Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Jeszcze sto lat temu w mieście nie było kanalizacji i wodociągów. Te zaczęły powstawać, i to przy wielkim finansowym wysiłku, dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Trudno dziś sobie wyobrazić, jak się w takim nieskanalizowanym mieście żyło. Ale spróbujmy. XIX-wieczne miasta i osady przecinała sieć rynsztoków, na podwórkach zalegały gnijące odpady i ekskrementy, a rzeki stawały się cuchnącymi kanałami ściekowymi. Nic dziwnego, że wśród mieszkańców tych siedlisk zarazków i bakterii stale wybuchały epidemie chorób zakaźnych. Zwłaszcza, że i o higienę wtedy nie dbano jak teraz. Do tego dochodził sezonowy, związany na przykład z przednówkiem głód. A pomiędzy tymi wszystkimi niesprzyjającymi okolicznościami biegały, żebrały, pracowały, mieszkały pozbawione opieki dzieci.

Kielce borykały się z problemem „dzieci ulicy” (na którą trafiały już nawet 3-latki!). Przez cały XIX w. część ówczesnych elit oferowała materialną pomoc i edukację także sierotom. Przykładem tego jest Kieleckie Towarzystwo Dobroczynności, pierwszy raz zawiązane w 1826 r. (z powodu polityki zaborcy Towarzystwo dwukrotnie rozwiązywano). Pierwsze tymczasowe sale tylko dla dzieci (błąkających się po ulicach i żebrzących sierot) powstały w pomieszczeniach ratusza staraniem naczelnika powiatu Tomasza Zielińskiego w 1847 r. (dzięki Zielińskiemu biedota otrzymywała też codziennie pożywną zupę rumfordzką).

W późniejszych latach zorganizowaną pomocą dla dzieci zajęły się siostry szarytki (Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo), które przyjechały do Kielc w 1862 r. (przypomnijmy przy okazji, że dla nich i prowadzonego przez nie szpitala miał być pierwotnie przeznaczony Gmach Leonarda). Szarytki przez pierwsze lata prowadziły schronisko i ochronkę w salach szpitala św. Aleksandra przy ul. Kościuszki (część dzieci tam mieszkała, a część po całodziennym pobycie wracała na noc do rodzinnych domów).

W 1872 r. vis-à-vis szpitala oddano do użytku odrębną siedzibę ochronki – pierwszą w Kielcach inwestycję dedykowaną wyłącznie dzieciom. Rok później na stałe przebywało tam 31 podopiecznych, a kolejnych 60 przychodziło, by wziąć udział w przygotowanych dla nich zajęciach czy po ciepły posiłek. Ognisko wychowawcze sióstr szarytek działa w tym miejscu do dziś.

Potrzeby oczywiście ciągle przekraczały możliwości. W 1899 r. Rada Gospodarcza Towarzystwa Dobroczynności podjęła decyzję o budowie własnej siedziby przy ul. Wesołej 61. Stało się to możliwe przede wszystkim dzięki ofiarności prezesa Towarzystwa, czyli biskupa Tomasza Kulińskiego oraz przemysłowca Aleksandra Zarzeckiego. Oddana do użytku rok później kamienica (ostatni duży projekt emerytowanego i zmarłego dwa lata później architekta Franciszka Ksawerego Kowalskiego) mieściła od początku m.in. salę zajęć dla chłopców.

Od 1909 r. funkcjonowała w tym budynku jedna z dwóch ochronek prowadzonych przez Towarzystwo, zwana ochronką św. Tomasza (patrona biskupa fundatora) i przeznaczona dla chłopców. Druga – dla dziewcząt – działała od 1912 r. przy nowo powstałej parafii pw. św. Krzyża. Po jej przekazaniu księżom Salezjanom w 1917 r. dziewczęta także zostały przeniesione do ochronki św. Tomasza.

W latach 1937-38 kamienica została znacznie rozbudowana i mocno zmieniła swój wygląd – zyskała dodatkowe piętro, a jej elewację uproszczono. Ochronką (później Domem Dziecka św. Tomasza) Towarzystwo Dobroczynności formalnie zarządzało do 1957 r., kiedy przeszła ona na własność diecezji. W okresie międzywojennym, w czasie wojny i już po jej zakończeniu dziećmi opiekowali się ks. Jan Jaroszewicz (późniejszy biskup) i siostry ze Zgromadzenia Córek Maryi Niepokalanej. W 1962 r. obiekt został zabrany kościołowi. Państwowy Dom Dziecka funkcjonował w nim do 1981 r., kiedy został przeniesiony do budynku przy u. Sandomierskiej (do dotychczasowego Domu Chłopa).

Dawną ochronkę, mimo że budynek nie był w złym stanie, wyburzono w 1987 r., aby utworzyć w tym miejscu parking. Mówiło się wtedy, że państwo woli gmach zniszczyć niż oddać Kościołowi.

Tekst: Rafał Zamojski

Przy pisaniu tekstu korzystałem z książki Magdaleny Książek „Dzieje dobroczynności w Kielcach w XIX i początkach XX wieku”.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close