia w niej wyniki badań naukowych, a także własne wywiady i obserwacje, z których wynika, że brak bezpośredniego kontaktu z naturą i możliwości swobodnej zabawy na świeżym powietrzu destrukcyjnie wpływa na dzieci. Skutki zamknięcia najmłodszych w czterech ścianach i przyklejenie ich do elektronicznych gadżetów to nie tylko nadwaga, wady postawy i gorszy wzrok, ale także alergie, ADH, depresja i inne problemy emocjonalne.
Autor „Ostatniego dziecka lasu” podaje konkretne przykłady leczniczego wpływu przyrody na dzieci. Nie wystarczy jednak zabrać przedszkolaki na krótki spacer do parku, ani tym bardziej zaprowadzić je na bajerancki plac zabaw, zrobiony według najnowszej mody z kolorowych tworzyw sztucznych. Ważne jest, by miały możliwość nieskrępowanej zabawy w lesie, mogły wspinać się na drzewa, taplać w błocie, łapać kijanki w strumieniu lub wspólnie budować szałas.
Książka pełna jest praktycznych pomysłów na to, jak zapewnić dzieciom kontakt z naturą i stała się przyczynkiem do stworzenia międzynarodowej sieci edukatorów przyrody Children and Nature Network.

Nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiedni strój
Od kilkudziesięciu lat pozytywny wpływ przyrody na dzieci sprawdzają rodzice i nauczyciele w Europie, a przodują w tym Skandynawowie. W leśnych przedszkolach dzieci przez okrągły rok, całymi dniami, niezależnie od pogody, spędzają czas na powietrzu. W 2015 roku pierwsze przedszkola szeroko otwarte na naturę zaczęły powstawać w Polsce: jednym z pionierów był Puszczyk w Białymstoku.
Leśne przedszkole tym się różni od tradycyjnego, że dzieci spędzają 80 proc. czasu na świeżym powietrzu, co zapewnia im odpowiednią dawkę ruchu, nieograniczony kontakt z przyrodą, możliwość zabawy i nauki poprzez samodzielne odkrywanie świata. To wszystko sprawia, że przedszkolaki wszechstronnie się rozwijają. Nieskrępowane ścianami i złą pogodą, maluchy hartują się i stają bardziej odporne na choroby. Nabierają odwagi, pewności siebie, uczą się samodzielności, a jednocześnie współpracy z rówieśnikami. Dzieci siedzą na mchu, zamiast na dywanie, nie bawią się kupionymi zabawkami, ale dzięki patykom, szyszkom czy liściom rozwijają kreatywność. Zgodnie z norweskim powiedzeniem, że nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie, leśne przedszkolaki wyposażone są w kaloszki, nieprzemakalne spodnie i kurtki. Na wypadek burzy, ekstremalnego upału czy konieczności przebrania się, zapewnione mają schronienie. Poszczególne przedszkola w różny sposób to rozwiązały – jest to namiot sferyczny, mongolska jurta czy specjalnie wybudowany domek z gliny.

Wielki Zachwyt
Przyroda upomina się nie tylko o dzieci. Barbara Zamożniewicz w dzieciństwie miała dobry kontakt z naturą, ale potem dorosła i ze swojej miejscowości pod Staszowem wyjechała w świat. Po pewnym czasie poczuła jednak, że musi wrócić do Polski, potem, że nie chce już mieszkać w Krakowie. Wróciła z mężem do rodzinnej wsi, do korzeni. A któregoś dnia, siedząc przed komputerem, poczuła, że musi iść do lasu, bo inaczej oszaleje. To był przełomowy dzień – las ją zawołał i nie oparła się temu. Poczuła wtedy to, co nazwała Wielkim Zachwytem. Tak zaczęła się jej dorosła przygoda z naturą. Najpierw spacerowała po lesie, potem zaczęła biegać. Wreszcie – znów wiedziona impulsem – zabrała do lasu swoich synów, wówczas mających 2,5 i 5,5 roku. – To nie jest tak, że zarażam chłopców miłością do natury, przeciwnie – to ja wiele się od nich uczę. Dzieci rodzą się z ciekawością, miłością i szacunkiem dla przyrody. Wierzę, że każdy z nas przychodzi na świat z poczuciem, że jest częścią większej całości i z potrzebą troski o tę całość. Tylko wraz z wiekiem to się zaczyna zmieniać – mówi. Jej synowie nawiązali głęboką więź z przyrodą, starszy mówi, że zostanie strażnikiem lasu. Jego mama liczy na to, że gdy chłopcy dorosną, będą się kierowali troską o Ziemię.
Kontakt z przyrodą jej samej pomógł wyjść z osobistego chaosu. A za największy dar lasu uważa zmianę relacji w rodzinie – jej z dziećmi i chłopców między sobą. Starszemu Antosiowi zdarzało się wcześniej zachowywać wobec młodszego brata agresywnie – wyprawy do lasu sprawiły, że zaczął się Michasiem opiekować.
Swoimi przeżyciami Barbara Zamożniewicz dzieli się na blogu wielkizachwyt.pl Marzę o tym, by wokół mojego bloga zgromadziły się inne kobiety i matki, dla których też ważne jest pielęgnowanie w dziecku naturalnej swobody odkrywania i budowania relacji z przyrodą – pisze. Tymczasem udało jej się zainspirować nauczycielki pracujące w przedszkolu, do którego uczęszczają jej synowie.

