Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


41 km na północ od Kielc, w gminie Stąporków, leży niewielka Czarniecka Góra. Ponad sto domów, około 500 mieszkańców, Świętokrzyskie Centrum Rehabilitacji, rzeka, kilka pięknych, drewnianych willi. Na pierwszy rzut oka – wieś, jakich wiele…

Schowana wśród lasów, usadowiona wzdłuż brzegu rzeki Czarna, z widokiem na zalew i kościół, kryje w sobie jednak wiele niewiarygodnych wspomnień i historii, których poznanie zapiera dech w piersiach. A dech tutaj można wziąć naprawdę głęboki – przejrzyste powietrze i specyficzny mikroklimat Czarnieckiej Góry, wynikający z jej położenia wysoko nad poziomem morza, w otoczeniu sosen i blisko wody, były przez lata najcenniejszym skarbem tej miejscowości. Skarbem docenianym przez kuracjuszy i letników z całego świata, znanych z pierwszych stron gazet, z desek światowych teatrów i scen politycznych, przyjeżdżających tutaj rokrocznie całymi tysiącami…

***

(…) – Mieszkałem w Czarnieckiej Górze…
– W Czarnieckiej Górze! Ach znam… Tylko niech mi pan powie, czy tam jest jeszcze ten duży, piękny las w tej Czarnieckiej Górze? Czy już go wyrąbali?
– Jest, jak był…
– Jaki to był ładny las… Jak tam pachniało! Prawda, Kasiu? A jakie tam były jagody!…
(Wacław Sieroszewski, „Z fali na falę”, 1910)

Tak o Czarnieckiej Górze pisał polski artysta, zafascynowany uzdrowiskiem, które powstało u schyłku XIX wieku i przebojem weszło do czołówki ulubionych miejsc śmietanki towarzyskiej Królestwa. Niemal przez cały wiek XIX wieś o nazwie Czarniecka Góra nie istniała. Początkowo na tym obszarze powstała niewielka osada nazywana Turzotką lub Laskiem. Głównym zajęciem pierwszych mieszkańców było wydobycie rudy żelaza, która występowała w otaczających lasach. W 1891 roku przybył tutaj łódzki internista-kardiolog, dr Michał Misiewicz, który jako pierwszy docenił zdrowotne właściwości tej niewielkiej miejscowości. Doktor wykupił od ówczesnych właścicieli dóbr ziemskich hrabiów Tarnowskich cztery morgi lasu i utworzył uzdrowisko, które zaczęto nazywać Czarniecką Górą.

Według opinii lekarzy panowały tutaj warunki klimatyczne sprzyjające poprawie zdrowia. Wśród idealnych zalet klimatu, który określano mianem leśno-górskiego, wymieniano: lasy (stanowiące 90 proc. powierzchni uzdrowiska), przepuszczalny grunt, zapobiegający powstawaniu błota i kurzu oraz czyste, wilgotne powietrze, przepełnione aromatem żywicznym i ozonem. Dodatkowym atutem wsi było bijące źródło Stefan, nazwane tak od imienia teścia Misiewicza. Wodę z niego uznano za idealną do picia i wodolecznictwa. Mieszkańcy wsi zabobonnie wierzyli w jej niezwykłą, uzdrawiającą moc. Nazywano ją sercówką, bo miejsce, z którego wybijała na powierzchnię, otoczone było obramowaniem w kształcie serca. Analizy wody przeprowadzone przez dr. Bujwida w 1893 roku oraz badanie wykonane w Petersburgu przez inż. chemika Gołkowskiego wykazały całkowity brak bakterii gnilnych, obecność dwutlenku węgla, węglanów magnezu i żelaza, chloranu sodu, a także selenu. Wyniki badań potwierdziły jej dobroczynne działanie. Jak można było przeczytać w przedwojennym opisie uzdrowiska: wyśmienita w smaku może być spożywana z pożytkiem dla zdrowia w tak wielkiej ilości, w jakiej chętnie piją ją kuracjusze. W uzdrowisku leczono m.in. choroby serca, przewodu pokarmowego, kobiece i nerwowe, a także dróg oddechowych. W 1930 r. uzdrowisko od rodziny Misiewiczów odkupił Związek Lekarzy i Aptekarzy z Warszawy, przekształcając je w Zakłady Lecznicze Czarniecka Góra. Dla miejscowości nastały złote czasy.

mw-0657_web

***

Pamiętam, jak przyjeżdżali letnicy – ze stacji kolejowej jechały całe dorożki kuframi wyładowane, panie tak pięknie zestrojone. I kapelusze w pudłach, nianie, i dzieci chmara. To było wszystko bardzo bogate państwo, eleganckie… Chodziło się podpatrzeć, w co ubrane, jaka teraz w świecie moda. To był szeroki świat!

(wspomnienie nieżyjącej już mieszkanki wsi Zofii Łuczyńskiej, de domo Stępień, ur. w 1909 r.)

