Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


W składzie Polish Movie Orchestra grają zawodowi muzycy z regionu. Promują polską muzykę filmową w kraju i za granicą. Podczas ich koncertów można usłyszeć utwory ze ścieżek dźwiękowych najbardziej rozpoznawanych filmów. W „Made in Świętokrzyskie” rozmowa z instrumentalistkami nowo powstałej w Kielcach orkiestry kameralnej.

Słuchacze w Polsce kojarzą kilku kompozytorów tworzących muzykę do największych filmowych hitów. John Williams, Ennio Morricone, Hans Zimmer. Ich ścieżki dźwiękowe trafiają na płyty i doskonale się sprzedają. O polskich kompozytorach, takich jak Wojciech Kilar, Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz, czy Zbigniew Preisner, wiedzą trochę mniej. Skąd zatem wziął się pomysł stworzenia kameralnej orkiestry grającej właśnie polską muzykę filmową?

Magdalena Lisowska (altowiolistka): Trzeba ją promować w świecie na wiele sposobów, bo jest tego warta. Gdy wczoraj wróciłam po próbie do domu, w telewizji wyświetlano „Bandytę” z genialną muzyką Michała Lorenca, którą też gramy. To także twórca muzyki do kultowego już dzisiaj filmu „Psy” Władysława Pasikowskiego i wielu innych genialnych tematów, jak choćby „Ave Maria” z Olgą Szyrową. Warto to docenić i promować choćby takie motywy muzyczne, jak ten z serialu „Janosik” Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza, co nasza orkiestra chętnie czyni. Czasem odbiorcy nie zdają sobie po prostu sprawy z tego, co słyszą, i spod czyjego pióra wyszły nuty do danej kompozycji.

Myślę, że może to dotyczyć zwłaszcza kompozytorów, którzy tworzą muzykę do filmów np. amerykańskich, jak nagrodzony Oscarem Jan Kaczmarek czy Wojciech Kilar.

Oczywiście tak jest. Ale przykład Wojciecha Kilara pokazuje, że nasi twórcy naprawdę są doceniani na świecie. Zanim pojawił się w Kielcach na koncercie z okazji swoich 80. urodzin, miałam przyjemność grać w Chicago podczas imprezy, gdzie przyznano mu nagrodę za cały dorobek artystyczny w Stanach Zjednoczonych. Specjalnie dla niego wystąpili górale.

Jak wygląda adaptacja oryginalnego zapisu nutowego na potrzeby kameralnej orkiestry? Czy wykonywane są jakieś dodatkowe transkrypcje?

Tworzymy na swoje potrzeby nowe aranżacje. Mieliśmy pełny skład obsady na film promocyjny orkiestry, ale już na nasz wyjazd na Międzynarodowy Festiwal dla Chórów i Orkiestr do Toskanii w okrojonym, dwudziestoosobowym składzie, musimy część materiału przearanżować. Zajmuje się tym Piotr Sitkowski – kielczanin, dobrze rokujący kompozytor studiujący obecnie w Katowicach. Na nowo zaaranżował nam na przykład muzykę z „Janosika”.

Na pewno macie swoje ulubione tematy muzyczne ze ścieżek dźwiękowych różnych filmów. Gracie je na koncertach?

Olga Osmolińska (skrzypce, koncertmistrz): Bardzo lubię muzykę Michała Lorenca, w zasadzie w każdej postaci. Ale gram też często „Poloneza” Wojciecha Kilara z „Pana Tadeusza” Andrzeja Wajdy.

Anna Czarnomska (wiolonczela): „Walc Barbary” Waldemara Kazaneckiego z filmu „Noce i dnie” to z kolei utwór uwielbiany przez publiczność. Sama też go lubię. I mamy go w swoim repertuarze.

Muzyka poważna jest wyzwaniem dla instrumentalistów: nie zawsze melodyjna i miła dla ucha a dodatkowo często trudna technicznie. Muzyka filmowa jest łatwiejsza i na pewno bardziej znana, można ją uznać za schlebianie gustom publiczności.

