Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Choć języka angielskiego uczymy się od wczesnych lat szkolnych, to z jego znajomością bywa różnie. Gdy obcokrajowiec podchodzi do nas na ulicy i pyta o drogę, często stajemy jak wryci. Nie lepiej jest za granicą. Co zrobić, by to zmienić? Jak szybko, dobrze i bezboleśnie opanować język angielski – wyjaśnia Dorota Adamczyk, filolożka, właścicielka oraz główny metodyk w szkołach Szybki Angielski z oddziałami w Kielcach, Lublinie, Radomiu i Włoszczowie oraz L.A. Language Academy we Włoszczowie.

Przyjemnie, skutecznie, szybko. Czy w ten sposób można się nauczyć języka obcego?

Zdecydowanie tak. W naszej szkole. Tu nie ma gramatyki, prac domowych, książek. Od samego początku stawiamy na komunikację, na to, by uczniowie jak najszybciej zaczęli mówić w obcym języku. Dzięki jednej z naszych metod, metodzie Colina Rose, wiemy, jak to robić skutecznie. Wystarczy rok, by ktoś, kto nigdy nie uczył się np. angielskiego osiągnął poziom… egzaminu maturalnego.

Brzmi nieprawdopodobnie. Jak to zrobić?

Po pierwsze kursant musi najpierw… poznać siebie. Oprócz testu określającego znajomość języka, nasi uczniowie robią także test osobowościowy. Bo każdy z nas ma inteligencję wieloraką. Tę teorię opracował Howard Gardner w 1983 roku. Podzielił nasze zdolności na 8 bloków. Co ważne: wszyscy posiadamy inteligencję każdego rodzaju, ale każdy blok jest rozwinięty w innym stopniu. Gdy poznamy, jak podzielony jest nasz tort osobowościowy, które z inteligencji są dla nas najistotniejsze, w czym czujemy się najlepiej, odkrywamy pełen wachlarz naszych możliwości. To może nam się przydać w życiu czy – tak jak w naszej szkole – przy nauce języka angielskiego oraz hiszpańskiego.

Ale jak to się ma do nauki języka?

W metodzie Colina Rose chodzi o to, by uczyć się w zgodzie ze swoją inteligencją. Jeśli jestem słuchowcem, najwięcej dotrze do mnie kanałem słuchowym, jeśli językowcem, dużo czytam i wiem co to strona bierna czy przydawka, jeśli dominuje u mnie inteligencja logiczna – najprościej poznam język ucząc się zasad, prawideł. Trzeba dobrać takie metody, z jakimi jest nam po drodze. Nauka jednakowa dla wszystkich, jak to ma miejsce w tradycyjnej szkole, nie przyniesie dobrych efektów. Szyjemy metody uczenia się na miarę naszych kursantów. A dodatkowo podczas nauki stawiamy nacisk na zaangażowanie emocjonalne i… dobrą zabawę. Bo tylko łącząc dwie półkule naszego mózgu: tę odpowiedzialną za wiedzę i tę za emocje (tutaj korzystamy z teorii Rogera Sperry’ego, który zresztą otrzymał za to Nagrodę Nobla), uzyskujemy najlepszy efekt. Wtedy najłatwiej się zapamiętuje. W ten sposób obalamy także mity o nauce i oduczamy złych nawyków.

Mity o nauce?

Oczywiście. Dorośli dość często mówią, że dzieci łatwiej zapamiętują. A to nieprawda. Przecież liczba połączeń w mózgu zwiększa się z wiekiem i doświadczeniem. Nie ma ludzi za starych na naukę. Z naszych kursów korzystają nawet 70-latkowie. Dorośli mogą to robić równie szybko jak dzieci, ale pod warunkiem, że nauczą się uczyć. Muszą wyrobić w sobie mechanizmy, które ułatwiają zapamiętywanie. Miałam taką kursantkę, która tłumaczyła mi, że nie może zapamiętać, jak jest po angielsku widelec. Wiedziała, gdzie słowo zapisała, w jakim zeszycie. Przy tym „niepamiętaniu” pamiętała wiele rzeczy, zamiast czteroliterowego słowa „fork”.

Jest w tym sporo racji. A inne mity?

