Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Jeżeli chcemy stworzyć więź z psem, to musimy mieć gruntowną wiedzę; nie ma magii „zaklinaczy” – przekonuje Joanna Błońska, która od 20 lat zajmuje się komunikacją tych zwierząt, jest specjalistką od trudnych przypadków i psów półdzikich. Ludziom z całej Polski wolontariacko pomaga zrozumieć przygarnięte czworonogi. I nie przejdzie obojętnie obok żadnego cierpiącego stworzenia.

Kiedy zainteresowałaś się komunikacją zwierząt?

Chyba każdy chce wiedzieć, o czym mówią zwierzęta o północy w Wigilię. Niestety, zwykle kończy się na chceniu lub żalu, bo to przecież tylko wierzenie ludowe. Pamiętam, że już jako dziecko miałam takie myśli: przecież zwierzęta nie są przedmiotami, muszą się jakoś komunikować, tylko robią to inaczej niż my. Z czasem zainteresowałam się pracą z psami. Początkowo szkoliłam własne, uczyłam się od innych trenerów, a już w trakcie zaczęłam rehabilitować te „po przejściach”, które trafiały pod opiekę miejscowych organizacji prozwierzęcych. W tej chwili współpracuję z fundacją Kastor, regularnie bywam w schronisku dla psów w Nowinach. Pracuję często ze zwierzakami, nad którymi się znęcano, czworonogami nieoswojonymi z ludźmi lub tymi źle czującymi się w towarzystwie innych psów. Trzeba im pomóc się odnaleźć, przygotować je do adopcji, a potem czasami wspomóc opiekunów w dalszej ich rehabilitacji. To mnie definitywnie wciągnęło. Największą wiedzę i doświadczenie dało mi przebywanie w świecie bezdomniaków, psów po przejściach i półdzikich. To one mnie nauczyły, jakie są, i co oznacza, że pies sprawia problem. My, ludzie, tak nazywamy wszystko, co powoduje nasz dyskomfort lub przeszkadza otoczeniu. Zazwyczaj to zachowanie zwierzaka jest jednak określoną strategią radzenia sobie w trudnej dla niego sytuacji. Czasami wystarczy zmienić ją na inną, żeby pies poczuł się dobrze, a ludzie odzyskali komfort. Bywa, że problemem nazywamy naturalne psie zachowania: gdy szczeniak wszystko gryzie, ciągle chce biegać, odkrywać, czy poznawać inne czworonogi. Oczywiście należy go wychowywać, ale pamiętając przy tym, że jest zwierzęciem o określonych potrzebach charakterystycznych dla jego gatunku, rasy, wieku. Warto o nich wiedzieć, zanim się nim zaopiekujemy.

Kształciłaś się w kierunku pracy z psami?

Chciałam od samego początku, ale kiedy kończyłam szkołę średnią nie było takich kierunków na studiach. Jedna z polskich behawiorystek kończyła uczelnię we Francji. Ja studiowałam zupełnie inny kierunek, ale równolegle szkoliłam się pod okiem osób o dużym doświadczeniu w pracy z psami. Dopiero parę lat później w Polsce pojawiły się tzw. pozytywne metody szkolenia, początki wiedzy o komunikacji i psychologii psów. Teraz wiemy już znacznie więcej. Jednak już wtedy miałam możliwość szkolenia się na kursach i seminariach. Przyjeżdżali na nie specjaliści, często z zagranicy, którzy mają w branży duże osiągnięcia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w przyszłości sama będę prowadzić wykłady i warsztaty z zakresu komunikacji psów, pracy z psami lękliwymi itp. w zasadzie w całej Polsce.

Czy pamiętasz swojego najtrudniejszego pacjenta?

Nie uznaję psich przypadków za trudne, a raczej interesujące. Praca z każdym może wnieść do mojej wiedzy coś nowego. Najtrudniejsze przypadki dotyczą…. ludzi. Tych, którzy szukają moralnego usprawiedliwienia dla swojej decyzji o oddaniu wcześniej adoptowanego psa, już przyzwyczajonego do rodziny i ciepłego domu. Tych, którzy chcą zwierzaka poddać eutanazji. Nie lubię też, gdy ktoś mi stawia warunek: albo pies zostanie „naprawiony” na już, albo go oddam lub uśpię. Nie świadczy to o nich dobrze, można podejrzewać, że nie chcą pracować, nie czują z nim więzi, a na dodatek szantażują mnie emocjonalnie. Z chęcią pomagam tym osobom, które angażują się w pracę, interesują się potrzebami swojego zwierzaka, stanem emocjonalnym i chcą dla niego jak najlepiej. Trudne jest także patrzenie na psy, które potwornie zraniono. Mają blizny na ciele i psychice. Przypalano je papierosami, bito kijami czy łopatą, zakopano żywcem. A takie też są i czekają na bardzo odpowiedzialne domy. Często dość długo muszą pozostawać w schroniskach jako dowody w sprawach, w których są też ofiarami.