ML: Granie muzyki filmowej daje nam niesamowitą frajdę, słuchamy jej po godzinach, fascynuje nas. Musimy oddzielić pracę w filharmonii, w której gramy obowiązkowy materiał i pracujemy na etatach jako instrumentaliści, od tego, co prezentujemy jako Polish Movie Orchestra. Z percepcją muzyki jest u mnie różnie. Nie potrafię na przykład słuchać w samochodzie utworów Vivaldiego. To przeszkadza mi w prowadzeniu, bo wydaje mi się, że gram i zaczynam myśleć o nutach. Muzyka filmowa wtapia się w tło i nie zawsze wymaga aż tak wyrafinowanych umiejętności technicznych. Ma w sobie luz i łatwość frazy. Często jest melodyjna i intuicyjna. Bywa dość łatwa w odbiorze dla przeciętnego słuchacza. Dlatego trzydziestoosobowy skład Polish Movie Orchestra, wraz z towarzyszącą nam wokalistką Marzeną Trzebińską, tak chętnie ją wykonuje.

Czy Polish Movie Orchestra jest już rozpoznawana wśród słuchaczy? Jaki jest odbiór granej przez Was muzyki?

ML: Ludzie kojarzą nie tylko dźwięki, ale również obrazy, usłyszany motyw często od razu utożsamiany jest z daną sceną z filmu. Łatwiej nam dotrzeć do słuchaczy, a ci chętnie przychodzą słuchać muzyki filmowej, która staje się coraz bardziej popularna. Pomaga w tym pewna stacja radiowa z Krakowa, która świetnie zestawia na antenie muzykę klasyczną z filmowymi tematami, a także cieszący się do lat niesłabnącą popularnością Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie.

 

Gracie muzykę kompozytorów z innych krajów?

ML: Występując w Toskanii robimy ukłon w stronę Włochów wykonując „Gabriel’s Oboe” Ennio Morriconego z filmu „Misja”.

OO: Ale gramy też jego temat „La Califfa” z filmu o tym samym tytule z Romy Schneider z 1970 roku.

AC: Dla nas Morricone jest też ważny z innego powodu. W 2012 roku ten kompozytor był w Kielcach, by odebrać medal „Gloria Artis”. To było wyjątkowe wydarzenie.

ML: Ennio Morricone to także kompozytor, który przekazuje swoją wiedzę i styl pisania innym, młodszym kompozytorom włoskim. Tradycja tworzenia ciekawej muzyki filmowej we Włoszech nie zaginie.

Co robiliście w Toskanii?

OO: Graliśmy podczas Festiwalu Chórów i Orkiestr, który w tym roku organizowały Włochy. Wcześniej odbywał się on m.in. w Chorwacji, we Francji. To ważne wydarzenie i tradycja w Europie. Przyjeżdżają tu ludzie z Izraela, Chin. Bierzemy udział w specjalnych paradach, które przedstawiają orkiestry i państwa, z jakich pochodzą. Każdego dnia odbywają się koncerty i to ludzi integruje. Czasami spotykam się z opiniami, że muzyka filmowa już przeminęła, że po co to wszystko? Ale atmosfera, którą tworzymy, gdy gramy razem w różnych miejscach i radość wspólnego muzykowania sprawia, że ludzie znów chcą wracać do tych dźwięków.

ML: Na festiwalu nie ma ograniczeń dotyczących prezentowanego programu. Chóry i orkiestry przyjeżdżają z własną propozycją, najczęściej z tym, co chcą i lubią grać. To daje sporą wolność i frajdę.

Gdzie można posłuchać Polish Movie Orchestra?

Niebawem w Internecie pojawi się nasze wideo promocyjne. Wkrótce pojawimy się również w mediach społecznościowych. Mamy też materiał na płytę, którą chcielibyśmy wydać i szukamy sponsorów do wsparcia tego projektu.

Życzę zatem powodzenia i wielu sukcesów.

Bardzo dziękujemy.

Rozmawiał: Michał Sierlecki, Zdjęcia: z archiwum zespołu

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close