Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Pierwsza ulica z nawierzchnią z drewnianych dyli i z Silnicą na zatyłkach, miejsce zamieszkania Zofii Nałkowskiej i koncertu Ignacego Jana Paderewskiego… Najstarszą w Kielcach ul. Bodzentyńską czekają poważne zmiany.

Zdjęcie lotnicze z 1967 r. (z archiwum J. L. Adamczyka).

Osada z kościółkiem

XI wiek, początki polskiej państwowości. Rejon Łysogór to przede wszystkim wtórnie kolonizowane pustki osadnicze (odpowiedzialni za wielkie centrum metalurgiczne zwane dziś dymarkami świętokrzyskimi Celtowie wywędrowali z tych terenów kilkaset lat wcześniej). Na skraju puszczy, która, po jej przetrzebieniu przez celtyckich hutników, zdążyła się odnowić, zaczynają powstawać niewielkie osady. Jedną z najstarszych są Kielce.

Prawdopodobnie od początku Kielce były osadą targową, przez co zyskały na tyle duże znaczenie, że postanowiono tu wybudować kościółek i utworzyć misyjną parafię pod wezwaniem św. Wojciecha. Niewykluczone, że już przy tej pierwszej kieleckiej parafii – według Jana Długosza powstałej wraz z drewnianą świątynią jeszcze w latach 80. XI stulecia – istniało małe zgromadzenie kanoników. Świadczyć o tym mogą dwie najstarsze w swoich niezmiennych granicach działki w Kielcach, czyli przylegające od wschodniej strony do dzisiejszego kościoła św. Wojciecha: dawna działka kustosza (kustodia) i dawny folwark prebendy pierzchnickiej. Parafia św. Wojciecha nie istniała długo –kilkadziesiąt, może 100 lat. Jeszcze w XII wieku została przeniesiona kilkaset metrów dalej – do ufundowanej przez biskupa Gedeona murowanej kolegiaty. Pierwszy kielecki kościółek na kolejne 800 lat (aż ponownie utworzono parafię św. Wojciecha) stał się kościółkiem cmentarnym.

Bożęcka, Bożęcińska

Osada z kościółkiem powstała nad strumieniem zwanym Silnicą (Sielnicą), na cyplu otoczonym podmokłym niedostępnym terenem, przy szlaku komunikacyjnym, którego śladem biegną dzisiejsze ulice Bodzentyńska i Piotrkowska. Tym samym Bodzentyńska, której nazwa pojawia się w źródłach od XV wieku (jako Bożęcka, Borzęcka, Bożęcińska) jest najstarszą ulicą w Kielcach.

Niedługo potem wyodrębniła się prowadząca do kolegiaty dzisiejsza ul. Duża, a osada zaczęła przenosić się w stronę rozwidlenia dróg, gdzie z czasem nastąpiła lokacja miasta. Utworzono rynek, którego kształt dostosowano do starego rozwidlenia. Do trzech najstarszych wybiegających z niego ulic doszła jeszcze ulica Mała. Granicę miasta wyznaczono m.in. na granicy cmentarza, przez co pierwszy kościół znalazł się poza miastem.

Kościół św. Wojciecha przed rozbudową ok. 1882 (arch. JLA).

W XVI wieku na ul. Bodzentyńskiej, na granicy miasta lokacyjnego, czyli na wysokości dzisiejszej Galerii Bodzentyńskiej, wybudowano jedną z bram wjazdowych do Kielc. Nieznany jest jej opis, dlatego też, choć źródła mówią o bramie, można domniemywać, że przypominała ona raczej niepozorną rogatkę. Biskupi krakowscy często przemieszczali się między Kielcami a Bodzentynem (gdzie od XIV wieku mieli swój zamek), dlatego też trakt łączący oba miasteczka był szczególnie ważny. W efekcie ul. Bodzentyńska jako jedyna, długo przed pojawieniem się w Kielcach pierwszego bruku, zyskała nawierzchnię z drewnianych dyli.

Strumień na zatyłkach

Do końca XVIII wieku zarówno ulica do granic miasta lokacyjnego, jak i dalsza jej część zwana przedmieściem bożęckim, zabudowane były drewnianymi parterowymi domami. Wyjątkiem były XVIII-wieczne murowane jatki rzeźnicze, jedna z nielicznych komunalnych inwestycji z czasów biskupich. Relikty jatek być może zachowały się do dziś w podwórku kamienicy przy Bodzentyńskiej 3, jednak nikt do tej pory tego nie zbadał.

