Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Międzynarodowe Biuro Miar w podparyskim Sèvres szczyci się słynnym wzorcem metra. W Kielcach znajdziemy zaś wzorce miar starsze od tych ze zbiorów szacownej francuskiej instytucji. Wyryto je na XVIII-wiecznej marmurowej tablicy, umieszczonej na ścianie bazyliki katedralnej. Unikatowy zabytek okresu oświecenia ufundował prymas Michał Poniatowski, który przez pewien czas administrował biskupstwem krakowskim.

Marmurowy elementarz

Tablica wmurowana została pierwotnie obok zachodniego wejścia do kieleckiej kolegiaty, dziś możemy ją podziwiać na północnej ścianie świątyni. Pełniła niegdyś rolę elementarza oraz wzorca miar. Podaje jednostki długości, ciężaru i powierzchni, przedstawiając zarazem ówczesny podstawowy wzorzec miary długości: łokieć koronny. Wyryto na niej także wzorce stopy paryskiej i angielskiej, litery alfabetu, cyfry oraz tekst informujący o prawdach wiary chrześcijańskiej. Czytamy tam m.in.: Każdy wiedzieć powinien, że iest Bóg. Że ieden iest we trzech Osobach. Że będąc sprawiedliwym, daie dobrym po śmierci nagrodę wieczną w niebie, a złym wieczne ukaranie w piekle. Że Druga Osoba Tróycy Przenayświętszey Bóg Syn stał się człowiekiem dla zbawienia naszego i ten iest Jezus Chrystus Zbawiciel świata prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek…

Dowiadujemy się, że Łokieć koronny ma 4 ćwierci, ćwierć 6 calów. Pręt ma łokci 7½ albo pręcików 10. Pręcik ławek 10. Morg sznurów 3 albo prętów 300. Włóka zwana chełmińską ma morgów 30, czyli prętów 9000. I tak dalej.

Poza zdobyciem elementarnej wiedzy, którą – według fundatora – każdy powinien posiąść, informacje wyryte na tablicy, a szczególnie wzorce miar umożliwiały zapewne także szybkie sprawdzenie rzetelności handlarza w stosunku do klienta podczas transakcji zawieranych na pobliskim rynku. Pamiętajmy przy tym, że wzorzec łokcia wisiał niegdyś w postaci żelaznej sztaby na drzwiach kieleckiego ratusza – tak stanowiło bowiem prawo. Przy zakupie tzw. towarów łokciowych korzystano więc z niego na miejscu, tyle że za odpowiednią opłatą.

Trudno jest dokładnie określić datę powstania naszego „kamiennego elementarza”. Tablica została wykonana między 1782 a 1791 rokiem. Inskrypcja informuje, że stało się to za Michała Arcybiskupa Brata Stanisława Augusta, który rządząc ludem sobie powierzonym dla przypominania mu na tym kamieniu te prawdy Wiary Świętey wyryć kazał. Wzorce miar umieszczono na kieleckiej tablicy już po sejmowej ustawie, która w 1764 roku określiła tzw. miarę generalną dla długości, wagi i objętości.

Rynek sercem miasta

Nic tak nie wpływa na rozwój miasta jak handel. Dlatego ważnym wydarzeniem dla Kielc było uzyskanie przywileju na odbywanie dorocznych jarmarków. Przywilej taki otrzymały Kielce w 1479 r. od Kazimierza Jagiellończyka, w którym król potwierdził terminy dwóch jarmarków. Zygmunt Stary od 1535 r. wprowadził dodatkowo trzeci jarmark. Początkowo cały dochód z opłat targowych otrzymywał biskup jako właściciel miasta. Dopiero kardynał Jerzy Radziwiłł w 1598 r. przeznaczył część opłat targowych na potrzeby miasta – pisał Jan Leszek Adamczyk.

