Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Ankh to starożytny symbol egipski – krzyż życia, atrybut bogów, talizman przywracający równowagę ciała i duszy. To także nazwa zespołu, który powstał w 1991 roku w Kielcach. Oryginalne brzmienie grupa zawdzięczała połączeniu gitar elektrycznych z elektrycznymi skrzypcami. Grali rock progresywny lub art rock, jak niektórzy próbują klasyfikować ich muzykę. Kiedyś wygrywali nagrody na festiwalu w Jarocinie. Dziś wracają z nowym albumem „Tu jest i tam jest”. Poznajcie zwycięzcę festiwalu „Scyzoryki” w kategorii Muzyka Alternatywna.

Gracie rocka progresywnego w bogatych aranżacjach. To mało popularny nurt i trudny w odbiorze przekaz. A mimo to zyskaliście rozgłos w latach 90.

Piotr Krzemiński (gitarzysta, wokalista): Z Jarkiem Kubalskim, naszym ówczesnym perkusistą, graliśmy najpierw w postpunkowym zespole Père-Lachaise. Założyliśmy, że będziemy jednak dbać o jakość i „literackość” tekstów. Chcieliśmy w ten sposób uciec od typowo punkrockowego śpiewania i myślenia o rzeczywistości. Zespół przestał istnieć. Z czasem pojawił się Krzysiek Szmidt (gitara basowa) i zaczęliśmy tworzyć Ankh. Zespół wykrystalizował się jednak dopiero w trakcie współpracy z teatrem studenckim Diaspora, który prowadził były basista zespołu Père-Lachaise, Tomek Marczak. Wtedy  też spotkaliśmy się z Michałem Jelonkiem, naszym pierwszym skrzypkiem. Powstał pomysł, żeby tworzyć rozbudowaną muzykę rockową połączoną z treściami zaczerpniętymi ze światowej literatury. Lubimy też łączyć ze sobą skrajne historie – skrzypce z ciężkim rockiem. Mimo że było trudno, udało się to pogodzić. Nie kombinowaliśmy, po prostu chcieliśmy ze sobą grać.

A kto wymyślił nazwę zespołu?

Jarek Kubalski. Któregoś dnia przyszedł z tą nazwą na próbę. Narysował kredą krzyż, opowiedział jego historię i tak już zostało. Interesuję się filozofią i religioznawstwem, krzyż Ankh był mi po drodze.

W lutym 1994 roku ukazała się debiutancka kaseta zespołu Ankh, a cztery miesiące później płyta kompaktowa z charakterystyczną czarną okładką. Słuchałem tej muzyki jeszcze w liceum i byłem pod wrażeniem poziomu wykonawstwa. Album okazał się hitem artystycznym i komercyjnym. Sprzedał się w ilości ponad 80 tys. egzemplarzy. Początek lat 90. był także ważnym okresem dla Polski, czasem własnych inicjatyw i podejmowania ryzyka. Jak go wspominasz?

Było zupełnie inaczej niż dziś. Polska stała się innym krajem. Początek lat 90. był bardzo dobry dla polskiej muzyki. Jako zespół wpadliśmy w naturalny ciąg zdarzeń, młodzież chciała słuchać rodzimych artystów, kupowała polską muzykę, a media ją promowały. Dziś pracuję z młodymi zespołami i instrumentalistami i widzę, że zdecydowanie bardziej inspirują ich anglosaskie i amerykańskie produkcje. Ale, wracając do przeszłości, mieliśmy nieprawdopodobnie dużo energii i wiary w siebie. Uważaliśmy, że gramy – jak na tamte czasy – nowatorskie rzeczy, choćby przez to połączenie rocka ze skrzypcami. To się ludziom podobało. Byliśmy naturalni, nie ulegliśmy wpływom. I ta czarna płyta też taka była.  Autorska, autentyczna.

Lata 90. to też moment, kiedy ludzie zaczęli się fascynować naturalnym, akustycznym brzmieniem. Przyczynił się do tego niewątpliwie cykl koncertów „Unplugged” serwowany przez MTV, wypromowany przez genialny koncert Erica Claptona. Ankh również pokusił się o taki materiał wydany na kasecie w 1994 roku i to w Jarocinie.

Jarocin… Nigdy nie byłem tam jako widz. To było ważne dla polskiego rocka miejsce. W 1993 roku pojawili się wielcy sponsorzy, atrakcyjne nagrody. I jednocześnie doszło do wielkich zadym. Jarocin został zamknięty. Wydawało się, że jest szansa, aby festiwal z takiego peerelowskiego wentylu bezpieczeństwa przeistoczył się w nowoczesną, komercyjną imprezę, jak współczesny Open’er czy OFF Festival. Wtedy się nie udało, dziś Jarocin znowu wraca. I ma mieć charakter komercyjny. Nie ma już jednak takiego znaczenia, odebrał mu je Przystanek Woodstock.

Przystanek, a wcześniej „Kręcioła” Jurka Owsiaka to także dobry czas dla polskiej muzyki alternatywnej.

Kiedyś byliśmy sztandarową formacją Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Owsiaka. Od 1995 do 2002 roku graliśmy także na wszystkich Przystankach Woodstock. Jednak orkiestra w pewnym momencie z nas zrezygnowała. To tajemnicza historia, zespół był zaangażowany i nagle kontakt z WOŚP się urwał.

W tym roku wydaliście nowy album „Tu jest i tam jest”. Jest zróżnicowany muzycznie i literacko. Opowiadacie m.in. o walce o ludzkie życie w chwilach kryzysu („Nie odchodź”), relacjach z dziewczynami („Maliny”). Muzycznie uwagę zwracają zwłaszcza orientalne dźwięki („Nie okłamuj”).

Jesteśmy zadowoleni z tego materiału, choć powstawał przez długi czas. Obecnie zespół tworzą: Jan Prościński (perkusja), Michał Pastuszka (instrumenty klawiszowe, gitara), Krzysztof Szmidt (gitara basowa), Dominik Bieńczycki (skrzypce) i moja skromna osoba – gitarzysty i wokalisty. Na albumie na skrzypcach gra też Michał Jelonek. Płyta jest ciekawa w warstwie tekstowej, a muzyka wysmakowana, wręcz jazzrockowa. Progresja jest tu dla mnie kluczowa. Cały czas próbujemy tworzyć coś nowego. Mamy też taką zasadę, by nie robić dwa razy tej samej płyty, nie powtarzać się. Choć nasi fani wspominają czasy „Czarnego Albumu”, to te się zmieniły i my jesteśmy inni. Dlatego zachęcam do zapoznania się z naszym nowym materiałem.  Warto też sięgnąć po zapis naszego koncertu, wydany przez brazylijską wytwórnię fonograficzną z festiwalu „Rio Art” w Rio de Janeiro. Graliśmy tam w 1999 roku. To rzadka rzecz.

Gdzie w najbliższym czasie będzie Was można usłyszeć?

Cały czas promujemy najnowszy album i staramy się grać jak najwięcej koncertów. Prawdziwa trasa rusza jednak jesienią. Terminy nie są jeszcze sprecyzowane, ale warto śledzić w sieci, co się będzie u nas działo.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Również dziękuję.

Rozmawiał: Michał Sierlecki, Zdjęcia: Beata Zawada

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close