Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


– Co wy tu robicie? – wykładowca wodził zdziwionym wzrokiem po sali.

– Jak to, co? – odpowiedzieli chórem równie zdziwieni studenci. – Studiujemy.

– No dobrze, ale co z pracą? – doktor podniósł wskazujący palec, skupiając na sobie uwagę. – Musicie jej szukać, żeby nie zostać na lodzie po magisterce.

To był 1992 rok. Zaliczyłem drugi semestr studiów politologicznych na Uniwersytecie Śląskim. Już wiedziałem, że dostałem się na specjalizację dziennikarską, bo przez dwanaście miesięcy przynosiłem do oceny zbiory artykułów, które udało mi się zamieścić w gazetach. To był pomysł władz uczelni na to, by kierunek kończyli studenci, próbujący na własną rękę swoich sił w mediach.

Podobne zachęty do wytężonej pracy słyszałem wcześniej, w trakcie robienia dyplomu Aktora Scen Muzycznych w Studium Wokalno-Baletowym w Gliwicach. Dyrektor przestrzegał nas, kursantów, przed życiem pod szklanym kloszem, jakim są mury szkoły. Starał nam się w ten sposób wytłumaczyć, że im więcej energii poświęcamy rozwojowi, tym lepiej poradzimy sobie w przyszłości, nie tylko z triumfami, lecz także z porażkami. A przede wszystkim zrozumiemy, jak nie marnować czasu i obrócić go na swoją korzyść. Te mądre rady pomogły mi na wielu etapach zawodowej kariery i dały szansę na wyciągnięcie wniosków z potknięć.

Przykazania wykładowcy oznaczały jednak, że rywalizacja nie skończyła się wraz ze zdobyciem wysokiego miejsca w rankingu na medialną specjalizację. Zaczynało się kolejne rozdanie, a stawką w grze była sztuka połączenia nauki z szukaniem i znalezieniem miejsca na rynku pracy. W rezultacie w ciągu kolejnych semestrów chodziłem na praktyki do Radia Katowice, „Trybuny Śląskiej”, Radia Plus, a w wakacje do kieleckiego „Słowa Ludu”. Wymarzony etat otrzymałem w miesięczniku „Cinema Press Video”, pojawiałem się także na antenie TVP Katowice, bo wygrałem casting na prezentera. Warto było się starać.

Kilka tygodni temu byłem gościem jubileuszu 50-lecia mojej Alma Mater. Opowiedziałem widowni o początkach reporterskiej drogi i ścieżkach prowadzących do osiągnięcia celu. Wieczorem w hotelu zacząłem się zastanawiać, jakie umiejętności są w tym najbardziej pomocne? Odpowiedź przyszła z głośnika telewizora.

Michael Keaton ma wiele świetnych ról na koncie. Jedną z ostatnich stworzył w filmie o twórcy potęgi firmy ze złotymi łukami w logo. Na końcu obrazu ,,McImperium’’ słyszymy spoza kadru monolog aktora o tym, jaka cecha odpowiada za sukces. Talent? Jest wielu utalentowanych ludzi, którzy harują poniżej możliwości intelektualnych. Podobnie nie wystarczy jedynie geniusz ani wykształcenie. Tą cechą jest WYTRWAŁOŚĆ.

Autorem tej maksymy jest tak naprawdę 30. prezydent Stanów Zjednoczonych Calvin Coolidge, lecz niezależnie od tego, kto ją wypowiedział, ważne, że jest prawdziwa. Podobnie, lecz innymi słowami, problem ujął amerykański wynalazca. Thomas Edison mawiał, że naszą największą słabością jest poddawanie się. Miał rację: tylko podnoszenie się po porażce jest w stanie zapewnić zwycięstwo. Nie wiem, czy jutro czy za kilka lat, ale wiem, że ten moment nastąpi. Jeśli zatem chcesz go doczekać, bądź wytrwały i nie żyj pod kloszem. Tylko tyle i aż tyle. Zadbaj o to, a reszta zadba o siebie sama.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close