Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


– Nie wiem, jak można tyle zapamiętać?

– Można, to nawet nie jest specjalnie trudne.

– Na pewno jest.

W czasach, kiedy pracowałem na scenie jako aktor, często musiałem toczyć takie rozmowy. Głównie dlatego, że immanentną cechą zawodu była umiejętność przyswajania dużych ilości tekstu w krótkim czasie i recytowania ich albo wyśpiewywania przed widownią Teatru Muzycznego w Gliwicach. A że w ciągu tygodnia grało się kilka różnych spektakli, należało cały czas zachowywać czujność.

Mimo stanu absolutnego skupienia nie przypominam sobie, żeby zdarzyło mi się zapomnieć roli. A to najbardziej interesowało osoby spoza branży. Dlatego temat wracał jak bumerang, podobnie jak wraca dziś na spotkaniach autorskich, czy podróżniczych warsztatach. Zwłaszcza, że zawód dziennikarza również zmusza do nieustannego żonglowania danymi.

I choć, jak śpiewał Bob Dylan, czasy się zmieniają, kluczowa kwestia jest stabilna. W jaki sposób PAMIĘTAĆ, a jednocześnie sprawić, żeby zwoje się nie przegrzały? Większość ma bowiem przeświadczenie, że im więcej nauki, tym większe przeciążenie. W rezultacie zamiast zysków, powiększy się bilans strat.

Jest dokładnie odwrotnie. Rezerwy są niemal nieograniczone.

Mózg dysponuje jakimiś stoma miliardami komórek. Nawet jeśli część z nich bezpowrotnie przepadła, pozostałe zdołały rozwinąć synapsy, czyli sieć połączeń zapewniającą nam sprawność umysłu. Dzieje się to czasem na przekór numerowi PESEL, doprowadzając nierzadko do sytuacji, w której sprawny intelektualnie emeryt może dysponować lepszą pamięcią niż rozkojarzony grą na komórce nastolatek. A poliglota bez trudu opanuje siódmy język, podczas gdy wielu z nas nie zna rosyjskiego, mimo że uczyło się go przez osiem lat. Efektywność nie jest bowiem wyłącznie wynikiem czasu pracy. Synapsy tworzą się w miarę postępów, muszą mieć jednak pożywkę.

Czy pamiętasz tytuł ostatniej książki? A nazwisko reżysera oglądanego filmu? Jak często przyłapujesz się na tym, że masz je na końcu języka, ale żadną miarą nie przychodzi ci do głowy? To wszystko skutki niedbałości, którą na szczęście można uleczyć.

Dla mnie biblią w tej materii była ,,Sztuka pamiętania’’ Stefana Garczyńskiego. Egzemplarz znaleziony w dzieciństwie w księgozbiorze dziadka stał się przepustką do zrozumienia potęgi umysłu i zaprzęgnięcia go do wydajniejszej pracy. Dzięki niemu korzystam z dobrodziejstw mnemotechniki i robię notatki. Zapisuję tytuły przeczytanych książek, zachowuję interesujące cytaty. Zawsze noszę przy sobie notes, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zobaczę coś wartego uwagi. Dlatego pamiętam i szwedzki dramat ,,Kochać’’ ze Zbyszkiem Cybulskim, który oglądałem w ,,Perłach z Lamusa’’ trzydzieści lat temu i treść ,,W poszukiwaniu straconego czasu’’ Prousta, czy ,,Mdłości’’ Sartre’a.

Rób podobnie, gdy czytasz czy oglądasz, wszystko jedno, czy kryminał, czy western, bo szkoda zmarnowanego potencjału. Twórcze i aktywne myślenie jest prawdziwą dobrą zmianą. A na jej końcu znajduje się pamięć absolutna, niemal jak z ekranizacji powieści Philipa K. Dicka z Arnoldem Schwarzeneggerem. Ona nigdy Cię nie zawiedzie.

A gdybyś mimo wszystko czasem czegoś zapomniał, zawsze możesz sprawdzić to w sieci.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close