Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Okres międzywojenny w Polsce to epoka wielkich wydarzeń i ogromnych zmian. Wiele z nich – tych politycznych, społecznych, gospodarczych – do dziś jest dla nas ważnym punktem odniesienia.  Kieleckie budowle międzywojennego modernizmu także współcześnie inspirują i cieszą oko.

A przecież to był tak krótki czas. Licząc od zakończenia wojen na granicach, czyli od 1921 r., trwający zaledwie 18 lat. Tym większe wrażenie robi dziś na nas to, jak wiele w ówczesnej Polsce, mimo ogromnej biedy, konfliktów, strajków, bezpardonowej walki politycznej, tarć narodowościowych i ogólnoświatowego wielkiego kryzysu, udało się zrobić.

Dynamiczne zmiany okresu międzywojennego widać także w architekturze i urbanistyce. Również w Kielcach, które były przecież miastem biednym. W poprzednim numerze omawialiśmy architekturę niepodległości, czyli narodowy styl inwestycji z pierwszej połowy lat 20. XX wieku. Dziś skupimy się przede wszystkim na latach 30.

Prostota i funkcjonalność

Każdy, kto choć trochę interesuje się architekturą, bez problemu rozpozna charakterystyczne cechy „pierwszego polskiego modernizmu” (miano drugiego zyskała architektura powstała po 1956 r.) nieodmiennie kojarzącego się z latami 30. Cóż właściwie znaczy ten „modernizm”? W skrócie pisząc: nowoczesną funkcjonalność, odrzucenie zdobnej ornamentyki na rzecz prostych, geometrycznych form. Nie oznacza to wcale, że piękno i estetyka przestały mieć znaczenie. Okazało się bowiem, że wspaniałe, miłe dla oka efekty można osiągać za pomocą oszczędnych środków, m.in. odpowiednich proporcji ścian i okien, geometrycznych narożnych balkonów, płycin i różnych rodzajów okładzin elewacyjnych (w tym różnych rodzajów tynków). Koniec lat 20. był w Polsce okresem, gdy tradycyjne style (w tym związany z odzyskaniem niepodległości styl narodowy/rodzimy) zaczęto na masową skalę zastępować architekturą „po prostu nowoczesną”. Prawdziwy boom jeśli chodzi o takie budownictwo, również w Kielcach, to druga połowa lat 30.

Pałac pełen marmurów

Najwspanialszym pomnikiem architektury lat 30-tych w Kielcach jest niewątpliwie Dom Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego im. Józefa Piłsudskiego, czyli budynek dzisiejszego Wojewódzkiego Domu Kultury, autorstwa wybitnego warszawskiego architekta Edgara Norwertha. Można powiedzieć, że ta – zdecydowanie wykraczająca poza możliwości ubogiego miasta – spektakularna inwestycja, to przede wszystkim pomnik megalomanii ówczesnej sanacyjnej władzy. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w czasie, gdy miasto borykało się z problemem, jak zapewnić mieszkańcom elementarne warunki godziwej egzystencji, sanacyjne władze z centralnych środków i w błyskawicznym tempie postawiły reprezentacyjny, pełen marmurów pałac (przed wojną używano zresztą też nazwy Pałac PWiWF).

WDK – powojenna pocztówka.

Osobiście cieszę się, że do tej inwestycji doszło. Wiele słynnych dziś zabytków powstawało „na wyrost”, nieracjonalnie i z megalomanii. Nawet jeśli i w tym przypadku przesadzono, miasto zyskało wspaniały obiekt, który przez większość swojej historii świetnie służył mieszkańcom. Bogata forma Domu PWiWF wykracza poza modernizm. Modernistyczne są za to jego nowoczesne rozwiązania funkcjonalne, w tym znakomity system klimatyzacji. Jego konstrukcję przypomniano i po części odtworzono dzięki staraniom obecnego dyrektora WDK Jarosława Machnickiego.

Równanie w górę

Inaczej rzecz się ma z miejskimi modernistycznymi kamienicami. Wiele z nich zyskało nowoczesną formę, jednak – jak wynika z ustaleń historyka sztuki Krzysztofa Myślińskiego z Muzeum Historii Kielc – ich wewnętrzna konstrukcja, najczęściej z powodu braku pieniędzy, prawie nigdy nie była nowoczesna. Tym samym dzisiejsza wartość tych kamienic to przede wszystkim ich „zewnętrze”, czyli niejednokrotnie bryła budynku i bardzo dobre rozplanowanie elewacji, w tym zastosowane materiały wykończeniowe.