Aż do lat 20. XIX wieku, kiedy przebito z Rynku dzisiejszą ul. Warszawską i utworzono placyk, na który przeniesiono figurę św. Tekli, pierzeja domów nieprzerwanie ciągnęła się od ul. Bodzentyńskiej do ul. Piotrkowskiej. Od tej strony „zatyłkami” Bodzentyńskiej płynął strumień Silnica (od lat 20. XIX wieku uregulowany, ale ciągle jeszcze odkryty). Dopiero kilka lat temu śladem płynącego dziś pod ziemią strumienia wybudowano ul. Lecha Kaczyńskiego.

Wielki pożar

Dawna pocztówka – przełom XIX i XX w.

W sierpniu 1800 roku niemal cała drewniana zabudowa ul. Bodzentyńskiej spłonęła. Z wyjątkiem XVIII-wiecznego domu i spichlerza, leżących za kościołem, na mającej 900-letnią metrykę działce folwarku prebendy pierzchnickiej. Jak napisał w 1993 roku prof. Jan Leszek Adamczyk: Na terenie prebendy pierzchnickiej stał drewniany parterowy dom mieszkalny. Data na belce stropowej informowała, że zbudowano go w 1781 roku. Był to jedyny zachowany przy tej ulicy XVIII-wieczny drewniany dom mieszkalny (ul. Bodzentyńska 27). Kilka lat temu, w związku z porządkowaniem terenu parafialnego, wyburzono go za zgodą władz. Nie wykonano przed wyburzeniem żadnej inwentaryzacji pomiarowej ani nawet fotograficznej. Piszący te słowa zastawszy stos zwalonych belek, z jednej z nich (przekazanej do muzeum wsi) przerysował wspomnianą datę. Straciliśmy ostatnią szansę zachowania dla potomnych przykładu drewnianej zabudowy XVIII-wiecznych Kielc. Będący pozostałością dawnego folwarku XVIII-wieczny spichlerz został rozebrany przez parafię kilka lat po wspomnianym domu…

W ciągu kilku lat od wielkiego pożaru z 1800 roku, w miejsce drewnianych wybudowano parterowe domy murowane. Do dziś zachowały się dwa relikty z tego okresu. To dom pod nr 19, w którym mieści się, prosperująca niemal nieprzerwanie od 1937 roku, zabytkowa piekarnia Gołębiowskich (co ciekawe dokładnie w tym samym miejscu w XVIII wieku znajdowała się piekarnia Jacentego Latosińskiego) oraz zachowany fragment domu pod numerem 9 z pięknymi sklepionymi pomieszczeniami, gdzie dziś mieści się pub Maszyna.

Warto dodać, że część drewnianych domów XVIII-wiecznych Kielc była podpiwniczona, nie jest więc wykluczone, że również przy ul. Bodzentyńskiej istnieją piwnice pamiętające jeszcze czasy biskupie.

Przez mostek na Silnicy

Pierwotny drewniany kościółek św. Wojciecha dotrwał do 1763 roku, kiedy to kustosz kielecki Józef Rogalla wystawił w jego miejscu niewielką murowaną świątynię. W „Pamiętniku Sandomierskim” z 1829 roku przy opisie Kielc powołano się na żyjących jeszcze wtedy wiekowych włościan, biorących udział w rozbiórce kościoła. Stwierdzali oni, że drzewo modrzewiowe było bardzo zniszczone, oraz że z  jego szczątków zbudowano spichlerz we wsi Szydłówek. Wspominali też, że w kościółku zawieszone były kły starożytnego zwierza.

Jeszcze w XIX wieku teren cmentarza wokół kościoła sięgał niemal samej ulicy. Dopiero prace związane z regulacją strumienia Silnica spowodowały, że ogrodzenie cmentarza w 1837 roku cofnięto, tworząc w ten sposób zalążek dzisiejszego placu św. Wojciecha. Obecne, jeszcze bardziej cofnięte ogrodzenie powstało około 1882 roku, przed rozbudową kościoła związaną z ponownym utworzeniem przy nim parafii. Na plac wchodziło się (lub wjeżdżało) przez mostek na Silnicy. Warto wiedzieć, że parterowe domy jeszcze około 50 lat temu niemal całkiem odgradzały plac św. Wojciecha od ulicy.