A najtrudniejsze zachowania psów?

Czyli te interesujące? To te wymagające długiej pracy, czasu. Rezultaty przyjdą, ale trzeba się uzbroić w cierpliwość. Dają też najwięcej satysfakcji. Dotyczą zwykle przywracania zaufania psa do człowieka. Niełatwo jest pracować z półdzikimi czworonogami. One urodziły się i wychowały w stadzie psów, z dala od człowieka, nie znają go. Żyją pomiędzy światami i do żadnego nie pasują, ani do tego naturalnego, ani do tego ludzkiego.

Pracuję często ze zwierzakami, nad
którymi się znęcano, czworonogami
nieoswojonymi z ludźmi lub tymi
źle czującymi się w towarzystwie
innych psów.

Kiedyś uważano, że dostosowanie ich do życia z człowiekiem nie jest możliwe. Jednak moja praca i wielu innych osób pokazuje coś innego. Oczywiście konieczne jest stworzenie im właściwych warunków, powinny mieszkać z innymi psami. To często wspaniałe, zrównoważone zwierzęta o niesamowitych kompetencjach społecznych, ale obawiają się ludzi i nadmiaru bodźców, często nie nadają się do życia w mieście. Szczenięta półdzikie szybciej socjalizują się niż psy domowe. To także utrudnia sprawę, nawet gdy odłowimy je dosyć wcześnie. Ich zachowania są bardziej naturalne niż zachowania innych psów. Dlatego są dla mnie kopalnią wiedzy. Uwielbiam w nich to, że potrafią z łatwością odmawiać ludziom czegoś, co im nie odpowiada. Dla wielu osób to zapewne trudne do zaakceptowania. Takie psy, choć wielu uzna je za bezużyteczne, pomagają mi też w pracy z innymi psami.

Czy wystarczy być kochającym i świadomym właścicielem, żeby zrozumieć swojego pupila?

Zanim człowiek zdecyduje się na psa, musi zdobyć wiedzę na jego temat, specyfiki gatunku i rasy, jego potrzeb i wychowania. Zazwyczaj mamy na to czas, może poza takimi sytuacjami, gdy ktoś przygarnia znalezionego w lesie, przywiązanego do drzewa psiaka. Do zakupu czy adopcji psa należy się przygotować. Zbyt często wierzymy mitom na temat wychowania czworonoga, a to nie pomaga ani jemu, ani nam. Żyjemy w XXI wieku, możemy sięgnąć po konkretną wiedzę oferowaną przez trenerów i behawiorystów, książki, artykuły naukowe. W internecie trzeba rozpoznać informacje sprawdzone, bo fora są pełne wpisów domorosłych „behawiorystów”. Wybierając specjalistę do pracy ze swoim psem, również warto poznać jego kompetencje, przygotowanie, wiedzę, metody, jakie stosuje. Od tego zależy dobro naszego psa. Zawsze też przed konsultacją warto sprawdzić zdrowie naszego pupila. Wiele zachowań zwierząt spowodowanych jest po prostu złym samopoczuciem, bólem. Nie można tego bagatelizować.

Łatwiej włączyć telewizyjny program „Zaklinacz psów”, niż sięgnąć po literaturę z uniwersytetu w Cambridge…

Tak, szczególnie gdy program przygotowano w ten sposób, by widzowi wydawało się, że rezultat przyszedł w ciągu godziny. Pamiętajmy, że to są programy tworzone dla oglądalności, nie po to, żeby pomóc zwierzętom. Tam, gdzie mówią o zdominowaniu psa, wiem już, że prowadzący nie ma aktualnej wiedzy o psiej psychologii. Często w ten sposób krzywdzi się psy lękliwe, które sygnalizują, że sobie nie radzą w określonej sytuacji, że są na skraju wytrzymałości, a określa się je jako te „dominujące”. Samą dominację postrzega się jako powiązaną z jakąś strukturą hierarchiczną niczym w korporacji. Nic takiego nie występuje ani u psów, ani u ich krewniaków wilków. Tam, gdzie mówią o psie zrelaksowanym, często widzę wiele sygnałów stresu. Tego mogą nie zobaczyć widzowie bez przygotowania. Po prostu nie róbmy psu czegoś, czego nie chcielibyśmy sami doświadczyć. A słuchając o energii, zastanówmy się, jakie podstawy naukowe mają te twierdzenia. Chyba, że lubimy nie rozumieć tego, co widzimy.

