Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


To niby tylko dwa miesiące, ale te najważniejsze 62 dni, na które czeka się przez cały rok. To czas, który Ci, co mogą, spędzają na błogim lenistwie, zwiedzaniu, odpoczynku i nieustannej zabawie. Kilka dni temu, przy okazji planowania własnego urlopu, wróciły wspomnienia i chwila refleksji…

Dziś w ofertach biur podróży jest wszystko: piękne baseny, plaże, świetne hotele i znakomite jedzenie, mnóstwo atrakcji, wycieczki, aquaparki i inne cuda. Na Facebooku znajomi leżą na pięknym białym piasku, popijając drinki z palemką. Ci sami, którzy kilkanaście lat temu spędzali wakacje marzeń 15 km od Kielc.

Kiedyś wymarzony wypoczynek planowało się miesiącami. „Kolosalną” odległość pokonywaliśmy na pace wypożyczonego od ojca kolegi Tarpana, a nocowaliśmy w namiotach (jeśli miał tropik to był luksus, bo o takich typu „igloo” można było tylko pomarzyć). W czteroosobowym namiocie cztery osoby przewracały się na drugi bok równocześnie, na sygnał, bo inaczej się nie dało. Posiłki all inclusive zapewniał palnik zamontowany na butli gazowej. W menu: chińskie zupki, makaron z niczym, chleb z musztardą i kiełbasa z ogniska (od święta), ziemniaki samodzielnie wykopane na pobliskich polach oraz mleko ukradzione prosto od krowy, która przypadkowo zabłąkała się w pobliże naszego „hotelu”. Toaleta w rzece, oczywiście zimnej, podobnie jak mycie naczyń. Jeśli były tłuste, to pomagał piasek. Studnia u sołtysa dawała wodę, która była identycznego koloru jak ta w rzece, dlatego czasami nie chciało nam się do sołtysa chodzić… Ubikacja? Na drzewie, które idealnie imitowało miejsce, gdzie król chodzi piechotą. Atrakcje dodatkowe? Mnóstwo! Rzeczne spływy na materacach, niekończące się gitarowe koncerty, pokojowe ataki na oddalony o kilka kilometrów obóz harcerski i rozmowy do białego rana. Próbuję sobie przypomnieć, ale chyba wtedy nie było komarów?! A wszystko to w Chojnach za Chęcinami, nad przepiękną rzeką, w cudownym lesie, gdzie – gdyby nie wizyty u sołtysa – to przez 2-3 tygodnie nie dało się spotkać kogokolwiek.

Miejsce upragnionych wakacji ma oczywiście ogromne znaczenie. Pewnie, że marzyliśmy o tym, aby wyjechać nad morze lub w góry, pojechać tam pociągiem i spać w kwaterach… Niemniej jestem przekonany, że każdy z nas, a przez kilka lat przewinęło się nas kilkudziesięciu, nie zamieniłby Chojn na nic innego. Bo udane wakacje to, oprócz miejsca, także ludzie, niepowtarzalny klimat i wspomnienia, do których się wraca po latach.

Aż chciałoby się tam wrócić… Może kiedyś?

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close