Żydowska enklawa

Nowy etap w historii ul. Bodzentyńskiej rozpoczął się w 1862 roku, kiedy to w związku z ukazem cara zlikwidowano zwyczajowy zakaz osiedlania się w Kielcach Żydów (związany pierwotnie z charakterem prywatnego miasta biskupów, a potem podtrzymywany z inicjatywy kieleckich kupców obawiających się konkurencji). Żydzi, którzy od tego momentu masowo zaczęli osiedlać się w Kielcach, w sposób szczególny upodobali sobie właśnie Bodzentyńską. Jak pisał w „Gazecie Kieleckiej” w 1870 roku wybitny kielecki regionalista ks. Władysław Siarkowski: Ulica Borzęcka ma także szczególny powab i dla synów Izraela, wpadamy na ten domysł z tego powodu, że od pewnego czasu coraz gęściej po niej gniazda swe zakładają, co raz też na większą chmarę ich dziatek kędzierowatych biegających po ulicy natknąć się można. Od tego czasu wyróżnikiem ul. Bodzentyńskiej stał się dynamiczny drobny żydowski handel. Przy niej też funkcjonował pierwszy w Kielcach żydowski dom modlitwy. Ta część historii ulicy zakończyła się tragicznie – hitlerowcy m.in. na Bodzentyńskiej utworzyli kieleckie getto…

Tu mieszkała Nałkowska

Historia najstarszej części ul. Bodzentyńskiej to także m.in. siedziba niezwykle zasłużonego żeńskiego gimnazjum Emilii Znojkiewiczowej (Bodzentyńska 1), pierwsze w Kielcach stałe atelier fotograficzne Władysława Krajewskiego (Bodzentyńska 3), kuźnia Gwoździowskich. To archaiczny, pamiętający średniowiecze kształt działek, na których stoją kamienice (zwróćmy uwagę na zakręcające bramy). To piękny dworek, który w 1852 roku na dawnej działce kustodii wybudowała rodzina Chmielewskich, dzierżawiąca ówcześnie duży folwark na Wielkopolu (wzdłuż przedłużenia ul. Bodzentyńskiej – dziś Sandomierskiej).

Dom Kluźniaków, w którym mieszkała Zofia Nałkowska – widok od strony ulicy Winnickiej koniec lat 60-tych XX w (fot. K. Wilczyński).

Nowsza, mająca XIX-wieczny rodowód część ulicy za dworkiem Chmielewskich ma również ciekawą historię. I mało szczęścia, bo niewiele z jej historycznej zabudowy się zachowało. Na rogu Bodzentyńskiej i Kościuszki mieściła się posiadłość ze stawem i ogrodem niezwykle zasłużonej dla Kielc rodziny Jarońskich. To tam m.in. koncertował Ignacy Jan Paderewski. Dziś z całego kompleksu zachował się tylko fragment głównego budynku. Północna część ulicy z zabudowaniami zakładów Kluźniaka, w tym domem, w którym przez kilka lat mieszkała Zofia Nałkowska, niemal w całości zniknęła pod buldożerami budującymi aleję IX Wieków Kielc. Zachowały się jeszcze zewnętrzne mury dawnego młyna Wacława Rudczyńskiego (dziś tzw. Wzgórze Pigwy), ale czy mają szanse przetrwać?

I funkcjonował bazar

W 1945 roku, podczas przepędzania Niemców z Kielc przez sowietów idących na Berlin, spłonęła jedyna 2-piętrowa kamienica. Po wojnie na jej miejscu zbudowano kamieniczkę niższą 1-pietrową (Bodzentyńska 4). W czasie PRL-u ul. Bodzentyńską (a właściwie Armii Czerwonej – piszący te słowa ma wyrzuty sumienia, że jako dziecko poprawiał swoją babcię, która używała przedwojennej nazwy) wyróżniały dwa elementy – duża ilość zakładów pogrzebowych oraz wtorkowy i piątkowy bazar na placu po wyburzonym domu pod nr 17. Dopiero w połowie lat 80. bazar został przeniesiony na plac przy ul. Gwardii Ludowej.

W ul. Bodzentyńską nie inwestowano. Pierwszej w swej historii kanalizacji doczekała się ona dopiero podczas remontu, który miał miejsce w 2001 roku. Choć dla Kielc bezcennym zabytkiem jest sam przebieg traktu, mało brakowało, by zarówno najstarsza część ul. Bodzentyńskiej, jak i duża część ul. Piotrkowskiej przestałyby istnieć. W latach 70. XX w. istniały plany przeorania starego śródmieścia poprzez przebicie dwupasmowej ul. Warszawskiej (wtedy Rewolucji Październikowej) do ul. Krakowskiej oraz zlikwidowania ul. Piotrkowskiej między gmachem Urzędu Miejskiego a rondem (w miejscu jej przebiegu miały stanąć m.in. wieżowce).

Rewitalizacja 2.0

W końcu ul. Bodzentyńska doczekała się remontu. 17 lat temu na niej i na fragmencie ul. Wesołej zainicjowano rewitalizację kieleckiego śródmieścia. Ulica zyskała wymienione lub zbudowane od podstaw media podziemne, nową nawierzchnię i oświetlenie. Następnie wyremontowano plac św. Wojciecha, a prywatni inwestorzy zbudowali trzy nowe kamienice. Od lat 90. nową cechą charakterystyczną  ulicy stała się duża ilość lokali gastronomicznych.

