Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Kielczanka Sylwia Sławińska, aktorka Teatru Współczesnego w Krakowie i wykładowca Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, stale poszukuje nowych wyzwań. Na swoim koncie ma kilka ról telewizyjnych, wyreżyserowała spektakl „Rut”. W życiu prywatnym pełna optymizmu i pozytywnej energii, uwielbia aktywnie spędzać czas, miłośniczka zwierząt.  

Przyglądając się Twojej aktywności zawodowej, można odnieść wrażenie, że uwielbiasz, gdy w Twoim życiu wiele się dzieje.

Sylwia Sławińska: Nie lubię bezczynności i staram się być ciągle aktywna. Nie ma znaczenia, czy jest to taniec, śpiew, aktorstwo… Jak mówią – praca uszlachetnia. Zależy mi, aby stale się doskonalić, podejmować nowe wyzwania. Poprzez studia, pracę i różne projekty wciąż odkrywam siebie na nowo. Robię w życiu to, co lubię, łączę kilka pasji, poznaję wspaniałych ludzi.

Dziś już nie tylko sama się uczysz, ale przekazujesz swoją wiedzę innym. Jesteś wykładowcą…

Praca ze studentami daje dużo satysfakcji. Czerpiemy od siebie nawzajem. To coś w rodzaju pozytywnej wymiany energii. Nie sądziłam, że takie wyzwanie stanie się kiedyś moim udziałem.

Gdzie dziś można zobaczyć Cię na scenie?

Pracuję w Teatrze Współczesnym w Krakowie, który nastawiony jest głównie na młodego widza. Występujemy zarówno na miejscu, jak i w wielu miejscowościach w całej Polsce, docierając często tam, gdzie teatr nie funkcjonuje na stałe. Dzięki temu mam okazję obserwować różne reakcje publiczności. W Krakowie gram Elzę w „Opowieściach z Lodowej Krainy” i wcielam się w kilka postaci w „Opowieści wigilijnej”. Wyjazdowo odgrywam rolę chłopca – Nemeczka w „Chłopcach z Placu Broni” i kilka bajkowych postaci w spektaklu „Kuba i Buba, czyli savoir-vivre dla dzieci”. Występuję też w „Kamieniach na szaniec”.

Wcześniej pracowałaś w kilku innych teatrach.

Debiutowałam w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie, gdzie dostałam główną rolę w kryminale „Intryga”. Następnie trafiłam do czeskiego Cieszyna. Tam wcieliłam się w Sonię w „Zbrodni i karze” oraz zagrałam epizod w „Lalce”. Potem rozpoczęłam studia śpiewu w Kielcach i z czasem zaczęłam łączyć wiele różnych projektów.

Spotkałem się ostatnio z opinią, że gdy ktoś pokocha Kraków, to miasto staje się dla niego wprost idealne do życia. Różni się jednak od Warszawy choćby pod względem ilości i różnorodności ofert pracy dla aktora.

Warszawa rzeczywiście daje nieco większe możliwości, ale w Krakowie jest niepowtarzalna atmosfera, z którą nie sposób się rozstać. Warszawa jest bardziej chaotyczna, tam nie można wypaść z obiegu. W Krakowie wszyscy zwalniają, to jakby oaza sztuki. Ma się wrażenie, że na każdym rogu malowniczych uliczek da się spotkać artystyczną duszę. Zakochałam się w tym mieście.

Zanim zostałaś aktorką, miałaś na siebie wiele pomysłów, ale o występach na deskach teatru – delikatnie mówiąc – nie marzyłaś.

Moim marzeniem było dostać się do wojska (śmiech). Do dziś interesuję się militariami, tę pasję zaszczepił we mnie wujek. Od dziecka w moim życiu ważny był też taniec. Mój obecny zawód to pewien paradoks losu, bo kiedyś nawet nie lubiłam teatru. Nudził mnie. W szkole nie brałam udziału w żadnych przedstawieniach. Po skończeniu liceum dostałam się na biologię, ale nie wytrzymałam zajęć w prosektorium.

Przełom nastąpił, gdy trafiłaś do teatru Pegaz w Kieleckim Centrum Kultury.

Poznałam tam Macieja Kukiałkę, który zdawał do szkoły aktorskiej. Zaproponował, żebym pojechała z nim na egzaminy wstępne. Pojechałam… i się dostałam (śmiech). Tak trafiłam do Olsztyna, ale myślę, że tak naprawdę teatr pokochałam dopiero po szkole.

W swoim aktorskim CV masz występy w serialach telewizyjnych. Myślisz jeszcze o telewizji, czy już tylko o teatrze?

Dziś wybieram teatr, to zupełnie inny rodzaj pracy. Na scenie ma się bezpośredni kontakt z widzem, to adrenalina, od której człowiek się uzależnia i już nie może się uwolnić. Miałam w życiu czas, w którym nie brałam udziału w żadnych wydarzeniach artystycznych i strasznie mi tego brakowało. Zdałam sobie wówczas sprawę, że scena to miejsce dla mnie i muszę wrócić.

