Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Nowy sezon w Teatrze Lalki i Aktora „Kubuś” otworzył spektakl „Mały Tygrys Pietrek” w reżyserii Michała Dąbrowskiego. Tekst autorstwa słynnej prozaiczki, twórczyni sztuk teatralnych i słuchowisk Hanny Januszewskiej stał się punktem wyjścia do rozważań na temat odwagi, poświęcenia i mocy miłości.

Inność napiętnowana

Tygrys Pietrek ma ciągle pietra. Nieprawdopodobne i przygnębiające, prawda? Tygrysy z natury przecież są odważne i stworzone do bohaterskich czynów, hart ducha wypijają z mlekiem matki. Otóż Pietrek najwyraźniej jest wyjątkiem od tygrysiej reguły. Niestety, inność nigdy nie jest niczym przyjemnym, więc nasz bojaźliwy kocur nie dość, że musi codziennie zmagać się ze strachem, to jeszcze czuje się coraz bardziej samotny i niegodny bycia tygrysem. Na dodatek musi sam zostać w domu, bo mama Pietrka wychodzi do fryzjera. Mały staje w obliczu poważnego wyzwania. Musi znaleźć odwagę. Tylko gdzie jej szukać?

Podróż samotnego bohatera

Pietrek zostaje wyśmiany i upokorzony przez przedstawicieli swojego gatunku. Odważne kocury odbierają mu ogon i paski – atrybuty tygrysiego męstwa, stwierdzając, że nie jest godzien, by je nosić. Upodlony do reszty szuka wsparcia wśród obcych. Niestety ani mysz, ani baranki, ani żołnierze, ani kowboje nie okazują się odpowiednim towarzystwem. Są z innych światów, które od tygrysiego podwórka dzieli przepaść nie do pokonania. Co gorsza, mimo wielkich nadziei Pietrka, odwagi nie można kupić w sklepie. Sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. I oto wreszcie czas na zwrot akcji. Załamany Pietrek wraca do domu. Tam czeka na niego mama, może i w nowej fryzurze, ale niestety ciężko chora. Tygrysek bez namysłu wyrusza po doktora, nie bacząc na burzę czy narowistego rumaka. Czy Pietrek pokona swoje lęki i uratuje mamę? Tego dowiecie się, oglądając spektakl.

Rodzice, nie bądźcie jak mama tygrysa

Wszystko pięknie, ale w sztuce coś, a raczej ktoś, trochę widzów drażni. Otóż mama Pietrka, niby taka kochająca, niby taka troskliwa, coś tam mu próbuje tłumaczyć i nawet po radę do starszych krewnych wyrusza, jednakże jak przychodzi co do czego, to sama nazywa syna tchórzem. Nie do końca radzi sobie także w rozmowach z potomkiem, brakuje jej cierpliwości, może trochę matczynego ciepła, odpowiada mu lekceważąco i z machnięciem łapy: Dosyć tego! Szkoda, że w sztuce o aspiracjach edukacyjnych nie dopracowano tej ważnej relacji mama – dziecko. Mogę się co prawda mylić: może zamierzeniem twórców było przedstawienie tygrysiej rodzicielki jako antyprzykładu, a może lekceważenie potrzeb małego Pietrka miało wyzwolić w widzach większe pokłady współczucia dla jego smutnego losu? Nie wiem, ale niesmak na samą myśl o postaci matki pozostaje.

Emocje wspierane obrazem

Nawet jeśli historia trwożliwego tygrysa nie wydaje się interesująca, warto wygospodarować 45 minut, by wspólnie ze swoim dzieckiem nacieszyć oczy ciekawą scenografią autorstwa Dariusza Panasa. Pietrek i pozostałe tygrysy nie są co prawda przykładem wyżyn scenicznej stylizacji, ale niedosyt rekompensują inne postaci: zebra, koń i Indianie. W połączeniu z ciekawą choreografią (ciekawą zwłaszcza dla małego widza) są naprawdę godne uwagi. Ostatecznie rzec by można, że „Mały Tygrys Pietrek” to wystarczająco dobry spektakl, żeby na dłużej zawitać w repertuarze teatru. Tylko tyle, a może i aż tyle.

Tekst: Aneta Zychma Zdjęcia: Bartek Warzecha

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close