Najwięcej nowoczesnych w formie kamienic powstało w ostatnich pięciu latach międzywojnia. Polska, otrząsnąwszy się m.in. ze skutków wielkiego kryzysu, wkroczyła wówczas w okres intensywnego rozwoju. Było to widoczne również w Kielcach, gdzie wiele nowych mieszkalnych budynków powstawało dzięki kredytom, udzielanym na budownictwo czynszowe (tzw. „bloki mieszkalne”) przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

Największe skupisko takiej architektury znajduje się w dzielnicy przydworcowej, czyli między ulicami Paderewskiego, Sienkiewicza, Żytnią i Żelazną (z ulicami Wspólną, Złotą i Równą). Tam właśnie stoją m.in. moje ulubione kamienice z tego okresu, czyli Paderewskiego 9 (autorstwa architekta Romualda Kasickiego) i Równa 6 (której autorstwa wciąż nie ustaliłem, to ta z napisem na murze „Polska-Anglia 2-0”). To również najwyższa przed wojną kielecka kamienica przy ul. Sienkiewicza 53 (także zaprojektowana przez Romualda Kasickiego, pierwotnie siedziba hotelu Polonia).

Warto w tym miejscu podkreślić, że w Kielcach w drugiej połowie lat 30. postawiono na zabudowę o charakterze wielkomiejskim. Niedługo przed wybuchem wojny zaczęły powstawać kolejne 3-4-piętrowe budynki (trzeba przy tym pamiętać, że ówczesne piętro było sporo wyższe niż w kamienicach powojennych). Analizując ewolucję zabudowy dzielnicy przydworcowej można stwierdzić, że celem ówczesnych projektantów (a także władz miasta, które przy ul. Paderewskiego, czyli ówczesnej Focha zakładały docelowo budowę nawet 5-piętrowych budynków) było „równanie w górę”. Gdyby nie nagły zwrot historii w 1939 r., kolejne domy na ulicach ulic Równej czy Żytniej byłyby najprawdopodobniej jeszcze wyższe.

 

Modernistyczne kamienice

Władze Kielc świadomie porządkowały zabudowę i dbały o wizerunek miasta, czego przejawem było powołanie i działalność Rady Artystyczno-Konserwatorskiej. Wielkomiejskie kamienice powstawały także w miejscach, gdzie dotąd dominowała zabudowa parterowa – przy ul. Warszawskiej, Okrzei czy Zgody. Ciekawe jak wyglądałyby dzisiejsze Kielce, gdyby nie wybuchła II wojna światowa? Ten wielkomiejski trend i dbałość o harmonię mogłyby dać niezłe efekty.

Pora na małą dygresję – decyzje o warunkach zabudowy wydawane w Kielcach we współczesnych Kielcach to przede wszystkim – odwrotnie niż przed wojną – równanie w dół. Smutno-zabawny jest przykład pierzei ul. Warszawskiej vis-à-vis  Galerii Korona. Inwestorowi biurowca Apolloplast udało się jeszcze uzyskać wielkomiejskie warunki zabudowy tylko dlatego, że gdy się o nie starał, obok (między jezdniami ul. Warszawskiej) stały dwie 4-piętrowe kamienice z końca lat 30. Dalsza część pierzei opada o dwa piętra, bo decyzje o warunkach zabudowy wydawano już w oparciu o niskie sąsiedztwo…

Wspomniane wysokie kamienice przy ul. Okrzei (kiedyś dom dla psychicznie chorych) i Zgody też już nie istnieją. Najprawdopodobniej wyburzone zostaną również wielkomiejskie kamienice autorstwa Kasickiego na rogu ul. Paderewskiego i Solnej. Inne istniejące do dziś w Kielcach budowle z tego okresu to przede wszystkim pierzeja ul. Czerwonego Krzyża oraz pojedyncze budynki przy ulicach: Słowackiego, Śniadeckich, Żeromskiego i Seminaryjskiej. Na ówczesnej dokumentacji tych inwestycji najczęściej pojawiają się dwa nazwiska kieleckich architektów – drugim, obok wspominanego już Romualda Kasickiego, był Wacław Borowiecki.

Kamienica na rogu ulic Czerwonego Krzyża i Wesołej (arch. Wacław Borowiecki).

Jedyny w Kielcach podpis architekta na kamienicy (zdjęcie powyżej).