Trafiają do Ciebie osoby, które stosowały takie metody?

Trafiały osoby, które stosowały tzw. „kopnięcie korekcyjne” w brzuch, wykręcanie skóry i inne dziwne rzeczy. Zdarzało się, że pies pierwszy raz użył wobec nich zębów, bo się solidnie przestraszył. Ale bywa też tak, że niektórzy dowartościowują się, traktując czworonoga źle. Może zwiększają w ten sposób swoje poczucie siły, kontroli?

Sama także masz psy.

Zaczęłam od mieszańca średniej wielkości, wziętego od jakiejś pani w Kielcach, która znalazła cały miot. Wydawał mi się problemowy, bo miałam małą wiedzę na temat tego, jak go wychować, czego mu potrzeba. Szukałam pomocy, ale wtedy było o nią niezwykle ciężko. Pracowano głównie z psami użytkowymi, nie było behawiorystów. Na pewno była to dla mnie silna motywacja, by tę wiedzę zdobyć. Potem były rottweilery, cudowne, fantastyczne i bardzo rodzinne psy. W tym czasie pojawiły się już te nie do końca planowane, mieszańce z tzw. „odzysku”. Często psy nieadopcyjne z różnych przyczyn – lęku, agresji, braku socjalizacji. Kolejne kręgi wtajemniczenia… Przewinął się też przez moje ręce wolfdog (wilczak, mieszaniec psa i wilka – red.), miałam możliwość kontaktu z wilkiem. Mój dzisiejszy skład to dwie półdzikie suczki i duży mieszaniec husky, znany świętokrzyski włóczykij, który dał wielu ludziom w kość i ostatecznie znalazł u mnie swoją przystań (tydzień po wywiadzie starsza suczka odeszła – red.). Ale moje psy to też wszystkie te, z którymi pracuję, by znalazły dom. Na każdym z nich zależy mi tak samo.

Praca z psami przydaje się w pracy z innymi zwierzętami?

Jest dokładnie odwrotnie: zanim przystąpiłam do pracy z psami półdzikimi niesamowitą wiedzę dały mi doświadczenia w pracy z innymi zwierzętami, w tym owcami, które są w stanie wspaniale współpracować z człowiekiem, gdy zbudują z nim więź. Podobnie jest z półdzikimi psami, nie mogą być po prostu obiektem treningowym. Muszą zaufać i chcieć współpracować, a tego nie zrobi się ani przymusem, ani samym nagrodami.

Podkreślasz, że owce – wbrew obiegowej opinii – są bardzo inteligentnymi zwierzętami.

Jak wiele innych zwierząt gospodarskich. Ale owce, według badań przeprowadzonych na uniwersytecie w Cambridge, niektóre zadania są w stanie rozwiązywać podobnie jak naczelne. Natomiast homo sapiens, czyli człowiek rozumny, ma duży problem z rozpoznaniem ich sygnałów, komunikacji. Potrzebuje kilku lat, by je poznać i zrozumieć. Czasami nawet nie jest w stanie ich od siebie odróżnić. A owca nie tylko na bardzo długo pamięta jego twarz, ale też rozumie mimikę, potrafi rozpoznać emocje i intencje. Badania pokazują mnóstwo ciekawych faktów, m.in. to, że owce przeżywają żałobę podobnie jak my.

A kiedy w twoim życiu pojawiła się fascynacja wilkami?

Równolegle z zainteresowaniem psami. Czytając o nich, szukałam wiedzy, która mogłaby się przydać w pracy z psami i wolfdogami. Na tę jednak chwilę wiemy więcej o komunikacji psów niż wilków. Jednak psom półdzikim często bliżej do wolfdoga czy wilka niż labradora czy owczarka.

Spotkałaś wilki w naturze?

Widuję ich ślady, odchody i to już wywołuje emocje. W lesie poruszają się czasami tymi samymi ścieżkami co ludzie. Ale zobaczyć wilka, choć się nimi czasami straszy, nie jest tak łatwo. Unikają ludzi, obawiają się ich. Bywa, że komuś z moich znajomych, uwielbiających wędrować, uda się je zobaczyć. Jest to z pewnością piękne przeżycie.

Dziękuję za rozmowę. •

 rozmawiała: Agnieszka Gołębiowska zdjęcia: Michał Walczak, archiwum prywatne

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close