Zachwyt w przedszkolu
Nauczycielka wychowania przedszkolnego Justyna Lis już w poprzednim roku szkolnym wspólnie z koleżanką zmieniła sposób pracy z grupą Jeżyków w Przedszkolu nr 8 w Staszowie, wzorując się m.in. na metodzie Marii Montessori. Dzieci mogły w każdej chwili wychodzić na podwórko, założyły ogródek, budowały tipi, turlały się po trawie. Wreszcie powstał projekt „Zachwyt w przedszkolu”. Udało się przekonać wszystkich rodziców i uzyskać pomoc Nadleśnictwa Staszów, dzięki czemu od września dzieci z przedszkola na staszowskim blokowisku regularnie wyjeżdżają na leśne wyprawy. – Las jest uporządkowany, wpływa na dzieci uspokajająco i wyciszająco, jest coraz mniej konfliktów – podkreśla nauczycielka. Dzieci w terenie zaczynają nas traktować jak partnerów, wiedzą, że mogą, ale nie muszą wykonywać poleceń. Badają nowe granice. Czują się wolne od pewnych oczekiwań i to pozwala im ujawnić swój ogromny potencjał i kreatywność. Widzimy w ich postawie i w tym, co buduje się między nami, a nimi – wolność. A przecież to podstawowa wartość w życiu każdego człowieka – napisała na blogu.
Podczas jednej z wypraw dzieci miały szukać najgrubszego drzewa, dlatego wzięły ze sobą sznurki. Tymczasem w lesie znalazły okopy, do których część z nich pozjeżdżała na pupach, a pozostałe jak ratownicy wciągały kolegów na górę. Patyk z korytarzami korników, to dla nich zapisana legenda o smoku, rycerzu i księżniczce, a przemrożone jagody na kromce chleba smakują wyśmienicie. – Nie zdawałam sobie sprawy, że przyroda tak wspaniale może wpływać na wszechstronny rozwój dziecka. Nawet chłopiec z autyzmem, który wcześniej bał się dotknąć czegoś mokrego czy klejącego i reagował histerycznie, teraz tapla się w błocie – mówi nauczycielka. Leśne dzieci są brudne, ale szczęśliwe i nie mogą doczekać się kolejnej wyprawy. A ich opiekunki chcą się dzielić swoimi doświadczeniami, żeby inni rodzice i nauczyciele brali z nich przykład. – Bo dzieci tego potrzebują – uważa Justyna Lis.

W Dziką Stronę
W Kielcach jest grupa mam, które kochają naturę i szukają możliwości stworzenia dla swoich pociech leśnego przedszkola. Chcą stale zwiększać kontakt dzieci z przyrodą przez aktywną edukację w terenie i traktują to jak swoją misję. Na swoim facebookowym profilu „W Dziką Stronę” namawiają: Nie kombinuj, nie komplikuj! Chodź z nami do lasu. Zapatrz się w zieleń, wsłuchaj się w ciszę, pobaw i naucz się z nami. Zamknij oczy i otwórz zmysły. Poczuj jak pachnie las. Wycisz się, odpocznij. Nie szukaj wymówek. Chodź z nami. W Dziką Stronę…

Tekst: Agnieszka Gołębiowska

zdjęcia: Barbara Zamożniewicz, autorka bloga wielkizachwyt.pl

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close