Gdy królewskim przywilejem ustalono dla Kielc termin wtorkowego jarmarku i targu tygodniowego, wybudowano na rynku ratusz. Według prof. Jana Pazdura, fundatorem gmachu był przypuszczalnie biskup Jan Konarski. Był to budynek murowany pośrodku rynku, piętrowy, powiązany z wieżą, która służyła za więzienie. Parter zajmowała sień i strażnica zwana później kordegardą oraz obszerne pomieszczenie, przewidziane być może na sklep lub szynk, a obrócone w XVI wieku na postrzygalnię sukna. Piętro zajmowały dwie izby: radziecka i wójtowska, obok znajdowało się pomieszczenie oddzielne na archiwum. U drzwi ratusza wisiał przykuty żelazny łokieć, a w sieni znajdowały się wzorce różnych miar sypnych i waga. Strzegł tego urzędnik ważnik i pobierał odpowiednie opłaty. Miasto wydzierżawiało wagę za sumę ryczałtową – czytamy. W dawnych Kielcach w sprawach handlu, miar i wag rozstrzygała rada miejska. Miasta, sprawujące kontrolę nad targami, muszą posiadać instytucję wagi miejskiej, pojętej często jako przedsiębiorstwo dochodowe (opłaty za korzystanie z wzorców) i jako takie wydzierżawiane. Korzystanie z tych urządzeń nosiło czasem charakter przymusowy – podkreślał prof. Witold Kula.

Na kieleckim targu kupowano wszystko od jarzyn i kaszy, mąki, drobiu, nabiału, dziczyzny, ryb, po wyroby przemysłowe, sprzęty domowe, odzież, bydło, artykuły spożywcze i opał – napisano w „Albumie kieleckim. Starówka”. W XIX stuleciu rynek nie mógł już pomieścić tak wielkiej liczby handlarzy z ich towarem oraz klientów. Dlatego też targ koński przeniesiono na ulicę Domaszowską, zbożem, sianem czy słomą handlowano przed gmachem Leonarda, zaś warzywa, nabiał, owoce i naczynia gospodarcze można było kupić na przykatedralnym placu Panny Marii. Na rynku zostali sprzedawcy odzieży, towarów łokciowych, wyrobów bednarskich, mąki, pieczywa i mięsa. Później zbudowano hale targowe na powstałym placu Bazarowym (dzisiejszy plac Wolności).

O pochodzeniu miar

Pierwsze miary wymyślono dla ułatwienia sobie codziennych czynności. Z początku mierzono za pomocą własnego ciała – stąd więc wzięła się oczywiście stopa, łokieć czy piędź. Określano długość „po kostki”, „po kolana”, „w pas”. Ręce rozkrzyżowane dawały siąg, długość od końca palców do środka piersi łokieć wielki, od końca palców do pachy łokieć mały (kramny, kupiecki). Piędź równała się największej rozwartości między końcami palca wielkiego i małego; szerokość palca wielkiego w brzuścu równała się calowi; długość stopy stopie – pisał Edward Stamm. Większe odległości mierzono liczbą kroków, czasem potrzebnym na pokonanie danego odcinka trasy czy nawet liczbą odpoczynków koniecznych w trakcie podróży. Stąd wzięły się takie określenia jak „pół dnia drogi”, stajanie czy wiorsta. Objętość z początku najprościej było zmierzyć garścią, potem stosowano garnce, korce, antały czy beczki. Ważono na funty, łuty, kamienie, cetnary. Powierzchnię obliczano w łanach, prętach czy włókach. Dawne miary przy tych samych nazwach oznaczają bardzo różne wielkości w zależności od miejsca, czasu i przedmiotu mierzonego – pisał prof. Kula. Różnorodność miar, często opartych o subiektywne oceny, była ogromna. Część z nich przetrwało do czasów niemal nam współczesnych. Wiele dawno zaginęło w pomroce dziejów, szczególnie miar używanych lokalnie. Kto dziś potrafi określić, ile wynosiła rączka miodu, korczak masła czy ociepa lnu?

