Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Wyglądają trochę jak zabudowane karmniki dla ptaków ze szklanymi drzwiczkami. Książkodzielnie stoją w Ostrowcu Świętokrzyskim i w gminie Sadowie. Dzięki nim sąsiedzi mogą dzielić się książkami.

Na dzielni

Pojawiły się z inicjatywy społecznika Kamila Stelmasika, ostrowieckiego radnego i przewodniczącego rady osiedla Pułanki. – Historia zaczęła się od tego, że sam bardzo lubię książki i szukałem pomysłu, który by odpowiadał idei booksharingu i bookcrossingu. Kiedyś przeczytałem o Little Free Library, która narodziła się w Stanach Zjednoczonych, a funkcjonuje także w Anglii i Nowej Zelandii. Polega na budowie takich mikrobiblioteczek, w których można zostawić już przeczytane książki – opowiada.

Ten sposób dzielenia się książkami spodobał mu się bardziej, niż rozpowszechnione już w Polsce półki bookcrossingu, które funkcjonują przeważnie w instytucjach kultury czy szkołach. Poszukiwał szerszej formy, a szczególnie zależało mu na dotarciu z czytelniczą akcją do najmłodszych. – W lipcu 2017 roku otworzyliśmy książkodzielnie na dwóch placach zabaw na osiedlu Pułanki. Stworzyliśmy idealną sytuację do tego, żeby babcia, dziadek, mama czy tata, którzy przychodzą z dziećmi na plac zabaw, mogli sięgnąć po książkę i poczytać ją swoim pociechom. Dzieci mogą też same korzystać z księgozbioru.

Podkreśla, że nazwa nawiązuje nie tylko do dzielenia się książkami, ale także do „dzielni”, jak młodzież mówi na miejsce swojego zamieszkania. Bo idea booksharingu ma na celu nie tylko udostępnianie książek, ale także budowanie więzi społecznych. Dzięki temu, że informacje o pomyśle pojawiły się w Internecie, na otwarcie przybyło sporo mieszkańców, były dzieci z pobliskiego przedszkola. Dorośli przynieśli tomy, niektóre całkiem nowe, żeby zapełnić podwórkowe mikrobiblioteczki. Lektury podarowała też księgarnia Odeon oraz Wyższa Szkoła Biznesu i Przedsiębiorczości.

– Książek wciąż przybywa, książkodzielnie nigdy nie są puste. Przede wszystkim trafia tam literatura dziecięca i młodzieżowa, bo taka była idea – mówi autor pomysłu.

Ostrowieckie mikrobiblioteczki zaistniały dzięki gminnemu programowi „Osiedle od nowa”. Drewniane domki powstały w stolarni Centrum Integracji Społecznej Fundacji Pomocna Dłoń. Każda ma tabliczkę z wypalonym logo i cytatem z Wisławy Szymborskiej: Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła. Jest tam też opis idei: Książkodzielnia jest dla Ciebie, dla Twojej rodziny i sąsiadów. Weź książkę, zabierz ją do domu i przeczytaj. Możesz też sam przynieść egzemplarz i podzielić się nim z mieszkańcami. Niech w tym miejscu, na tych półkach nigdy nie zabraknie książek. Ciekawych opowieści, inspirujących historii dla Ciebie i Twoich przyjaciół. Każdy może tworzyć Książkodzielnię. Wystarczy, że przyniesiesz książkę i zostawisz ją dla innych. Podziel się literaturą. Dbaj o to miejsce.

– Mieszkańcy mają poczucie odpowiedzialności za książkodzielnie, pilnują, żeby mikrobiblioteczki przetrwały i służyły innym – zauważa Stelmasik.

W Ostrowcu powstało jeszcze jedno miejsce z wolnymi książkami – półka w niepublicznej szkole im. Stanisława Konarskiego.

Na wiosnę radny planuje zrobić lekki lifting istniejących biblioteczek, może uda się je odmalować z dzieciakami. Zamierza też zrobić kolejną zbiórkę książek. Chciałby, żeby jeszcze w tym roku nowa książkodzielnia stanęła w ostrowieckim parku miejskim.