Wydawało się, że kiepskie czasy minęły, a najstarsza ulica o bardzo bogatej historii zacznie rozkwitać. Niestety w procesie rewitalizacji zatrzymano się w pół kroku. Bodzentyńska zawisła w czasie i przestrzeni, jako zaniedbane, zastawione samochodami zaplecze Rynku. Piszący te słowa, jako współautor przygotowanego trzy lata temu przez Stowarzyszenie Kieleckie Inwestycje „Społecznego audytu rewitalizacji ul. Bodzentyńskiej”, zaczął więc nękać władze Kielc, zyskując z czasem zaangażowaną i skuteczną sojuszniczkę w osobie radnej Agaty Wojdy.

Święto ulicy

Po serii spotkań z przedstawicielami władz miasta dziś wreszcie mamy duży powód do radości. Wiemy już, że obszar ulicy między lokalami MOPR (Bodzentyńska 32/40) a terenem parafii św. Wojciecha nie tylko został włączony do nowej odsłony programu rewitalizacji, ale też przygotowanie projektu zostanie poprzedzone pogłębionymi konsultacjami i konkursem architektonicznym (może będzie szansa na odkrycie fragmentu obecnie płynącej pod ziemią dawnej Silnicy!). Natomiast najstarszą część ulicy objęto, nie mającym precedensu w Kielcach, świetnym projektem rewitalizacji społecznej, przygotowanym przez Instytut Dizajnu. Projektem, który być może zaowocuje m.in. powstaniem pierwszego w Kielcach woonerfu (podwórca miejskiego).

Pisząc ten tekst nie znam jeszcze dokładnego grafiku, ale gdy czytacie te słowa to już się dzieje! Na wrzesień przyszykowanych jest wiele niespodzianek, które powinny zakończyć się prawdziwym świętem ulicy – wielką uliczną biesiadą, w której organizacji pomogą liczne na Bodzentyńskiej lokale gastronomiczne!

Ks. Władysław Siarkowski tak 147 lat temu pisał o ul. Bodzentyńskiej: W te dni wspomniana ulica w świetniejszą barwę życia przyobleka się niżeli w dni powszednie. Wieśniacy z Domaszewic, Mójczy, Zagórza, Sukowa i innych wiosek, znęceni odgłosem katarynek, lub rzępoleniem skrzypcy ochoczo nawiedzają rozlokowane po niej szynki. Tutaj, gdy im muzyka choć fałszywie utnie ulubionego oberka, a grono dziewoj obiegnie ten salon co za równo dla pięknej płci miejskiej, jak i wiejskiej ochoczo otwiera swoje podwoje, wtedy zdają się oddychać inną atmosferą powietrza i być w swoim żywiole. Miło popieścić wzrok swój widokiem wirujących par tańcującego koła, miło przysłuchać się melodji zaimprowizowanej pieśni, w której choć pod skromną formą wiersza tkwi prawdziwa poezja i ciepło uczucia.

Czy zatem dziś do ulicznej biesiady na ul. Bodzentyńskiej może przygrywać lepsza kapela niż doskonale znane czytelnikom „Made in Świętokrzyskie” Tęgie Chłopy? W chwili, gdy piszę te słowa wiele wskazuje, że tak właśnie się stanie!

Tekst: Rafał Zamojski

Opis ilustracji:

  1. Zdjęcie lotnicze z 1967 r. (z archiwum J. L. Adamczyka).
    2. Widok na wlot ulicy Bodzentyńskiej do Rynku przed 1885 r. (z arch JLA).
    3 i 4. Dawne pocztówki – przełom XIX i XX w.
    5.  Kościół św. Wojciecha przed rozbudową ok. 1882 (arch. JLA).
    6. Plac i kościół św. Wojciecha w latach 60-tych XX w. (arch. rodziny Cedzyńskich).
    7. Początek lat 60-tych (arch. rodziny Cedzyńskich).
    8. Widok od strony ulicy Wesołej na plac bazarowy ok. 1970 (fot. K. Wilczyński).
    9. Skrzyżowanie ul. Bodzentyńskiej z ul. T. Kościuszki 1924 r. (fot. W. Kosterski, arch. WOUZ).
    10. Skrzyżowanie ul. Bodzentyńskiej z ul. T. Kościuszki koniec lat 60-tych XX w (fot. K. Wilczyński).
    11. Zabudowania dawnego młyna Wacława Rudczyńskiego koniec lat 60-tych XX w (fot. K. Wilczyński).
    12. Dom Kluźniaków, w którym mieszkała Zofia Nałkowska – widok od strony ulicy Winnickiej koniec lat 60-tych XX w (fot. K. Wilczyński).

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close