Jednostki miar były niedokładne i często niezgodne z podobnymi zza przysłowiowej miedzy. Nie tylko każde państwo miało swoje własne miary, ale także prawie każde większe miasto. Wśród staropolskich miar popularny był łokieć. Mieliśmy łokcie krakowskie, chełmińskie, warszawskie, poznańskie, litewskie, lubelskie, lwowskie, podlaskie, toruńskie, płockie, piotrkowskie – długo można by wyliczać. Z czasem istotną pozycję zdobył sobie łokieć krakowski. Sejmowa ustawa z 1565 roku określała: A co się tyczy łokciów na mierzenie wszelakich towarów, tedy ma być po wszystkiej Koronie łokieć jeden koronny, wedle krakowskiej teraźniejszej miary. Długość łokcia krakowskiego to około 58-59 dzisiejszych centymetrów (spotkałem się z różnymi obliczeniami). Warto przy tym zaznaczyć, że ważnym źródłem dla oznaczenia wartości łokcia krakowskiego była XVII-wieczna „Arytmetyka liczb całkowitych” autorstwa Jana Brożka, pochodzącego ze świętokrzyskiego Kurzelowa znakomitego matematyka i profesora Akademii Krakowskiej. W XVIII stuleciu powszechnym w kraju stał się łokieć nazwany koronnym. To jego właśnie wzorzec widnieje na kieleckiej tablicy. Właściwie jego długości nie zmieniano, lecz tylko ją skorygowano. Komisja Skarbowa Koronna ustaliła w 1764 roku, że wynosi on „2 640 dziesiątych części linii paryskiej”, czyli jakieś 59 centymetrów.

System metryczny, oznaczający przyjęcie za jednostkę miary niezależnych od człowieka zjawisk z zakresu astronomii, liczy raptem dwa stulecia z okładem. Ludzie od dawna zdawali sobie sprawę z niepraktyczności mierzenia przy obowiązywaniu wielu różnorodnych sposobów. Było to często powodem sporów, więc podejmowano próby ujednolicenia miar – tym bardziej, że każda władza dążyła do zdobycia sobie prawa ich stanowienia i kontroli nad nimi.

W Polsce kluczową stała się wspomniana „Ustawa na wagi y na miary” z 1565 roku, która wprowadziła we wszystkich województwach jednolity łokieć krakowski. Sprawy miar lokalnych porządkowały kolejne przepisy z lat: 1569, 1588 i 1633. Ostatnim aktem przed rozbiorami była ustawa sejmu z 1764 roku, która dla Korony ustanawiała miarę generalną. Niebawem Polacy znaleźli się pod rządami trzech zaborców, którzy wprowadzali własne sposoby mierzenia. Obok nich często były w praktyce używane także jeszcze dawne miary z czasów Rzeczypospolitej. Wyobraźmy więc sobie zamieszanie przy obliczaniu długości czy wagi, jakie zapanowało w Polsce w szczęśliwym czasie odzyskania niepodległości. Odziedziczyliśmy po zaborcach różne systemy miar, które nadal obowiązywały w poszczególnych regionach odrodzonego już kraju. Problemy z ówczesnymi odrębnymi systemami monetarnymi mogą wydawać się przy tym drobiazgiem, bo zawsze jakoś dajemy sobie radę z liczeniem pieniędzy. By móc normalnie żyć, jak najszybsze ujednolicenie miar i wag stało się więc koniecznością. W 1919 roku powołano Główny Urząd Miar, który miał sprawować nadzór nad jednolitością miar w całym kraju.

Dziś miary nie sprawiają nam problemu. Mamy dokładne przeliczniki, używamy zdobyczy współczesności, nawigacji satelitarnej. Jeżeli jednak komputery i cała cyfrowa technika zbytnio zamieszają w naszym świecie, kamienna tablica na ścianie kieleckiej katedry może się jeszcze dobrze przysłużyć, gdy zechcemy kupić kawałek lnianego płótna na koszulę. Któż to wie…

Tekst i zdjęcia Jacek Korczyński

Rysunek pochodzi z książki J.L. Adamczyka „Wzgórze Zamkowe w Kielcach” (Kielce 1991).

Prace, z których skorzystałem to m.in.: J.L. Adamczyk „Rynek w Kielcach” (Kielce 1993) oraz tegoż autora „Wzgórze Zamkowe w Kielcach” (Kielce 1991), R. Gorzkowska-Wrońska, E. Gorzkowski „Album kielecki. Starówka” (Kielce 1994), J. Pazdur „Dzieje Kielc do 1863 roku” (Wrocław 1967), W. Kula „Człowiek i miary” (Warszawa 1970), E. Stamm „Staropolskie miary” (Warszawa 1938).

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close