Mówi się, że niektórzy nie mają zdolności językowych. Gdyby tak było, część z nas nie potrafiłaby mówić. A przecież uczymy się języka ojczystego jako dzieci i robimy to nieświadomie, bez teorii, ćwiczeń, zasad gramatyki. Po prostu zaczynamy mówić i już. Pewnie, że zdarzają się błędy, słowa niewłaściwie użyte, przekręcone. Rodzice to korygują i z czasem mówimy płynnie. To samo możemy osiągnąć, ucząc się obcego języka.

A skoro o błędach mowa, wielu po prostu boi się mówić.

To częsty problem. Tak, jakbyśmy w głowie mieli czerwony długopis, którym pani poprawiała nam w szkole błędy. Warto go zmienić na zielony. Bo najważniejsza nie jest poprawność językowa, tylko to, czy możemy się z kimś porozumieć. Bezbłędność też przyjdzie, gramatyka także, to kwestia praktyki.

Jak wyglądają zajęcia?

W przypadku kursów dla dorosłych, grupy składają się maksymalnie z 4 osób. Spotykamy się raz w tygodniu z trenerem osobistym.  Od początku, niezależnie od poziomu, rozmawiamy tylko w języku angielskim. Resztę pracy uczący się wykonują w domu, pod nadzorem trenera osobistego. Mamy platformę internetową, aplikację na telefon, gdzie kursanci oglądają materiały i wykonują zadania. Naukę mogą wpasować w swoje obowiązki, znaleźć na nią czas wtedy, gdy jest im wygodnie. Ważna jest systematyczność i uczenie się nie tylko podczas tych sesji, ale także w trakcie codziennych czynności. Do powtarzania świetnie nadaje się jazda samochodem, kąpiel pod prysznicem, gotowanie obiadu. Trener stale czuwa nad pracą uczących się. Motywuje, wspiera, podpowiada najlepsze metody, dyscyplinuje, przypomina o nauce i chwali. Zawsze można się z nim spotkać i wyjaśnić wątpliwości.

To duża wygoda zwłaszcza dla mocno zajętych.

Tak, dlatego często wybierają nas ci, którym po pierwsze – szybko zależy na efekcie, a po drugie – nie mogą pozwolić sobie na to, by kilka razy w tygodniu pojawiać się na zajęciach. Naszą metodą uczą się np. urzędnicy wysokiej rangi, gwiazdy estrady czy telewizji, bo dajemy gwarancję efektu, w przeciwieństwie do innych szkół językowych. Mamy rekomendację Biura Ochrony Rządu, Policji, Kancelarii Prezydenta czy telewizji TVN, firm i instytucji w całej Polsce. Szkolimy m.in. pracowników firm ZPUE i Stolbudu, GT Ochrony, menadżerów Nike’a czy Decathlonu. We Włoszczowie i okolicy prowadzimy też zajęcia dla dzieci i młodzieży, również „naszymi” metodami. Innymi słowy…otwieramy usta każdemu.

Jest Pani głównym metodykiem szkoły w Kielcach. Pamięta Pani swój największy sukces?

Jest ich wiele. Bo przecież sukces językowy każdego z naszych kursantów to nasz sukces. Nasza szkoła może pochwalić się ubiegłoroczną nagrodą za najlepszy debiut wśród szkół uczących metodą Colina Rose. W tym roku dostaliśmy nagrodę za największą ekspansję. Odebrałam ją w kwietniu, na II Ogólnopolskim Kongresie Colina Rose. Jestem dumna, nie tylko z nagrody, ale i dlatego, że miałam zaszczyt wystąpić w roli prelegenta na jednej scenie, obok samego twórcy metody.  Ale wróćmy do uczniów. Ostatnio trafiła do nas licealistka zagrożona z języka, której nie pomagały korepetycje. Przed nauką u nas uczyło ją aż ośmiu różnych korepetytorów. Po pół roku nauki zdała ustną maturę na 66 proc. Pamiętam także panią, już w dojrzałym wieku. Znała język, ale korzystała głównie z tego zawodowego, technicznego. Strasznie bała się rozmawiać. Gdy jeździła za granicę, to zawsze z biurem podróży i opieką rezydenta. Po kursie pojechała sama do Tajlandii. Zgubiła się tam, ale dzięki nauce u nas, poradziła sobie. Bardzo nam dziękowała, że wreszcie nie boi się rozmawiać. Długo można opowiadać. Wszystkich zainteresowanych „sekretem” naszej metody zapraszam na bezpłatne prezentacje.

Dziękujemy za rozmowę.

Szybki Angielski
Kielce, ul. Częstochowska 21/3
tel. 669 614 114
www.szybkiangielski.pl

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close