Na wsi

Idea rozszerzyła się poza miasto – z inicjatywy kolegów Stelmasika – Piotra Wójtowicza i Piotra Koguta, twórcy Domu Spokojnej Książki w Rżuchowie – cztery książkodzielnie powstały w gminie Sadowie. Stoją w stolicy gminy, między urzędem a biblioteką oraz obok świetlic wiejskich w Rżuchowie, Wszechświętych i Biskupicach. Biblioteczki wykonali miejscowi stolarze, a sfinansowała je gmina. – Ludzie zatrzymują się, myślą, że to nietypowe karmniki dla ptaków, ale sprawa szybko się wyjaśnia, bo wszystkie są opisane. Książkodzielnie wywołują uśmiech na twarzach – dodaje.

On również zauważył, że dość powszechne już półki bookcrossingu z reguły mieszczą się w instytucjach, np. w urzędzie marszałkowskim w Kielcach. Książkodzielnie natomiast dostępne są o każdej porze i dla każdego. Zaznacza, że te konstrukcje się sprawdziły, są odporne na warunki atmosferyczne. Według niego tak jak uczniowie i nauczyciele zaangażowali się w uroczystość otwarcia, tak społeczności lokalne opiekują się swoimi biblioteczkami – w Rżuchowie tamtejsze stowarzyszenia i Dom Spokojnej Książki, w pozostałych wioskach strażacy-ochotnicy.

– Rotacja tytułów jest duża. Cieszy mnie, że nie trafiają tam książki, których ludzie chcą się pozbyć, ale zadbane tomy, nawet tak wiekowe, jak z 1953 roku. Sporo jest bajek, trafiają się też na przykład poradniki kulinarne. Pojawiają się również czasopisma, widziałem „Focus”, „Newsweek” czy „Świat Wiedzy”.

Jego zdaniem takie nietypowe formy promocji czytelnictwa bardziej działają na młodych ludzi, niż akcje w szkole. – Dobrze by było, gdyby książkodzielnie stanęły w każdej miejscowości. Na wsiach, gdzie jest mniej rozrywek, a Internet nie jest tak powszechny, jest większa szansa na zainteresowanie dzieci czytaniem – przekonuje.

Dzielić się pomysłem

Kamil Stelmasik chce się dzielić pomysłem na książkodzielnie. Zainteresowani zbudowaniem u siebie mikrobiblioteczki mogą się z nim skontaktować poprzez Facebook, e-mail czy telefon, które znajdą na jego stronie internetowej. Każdy, kto przekaże do książkodzielni dziesięć książek, otrzyma drewnianą tabliczkę z logotypem akcji. Przeróżne formy mikrobiblioteczek wraz z instrukcjami wykonania niektórych można też znaleźć na stronie littlefreelibrary.org

Mocno kibicujemy pomysłowi stawiania „domków dla książek” w kolejnych miejscowościach regionu. Little Free Library to organizacja pozarządowa i społeczność, którą zapoczątkował Todd H. Bol. W 2009 roku w Hudson ustawił pierwszą maleńką bibliotekę, którą dedykował pamięci swojej matki, miłośniczki czytania i nauczycielki. Celem organizacji jest szerzenie miłości do książek, tworzenie społeczności oraz wzmacnianie więzi sąsiedzkich poprzez dzielenie się książkami. Pierwotnie mikrobiblioteczki miały formę „domków dla książek”, ale rozrosły się w niezliczoną liczbę wariantów. Stawia się je w łatwo dostępnych miejscach. W 2017 roku w rejestrze Little Free Library było ponad 65 tys. „małych wolnych bibliotek”, które funkcjonują we wszystkich stanach USA oraz w ponad 80 innych krajach. Z nieoficjalnych badań przeprowadzonych wśród uczestników akcji wynika, że 74  proc. badanych twierdzi, że dzięki Little Free Library przeczytało książkę, której by normalnie nie przeczytało, 73 – poznało dzięki mikrobiblioteczce więcej sąsiadów, a 92 – wskazuje, że ich „dzielnia” stała się dzięki temu bardziej przyjaznym miejscem.

Znany od lat w Polsce bookcrossing polega na puszczaniu w obieg, czyli uwalnianiu przeczytanych książek. Tomy są zarejestrowane i oznakowane, ich drogę można śledzić w Internecie. Booksharing może przyjmować formę grup zarejestrowanych osób, które wypożyczają sobie książki. Tak powstają prywatne biblioteki, w których mole książkowe mogą dzielić się swoimi skarbami z innymi.

Tekst: Agnieszka Gołębiowska, Zdjęcia: Mateusz Wolski

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close