W czasach wielkiego rozkwitu uzdrowiska, po zdrowie i relaks przyjeżdżali m.in. posłowie do rosyjskiej Dumy. W okresie międzywojennym Czarniecką Górę odwiedzili m.in. gwiazda filmowa Jadwiga Smosarska, premier Sławoj Składkowski czy prezydent Warszawy Stefan Starzyński, który spędził tu ostatnie wakacje przed wybuchem II wojny światowej. Czarniecką Górę cenił także Roman Dmowski, podobno bywał tutaj też Jan Kiepura.
Latem kursował specjalny pociąg z Łodzi, a na gości, oprócz samego sanatorium, czekało sześć eleganckich pensjonatów w drewnianych willach. Kuracjusze mogli się nie tylko leczyć, ale też dobrze bawić. Letnicy spędzali wolny czas m.in. na kortach tenisowych, grając w krokieta lub kręgle czy też pływając łódkami po jeziorku. Wieczorami w rozświetlonych pawilonach, przy dźwiękach orkiestry wirowały w tańcu pary, a panie zabawiali fordanserzy. W tych czasach Czarniecką Górę odwiedzało rocznie nawet 10 tysięcy osób, w tym goście z Niemiec, Anglii czy Jerozolimy.
Pobyty w uzdrowisku były kosztowne, na przyjazd mogli sobie pozwolić najzamożniejsi mieszkańcy Warszawy, Łodzi, Piotrkowa czy Kielc, wśród nich bogate rodziny pochodzenia żydowskiego. Ci, których nie stać było na dłuższy pobyt, przyjeżdżali pociągami, by choć przez chwilę móc zażyć „mahoniowego powietrza”.

Warunki klimatyczne wsi przyczyniły się do jej rozwoju. Powstająca infrastruktura (liczne sklepy, tartaki, zakłady stolarskie, fryzjerskie oraz krawieckie) sprawiły, że niewielka osada bardzo szybko zmieniła się w całkiem sporą, jak na ówczesne czasy, tętniącą życiem miejscowość. Ci, którzy raz ją odwiedzili chętnie osiedlali się tutaj na stałe.

***

Niemcy tam urzędowali w czasie wojny. I my im jagody nosiliśmy, bo co było robić, jak chcieli. I raz pamiętam, mała taka dziewuszka byłam, zaniosłam całą bańkę jagód. I ten Niemiec je odsypuje, odsypuje – a tam liści pełno, jagód niedojrzałych, ściółki… Zlękłam się, że zły będzie i jak potrafię tłumaczę: to babcia zbierała, ja to zawsze czyste takie przynoszę… A on popatrzył tylko i nic nie powiedział, i dał mi za to czekoladę. No co było robić – nosili my…

(wspomnienie nieżyjącej już mieszkanki wsi Krystyny Kaczmarczyk, z domu Łuczyńskiej, ur. w 1932 r.)

II wojna światowa to ciężkie czasy dla uzdrowiska, które zaważyły na jego przyszłości. Sanatorium dla swoich potrzeb zajęli Niemcy – od 1941 roku w budynkach uzdrowiska funkcjonował posterunek niemieckiej żandarmerii. Na wypoczynek i rekonwalescencję kierowani byli tutaj niemieccy lotnicy. W ostatnich latach wojny w sanatoryjnych obiektach otwarto ośrodek szkoleniowy dla sanitariuszy frontowych. Na terenie całej wsi niemieckie władze wprowadziły surowy, okupacyjny reżim. W 1942 roku żydowskich mieszkańców Czarnieckiej Góry przewieziono do getta w Końskich, stamtąd zaś do obozów zagłady. Nigdy z nich nie powrócili. Ludność wioski nie poddawała się okupacji – przez cały okres wojny działały tajne komplety, uchylano się od obowiązku kontyngentów, ukrywając żywność i bojkotując hitlerowskie zarządzenia z narażeniem życia. Wielu mieszkańców wsi uczestniczyło w odbijaniu jeńców wiezionych do Końskich i wysadzaniu pociągów z niemieckim transportem. Niejeden z nich oddał życie w walce o ukochaną ziemię w bitwach pod Modrzewiną czy Świnią Górą. Niemcy opuścili wieś w styczniu 1945 roku. Opustoszałe wille zostały zdewastowane i uległy zniszczeniu.

czgora2

***

Jak trzeba było lekarza do Ciebie wezwać nagle w nocy, a na wsi telefonu nikt nie miał i wszystkiego trzy samochody na krzyż, to trzeba było do Szpitala iść i prosić. I lekarze przychodzili, nawet i w nocy i zimą. Raz chętnie, innym razem niezbyt chętnie, ale pomagali. No i pracę ludzie mieli, odżyli, mnóstwo ludzi ze wsi tam pracowało, do dzisiaj pracują.