Pamiętasz swój debiut sceniczny?

To był występ w „Intrydze” w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie. Nowe miejsce, nowy zespół, próby trwały dwa miesiące. Musiałam skonfrontować z rzeczywistością wszystko to, czego dotąd się nauczyłam oraz to, czego jeszcze nie umiałam. To było niezwykłe przeżycie.

Jakie są cechy dobrego aktora?

Pokora i szacunek wobec kolegów, reżysera, publiczności. Aktor uczy się cały czas, zdobywa doświadczenia, powinien być na to otwarty.

Możesz wskazać swoją największą zaletę oraz wadę jako aktorki?               

Słyszałam kiedyś takie powiedzenie, że jeśli chcesz poznać czyjeś wady, to zapytaj jego byłą sympatię, a o zalety – mamę (śmiech). Jestem pracowita, sumienna i obowiązkowa. Myślę, że wiele osób mogłoby to potwierdzić – przynajmniej tak mi się wydaje (śmiech).  A wady….

Nie masz?!

Mam, jak każdy. Czasami ciężko jest mi się podporządkować. Zdarza się, że daną scenę w spektaklu czuję inaczej niż reżyser. To wtedy musi dać o sobie znać wspomniana wyżej pokora.

Masz za sobą debiut reżyserski. Spektakl „Rut” kosztował Cię wiele pracy, ale odniósł sukces.

Faktycznie to był mój debiut reżyserski i nie powiem, że podeszłam do tego projektu bez obaw. Włożyłam w spektakl wiele cierpliwości, własnego doświadczenia, ale też konsultowałam się z kolegami. Słowem, robiłam wszystko, aby udało się jak najlepiej. Premiera odbyła się na dużej scenie w Kieleckim Centrum Kultury. Byłam dumna z młodzieży, że przed tak dużą widownią, dali radę. „Rut” traktowałam jako wyzwanie i sprawdzenie samej siebie, zwłaszcza jeśli chodzi o umiejętności pedagogiczne. Niektórzy z aktorów mieli już wcześniej styczność ze sceną, inni nie.

Jak to się w ogóle stało, że zostałaś reżyserem?

To był czas, kiedy studiowałam śpiew estradowy w Kielcach. Moja obecnie dobra przyjaciółka, Zuzanna Ferenc-Warchałowska, zapytała, czy nie podjęłabym się wyreżyserowania „Rut”. Przeczytałyśmy scenariusz, wprowadzając lekkie zmiany, ze względu na obsadę, następnie przeprowadziłyśmy castingi, a potem zaczęły się próby. Ważnym etapem było zintegrowanie ze sobą młodzieży, co chyba się udało, bo zaowocowało prywatnymi znajomościami. Bycie reżyserem jest ciekawym doświadczeniem, pozwala zobaczyć spektakl z zupełnie innej perspektywy.

Czy w związku z tym myślisz o pracy reżyserskiej?

Chyba wolałabym zostać po drugiej stronie lustra… Jednocześnie nie zamykam się na kolejne projekty z młodzieżą.

Czy w Kielcach są wystarczające warunki, aby młodzi ludzie mogli rozpocząć karierę artystyczną?

Dla chcącego nic trudnego. Kielce dają takie możliwości, ale z racji tego, że to mniejsze miasto wymaga to dużego uporu i determinacji. Jeśli chodzi o taniec i śpiew jest kilka instytucji, które pozwalają rozwijać swoje umiejętności. Wystarczy wymienić Kielecki Teatr Tańca, Szkołę Muzyczną czy chociażby wydział śpiewu estradowego na UJK. Być może nieco trudniej jest z aktorstwem, ale również można nawiązać kontakty z osobami, które zawsze pomogą, np. z aktorami z Teatru im Stefana Żeromskiego w Kielcach.

Co będziesz robiła w najbliższej przyszłości, zakładam, że pomysłów masz sporo?

Chcę się nadal rozwijać. Nie lubię stagnacji, dążę do ciągłych zmian. Pokochałam podróże i mam nadzieję stanąć na deskach różnych teatrów, poznawać jak najwięcej ciekawych ludzi. Marzę też o występie w musicalu.

Masz niezwykle pozytywne nastawienie do życia

Staram się nie myśleć pesymistycznie, choć kiedyś było inaczej. Chcę przeżyć życie jak najlepiej, robić to, co kocham i czerpać z tego jak najwięcej dla siebie. Momenty zwątpienia są, ale gdy się ma wiele zajęć, to nie ma czasu myśleć o tym, że coś się może nie udać. Trzeba brać życie w swoje ręce.

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał: Łukasz Wojtczak, Zdjęcia: Magda Szczoczarz, Izabela Kubrak

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close