Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Dziecko składa się ze stu. Ma sto języków, sto rąk, sto myśli, sto sposobów, w jaki
myśli, bawi się i mówi. Sto – zawsze sto rodzajów słuchania, dziwienia się i kochania.
Sto radosnych sposobów na śpiewanie i rozumienie, na odkrywanie stu światów, na
swobodne wymyślanie stu światów, na marzenie o stu światach.
Loris Malaguzzi „100 języków dziecka”

 

W Góry Świętokrzyskie zawitała w 1987 roku. Od tamtego czasu niezmordowanie i konsekwentnie sieje zieloną zarazę wśród pedagogów i rodziców. Nie boi się mówić otwarcie o tym, że daleko nam jeszcze do podmiotowego traktowania dzieci, a zamykając je w czterech ścianach i sadzając w szkolnych ławkach, odbieramy im fundamentalne prawo do doświadczania rzeczywistości i obcowania z naturą. Współczesna reformatorka edukacji, która odmieniła życie wielu dzieci – Agnieszka Kuźba.

Wszystko zaczęło się od napisania bajki „Bezpieczne gniazdo”. Utwór prostymi słowami i pięknymi ilustracjami zachęca dzieci do zastanowienia się nad tym, czym jest dla nich samych bezpieczne gniazdo, kto takie miejsce tworzy, czy są to rodzice, nauczyciele, a może rówieśnicy. Dodatkowo w bajce poruszone zostają takie kwestie jak tolerancja, solidarność, współdziałanie. Z książką (i jej przesłaniem) Agnieszka Kuźba od lipca 2017 do czerwca 2018 przemierzyła Europę i USA. Chciała w ten sposób zachęcać dorosłych do wypracowania działań lokalnych i rodzinnych na rzecz kształtowania humanistycznego systemu wartości u dzieci. Wędrówkę wykorzystała również do samodzielnych obserwacji. – Odwiedzałam przede wszystkim miejsca przeznaczone dla dzieci: szkoły, place zabaw, biblioteki, galerie handlowe. Przyglądałam się codziennemu życiu. Widziałam, co kupuje się dzieciom, jak spędza się z nimi czas. Stało się to okazją do tego, by dojść do bardzo niepokojących wniosków – tak opowiada o rocznej wyprawie.

Na skraju przepaści
Te wnioski to przede wszystkim utrata kontaktu z naturą na rzecz niepohamowanego konsumpcjonizmu. W pogoni za kolejnym gadżetem, najnowszym smartfonem, markowym obuwiem, zapominamy, że to tylko rzeczy, które nie zastąpią nam drugiego człowieka, a dziecku rodzica. Nie mamy czasu na budowanie głębokich, trwałych relacji. Tracimy umiejętność uważnego słuchania. Komunikujemy się pobieżnie, chowając się za wielkimi ekranami albo w pancernych samochodach. Dzieci pozostawiamy same sobie. Dajemy do rąk tablet zamiast patyka. Wysyłamy na wyczerpujące zajęcia dodatkowe, zamiast pójść na wspólny spacer. Ubieramy w drogie ciuchy, których „broń Boże” nie mogą zabrudzić, zamiast poskakać z nimi w kałuży. Sukcesywnie, krok po kroku ograbiamy dzieci z dzieciństwa. Fundujemy im chorobę naszych czasów, czyli deficyt natury, o którym tak wiele pisze i mówi Richard Louve – amerykański aktywista. Tak samo fatalnie dzieje się poza domem rodzinnym, w szkołach. – Nauczyciele są zdeprawowani przez łatwość zdobycia uprawnień do bycia, z dziećmi i do bycia szefem tych dzieci. Coraz częściej nawet nie przyjmują do wiadomości, że mały człowiek ma swoje potrzeby. Uważają, że dziecko bez sprzeciwu powinno realizować ścieżkę zaplanowaną odgórnie przez dorosłych. A gdy ja próbuję im powiedzieć, że nie tędy droga, odbierają to jak atak na nich, a nie na źle działający system.