(wspomnienie niegdysiejszej mieszkanki wsi, Kamili Dudzińskiej, de domo Kaczmarczyk, ur. 1957)

Powojenne lata to czas zawirowań. Dawne uzdrowisko przechodziło z rąk do rąk. Zakłady Lecznicze Czarniecka Góra, nie mogąc pozwolić sobie na dalsze inwestycje i odbudowę, w 1946 roku przekazały uzdrowisko w dzierżawę Naczelnej Izbie Aptekarskiej. Niestety przywrócona do życia pobliska kopalnia rudy żelaza Edward na zawsze zamknęła pewien rozdział w historii Czarnieckiej Góry. Prowadzone prace spowodowały przerwanie żyły cennej wody. Lecznicza sercówka już nigdy nie pojawiła się na powierzchni ziemi…

Zbyt wysoki koszt utrzymania i oczywiście mała rentowność zrujnowanego sanatorium sprawiły, że w 1950 roku przekazano go do Skarbu Państwa. Po gruntownym remoncie w 1963 roku powstał tu Państwowy Dom Zdrowia dla dzieci górników i robotników, pracujących w okolicznych kopalniach rudy żelaza. Lata 1956-1972 to czas Państwowego Prewentorium Przeciwgruźliczego (mieszkańcy wsi o istniejącym tu dziś Centrum nie mówią inaczej, niż „prewentorium”). Zmieniło się oblicze letniska, wille przeznaczone zostały na mieszkania dla pracowników pobliskich zakładów pracy, funkcjonowały w nich przedszkole, sklep i gospoda. Jedną z nich w 1952 roku zaadaptowano na Państwowy Dom Dziecka. Po kolejnej modernizacji w 1972 roku w miejscu sanatorium powstał Wojewódzki Szpital Rehabilitacji Leczniczej.

Na przełomie lat 60. i 70. ruch letniskowy w Czarnieckiej Górze powoli zaczął się odradzać. Oprócz stałych bywalców, którzy wracali tu od lat, na letni wypoczynek zaczęły chętnie przyjeżdżać rodziny pracowników zakładów z Radomia, Skarżyska-Kamiennej i Łodzi. Turnusy organizowane były w willach wczasowych Zosieńka i Oksana oraz w nowo powstałym osiedlu domków drewnianych, które w sezonie przez cały czas miały pełne obłożenie.

***

Synku, zbieraj się, idziemy na basen. A potem Cię przegonię po lesie – pójdziemy na spacer pod „Oksanę”, pod „Zosieńkę”, na huśtawki. Może grzyby będą jakieś po drodze? Idziemy!

(wakacje 2016, niżej podpisana, niegdysiejsza mieszkanka wsi, Daria Malicka, de domo Dudzińska, ur. w 1978 r.)

Szpital funkcjonował do 1989 roku, kiedy to stary, XIX wieczny budynek grożący zawaleniem, musiał zostać poddany gruntownej modernizacji i przebudowie. W końcu, dopiero w 1995 roku otwarto tu Wojewódzki Ośrodek Rehabilitacji Dzieci i Osób Niepełnosprawnych, który od 2001 r. działa nieprzerwanie jako Świętokrzyskie Centrum Rehabilitacji. Jest jedyną w regionie placówką świadczącą usługi rehabilitacji leczniczej w tym zakresie. Ośrodek, nowocześnie wyposażony, z ogólnodostępnym, nowoczesnym basenem – stał się bijącym sercem wsi. Jednak już nie w takim rytmie, w jakim biło ono przed ponad stu laty…

***

Dziś Czarniecka Góra to mała, cicha wieś. Z jednym sklepem, nieczynną stacją kolejową, ze wspomnieniami po sercówce. Lecz wciąż magiczna. Z mahoniowym powietrzem, z zachwycającymi lasami, rzeką i zalewem. Z wieloma domami wczasowymi i kwaterami prywatnymi, które w wakacje zapełniają się ludźmi przyjeżdżającymi tu z daleka. Z aktywnym Stowarzyszeniem na Rzecz Rozwoju Wsi Czarniecka Góra, które działa, by przywrócić wsi dawną świetność.

mw_0668

***

Jakie wspomnienia z Czarnieckiej Góry przekaże mój syn swoim dzieciom? Nie mieszkam tam już od ćwierć wieku. Przyjeżdżam na wakacje. Jednak przytoczone w tekście wspomnienia mojej prababci Zosi, babci Krysi, mojej mamy i moja własna wyobraźnia sprawiają, że za każdym razem, gdy wchodzę na teren prewentorium widzę Smosarską w pięknym kapeluszu, Dmowskiego we fraku… Słyszę orkiestrę i nawoływania dorożkarzy. Widzę moją babcię, jak stoi wystraszona przed żołnierzami, i siebie przemykającą na jedyny plac zabaw w okolicy. Widzę, jak zza drzew połyskuje sercówka… Wierzę, że przecież ona ciągle tam gdzieś jest, głęboko pod ziemią…Może czas najwyższy, by jej źródło znów zabiło? I by stała się tak prawdziwa, jak to niesamowite powietrze, które nadal tam jest…

Tekst: Daria Malicka

Pisząc artykuł, korzystałam z fragmentów książki Agnieszki Werens „Czarniecka Góra – historia uzdrowiska”. Serdecznie pragnę też podziękować panu Robertowi Sroce, założycielowi i administratorowi portalu www.czarniecka-gora.pl za udostępnienie historycznych zdjęć i materiałów oraz panu Czesławowi Banaszczykowi za pomoc przy powstawaniu fotografii współczesnych.

 

Fotografie: Mateusz Wolski

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close