Planując remonty tego rodzaju kamienic, musimy pamiętać jak ważne jest wykończenie elewacji, w tym zachowanie różnych rodzajów tynków (np. ryflowanego, który wzorcowo odrestaurowano przy ul. Paderewskiego 18) i cegły elewacyjnej (czekający na remont budynek przy ul. Paderewskiego 7). I naprawianie barbarzyńskich błędów, jak odsłonięcie zamalowanego farbą olejną (sic!) piaskowca tumlińskiego na elewacji najnowocześniejszej w Kielcach przed wojną (również wewnątrz) kamienicy Paszyca przy ul. Sienkiewicza 59 (jej autorem był warszawski architekt Stanisław Dąbrowski).

Kamienica przy ul. Paderewskiego 18 (tynk ryflowany).

Nowoczesne wille

Innymi perełkami architektonicznego modernizmu lat 30. w Kielcach są wille jednorodzinne. Nowoczesne przedwojenne budynki możemy odnaleźć w różnych częściach Kielc: całe osiedle w rejonie ul. Kopernika (z najciekawszą willą byłego dyrektora fabryki SHL Otmara Kwiecińskiego przy ul. Zdrojowej na czele), przy ul. Mazurskiej, Ściegiennego, na Baranówku i „bliskim” Czarnowie (m.in. willa przy ul. Owsianej, należąca przed wojną do dyrektora Zakładów Metalowych „Granat”). Wyjątkowo ciekawa jest willa dowódcy 4. Pułku Piechoty Legionów na Bukówce.

Gdy mowa o Bukówce, to także architektura zespołu koszarowego jest cennym zabytkiem okresu międzywojennego (podobnie jak elementy zespołu koszar na Stadionie). To już jednak temat na odrębny tekst.

Nieistniejące szkoły i oczyszczalnia

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o dwóch niezwykle ciekawych, a dziś już nieistniejących kieleckich obiektach z końca lat 30. Pierwszy to częściowo drewniane (i dlatego zwane barakami) szkoły bliźniacze przy ul. Warszawskiej, które stały w miejscu dzisiejszego klasztoru i kościoła ojców Kapucynów. Budowla budziła duży szacunek w środowisku architektów, zauważających jej powinowactwo z niemiecką szkołą Bauhaus. Szkoły bliźniacze to ciekawy przykład ewolucji architektury szkolnej XX-lecia międzywojennego. O ile tuż po odzyskaniu niepodległości inwestowano z rozmachem, to już kilkanaście lat później skupiono się na czystej funkcjonalności i niskich kosztach budowy.

Szkoły bliźniacze przy ulicy Warszawskiej niedługo po wybudowaniu (źródło: fotopolska.pl).

Drugim bardzo ciekawym obiektem były budynki oczyszczalni ścieków na Pakoszu, czyli największego komunalnego osiągnięcia Kielc w okresie międzywojennym (oczyszczalnia była jedną z kilku najnowocześniejszych w Polsce). Niestety jej architektura nie znalazła uznania u dzisiejszych władz miasta. Około 10 lat temu pozostałości oczyszczalni zostały wyburzone.

Kielecka architektura międzywojnia wciąż czeka na szczegółowe opracowanie i ustalenie form jej ochrony dla potomnych. Najwyższy czas, by się tym zająć.

Tekst: Rafał Zamojski

***

Dziś zaniedbana a przed wojną chluba miasta – kamienica inż. Paszyca (dyrektora kieleckiej elektrowni) przy ul. Sienkiewicza 59 (arch. Stanisław Dąbrowski).

Kamienica Paszyca od strony podwórka (ze zbiorów WUOZ).

Kamienica przy ul. Czerwonego Krzyża 3.

Kamienica przy ul. Równej 6 (różne rodzaje tynku).

Kamienica przy ul. Sienkiewicza 69 (arch. Wacław Borowiecki) – fot. z arch. WUOZ.

Kamienica przy ul. Sienkiewicza 69 współcześnie.

Najwyższa przed wojną kamienica przy ul. Sienkiewicza 53 (arch. Romuald Kasicki).

Willa przy ulicy Zdrojowej – przed wojną należąca do dyrektora fabryki SHL Otmara Kwiecińskiego.

Kamienica przy ul. Paderewskiego 10 (arch. Romuald Kasicki).

Kamienica przy ul. Paderewskiego 9 (arch. Romuald Kasicki).

 

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close