Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Macie czasem ochotę na coś smacznego, polskiego i tradycyjnego? Na pewno tak! Mnie to zdarza się często. Nim jednak zaczniemy przełykać ślinkę i w myślach konsumować te przepyszne potrawy wypadałoby się zastanowić. Co tak naprawdę możemy uznać za polski tradycyjny smak?

Wszystko i nic. Na dobrą sprawę wiele z tych dań, które znamy z dzieciństwa, także serwowanych dziś w pseudoregionalnych restauracjach wcale nie jest ani polskich, ani tradycyjnych. Na szczęście są gastronomiczne iskierki, które rodzimą kuchnię próbują rozniecić na nowo, wprowadzając do swojego menu różnorodne dania, zawierające również staropolskie smaki.

Tradycyjnym daniem są dla mnie: rosół i zupa pomidorowa, kotlet mielony i schabowy oraz pieczony kurczak. Nie jest to wprawdzie kuchnia staropolska, ale te smaki zawsze miło wspominam i często do nich wracam. Jeżeli nie te dania, to jakie potrawy możemy nazwać staropolskimi? I tu musimy postawić pytanie: do jakiego okresu chcemy wrócić? Inne prawa rządziły kuchnią średniowieczną a inne przedwojenną, czy tą pod zaborami (wypadałoby także uściślić pod jakim).

Jest kilka produktów, które jednak możemy uznać za tradycyjne. Występują one także w innych kuchniach, ale my znamy je z naszego podwórka. Właściwie to znaliśmy, później popadły w zapomnienie, a teraz wracają do łask. Na porządku dziennym są znowu pigwy i różne przetwory: konfitury, soki, nalewki. Coraz częściej możemy spotkać czosnek niedźwiedzi, a jarmuż stał się obowiązkowym składnikiem posiłków dla wielu dbających o linię smakoszy i smakoszek. Przez wiele lat uznawany za chwast topinambur, czyli słonecznik bulwiasty, powrócił na nasze stoły i z powodzeniem potrafi zastąpić ziemniaka, dodając lekko orzechowej nuty do znanego nam smaku. Renesans przeżywają: pasternak, pokrzywa, czy brukiew. Koniecznie spróbujcie tych produktów, bo w restauracjach potrafią wyczarować z nich cuda.

Oprócz składników przeżywających drugą młodość mamy także w naszej kuchni takie, które choć mniej popularne, to zawsze były obecne. Coraz częściej na sklepowe półki wracają produkty z gęsi czy kaczki, zdarzają się perliczki oraz wszelkiej maści dziczyzna. A policzki i ozorki dzięki wspaniałym szefom kuchni zamieniają się w symfonię wyrafinowanych smaków.

Gdzie można ich spróbować? Wbrew pozorom miejsc jest sporo. Wśród nich wyróżniają się: Monte Carlo, Solna 12 czy Restauracja Kielecka, a także restauracje hotelowe: Oranżeria, Tęczowy Młyn czy Odyssey. A, gdy będziecie mieć ochotę na mniej wyszukane, ale doskonale znane smaki, to zarówno w Kielcach, jak i w regionie przyjdą Wam z pomocą jadłodajnie (niska cena i często zadowalająca jakość) oraz zajazdy/karczmy (tu bywa różnie z cenami i jakością).

I nieważne, gustujecie w polskiej kuchni serwowanej w restauracjach, czy eksperymentujecie w domowym zaciszu, moja rada może być tylko jedna: róbcie to dalej!

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close