Alternatywna edukacja
Na szczęście można inaczej, czego dowodem są oddolne działania Agnieszki Kuźby. Jednym z nich jest projekt pod nazwą „Ruch w naturze”. Jego efektem mają być badania, jak trzyletnia edukacja (dla dzieci od 3 do 6 roku życia) oparta na wędrówkach po lasach, nieużytkach i rezerwatach, wpływa na rozwój dziecka i na jego otoczenie: zarówno na wiedzę o przyrodzie, tężyznę fizyczną, odporność, ale też na stosunek rodziców do tego typu przedsięwzięć. Pani Agnieszka uważa (co zresztą potwierdzają liczne badania naukowe), że fundamentem dzieciństwa jest swobodna zabawa w warunkach naturalnych. – Dzieci rodzą się ciekawe świata, uwielbiają poznawać otoczenie, taplać się w błocie, skakać po drzewach, podglądać mrówki. Naszym obowiązkiem, jako odpowiedzialnych za ich przyszłość dorosłych, jest umożliwić dzieciom taką zabawę i w niej nie przeszkadzać – to podstawowy postulat przyświecający realizacji projektu. Ponadto w trakcie przygotowań są publikacje dotyczące edukacji przyrodniczej. Dla dzieci powstaje „Literownik z natury”, czyli alfabetyczny leksykon roślin, które spotkać można w lasach, na łąkach, polach, w ogrodzie. Rodzice będą mogli zapoznać się problemem deficytu natury, dzięki specjalnemu komiksowi. Dla nauczycieli natomiast tworzony jest wyjątkowy pakiet przyrodniczy, czyli inspirujące materiały i wzory do wykorzystania w codziennej pracy z dziećmi.

Sto języków dziecka
Agnieszka Kuźba na co dzień pracuje w publicznym przedszkolu w Piekoszowie. Każdego dnia, wraz z grupą 23 dzieci w wieku od 3 do 5 lat, realizuje swoją misję pedagogiczną. Korzysta przy tym nie tylko z założeń ruchów leśnej edukacji, ale sięga również po metodę reggio emilia, która narodziła się we Włoszech w 1945 roku i od dawna uznawana jest za jedną najlepszych form pracy z małymi dziećmi. Zasadniczym założeniem tej koncepcji jest obraz dziecka jako istoty kompetentnej i silnej, która ma od momentu urodzenia pełne prawo do uczestniczenia w życiu społecznym. Dziecko nie jest więc bezwolną marionetką w rękach rodziców czy nauczycieli, a zdolnym do aktywnego uczenia się małym człowiekiem. Komunikuje się z otoczeniem na wiele różnorodnych sposobów (symboliczne „sto języków dziecka”), poprzez gesty, słowa, dźwięki, prace plastyczne czy różne wytwory rąk własnych. Pedagodzy w duchu Reggio Emilia nie mają gotowych planów zajęć. Ich praca polega na obserwacji dziecka i dopasowywaniu się do jego indywidualnych potrzeb, zainteresowań i możliwości na danym etapie rozwoju. Stąd zamiast dawać gotowe odpowiedzi, zachęca się dzieci do poszukiwania własnych rozwiązań, sięgając po tzw. „prowokacje”, zaproszenie do zgłębiania tematu. Relacja dziecko-nauczyciel bazuje na obustronnym zaufaniu i szacunku.

Każdego dnia w piekoszowskim przedszkolu Agnieszka Kuźba udowadnia, że Reggio Emilia nie jest jakąś pedagogiczną utopią, a żywą metodą, która przynosi rewelacyjne efekty. O swoich sukcesach, spostrzeżeniach i postulatach często opowiada na konferencjach edukacji alternatywnej w Polsce i za granicą. Sama również organizuje takie wydarzenia, wierząc, że im częściej będzie się opowiadać o potrzebie rewolucji w podejściu do pracy z dziećmi, tym szybciej coś się wreszcie uda zmienić na lepsze. Olbrzymią dawkę inspiracji dla rodziców i opiekunów znaleźć można także na facebookowym profilu pani Agnieszki pod nazwą Safe Nest – Bezpieczne Gniazdo, na którym dzieli się m. in. wiedzą z zakresu historii pedagogiki oraz przykładami systemów edukacyjnych z różnych stron świata.

Dziecko to człowiek
Janusz Korczak, wybitny pedagog, napisał kiedyś: Nie ma dzieci, są ludzie. Słowa te w pełni oddają postawę pani Agnieszki. Nie widzi w dzieciach nieporadnych, głupiutkich istot, które trzeba urobić na własną modłę. Nie spogląda na nie z wyższością, z poczuciem bycia lepszą tylko dlatego, że jest dorosła. Nie traktuje pracy z dziećmi jako sposobu na ich naprawianie. I co najważniejsze nie patrzy na dzieci jak na inny, gorszy gatunek, który dopiero kiedyś stanie się człowiekiem. Z jej perspektywy dziecko ma prawo do godności i wolności. Ma prawo do dzieciństwa. Dziecko ma, tak samo jak dorosły, swoje potrzeby, które winny być respektowane. Wydawałoby się, że owa postawa jest powszechna w XXI wieku. Niestety rzeczywistość wokół nas pokazuje niezmiennie coś zupełnie innego. Oby praca pani Agnieszki nie poszła na marne i poruszyła serca jak największej grupy dorosłych. •

tekst: Aneta Zychma zdjęcia: Michał Walczak

 

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close