Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Zdjęcie „The past” pochodzącej z Kielc fotografki znalazło się na internetowej platformie „Vogue’a”. Jak to się robi? O inspiracjach, fotografii i Larsie von Trierze rozmawiamy z Emilią Klarą Plutą.

Od kilku lat mieszkasz w Lublinie. To miasto inspiruje?

Bardzo. Ma w sobie magię, na którą nie można być obojętnym. Uliczki, zaułki, stare kamienice… Lublin to miasto niezwykłe, co ma odzwierciedlenie w historii – to tutaj tworzył przecież Edward Hartwig. Ale i współcześnie wciąż działają w Lublinie wielcy fotografowie, choćby Lucjan Demidowski, mój wykładowca w Lubelskiej Szkole Fotografii. Cieszę się ogromnie, bo dzięki temu studium mogłam poznać ludzi, którzy otworzyli mi oczy na wiele kwestii dotyczących fotografii, nie tylko technicznych, ale też etycznych i artystycznych.

Pochodzisz z Kielc, jak je pamiętasz?

Kielce to moja mała ojczyzna. Tu się urodziłam, tu dorastałam, tu wciąż mieszka moja rodzina. Wszystkie te lata ukształtowały mnie jako człowieka, ale i jako fotografa. Znajomi z dawnych szkolnych lat na pewno pamiętają mnie z aparatem w ręku – wtedy zaczynałam swoją przygodę i miałam do dyspozycji półautomatycznego kodaka, którym fotografowałam krajobrazy. Wtedy jeszcze to była tylko moja pasja, nie śmiałam marzyć, że kiedyś naprawdę przerodzi się ona w coś więcej. Do Kielc zawsze wracam z wielkim sentymentem i radością – czeka tu na mnie tyle cudownych osób!

Jak zostać docenionym przez „Vogue’a”?

To jeszcze nie okładka, na to przyjdzie czas (śmiech). Na razie moje zdjęcie zostało przyjęte do portfolio w Photo Vogue, a samo to jest już dla mnie wielkim sukcesem. Pamiętam, jak za czasów nastoletnich oglądałam wydania zagraniczne tego pisma i marzyłam, że może kiedyś… Jak widać, marzenia się spełniają, warto o nie walczyć i to nie jest tylko utarty frazes. Kilka moich koleżanek z Lubelskiej Szkoły Fotografii też jest na tej platformie.

Zrobiłaś zdjęcie i wysłałaś do redakcji „Vogue’a”?

Wybrałam zdjęcie „The past” („Przeszłość”) i wysłałam trochę impulsywnie. Potem z niecierpliwością czekałam na opinię edytorów magazynu. To oni tak naprawdę decydują, czy zdjęcie zostanie na platformie opublikowane. Pomyślałam, że to byłaby ciekawa przygoda, ale szczerze mówiąc, nie liczyłam na to, że praca się spodoba i że będę mogła zacząć budować swoje portfolio na tej platformie. Siłą napędową… były marzenia i ciekawość. Dziś zdjęć w portfolio „Vogue’a” mam już więcej.

Twoje pierwsze zdjęcie niektórzy uznają za kontrowersyjne. Skąd pomysł?

Najlepiej czuję się w przestrzeni fotografii konceptualnej. Nie lubię, gdy moje prace mówią wprost, ale z drugiej strony staram się dotykać spraw bliskich nam wszystkim. Zdjęcie docenione przez fotoedytorów „Vogue’a” jest jednym kadrem z wielu, jakie powstały dwa lata temu. Zafascynowana twórczością Larsa von Triera, genialnego, moim zdaniem, duńskiego reżysera, postanowiłam pójść podobnym tropem i pokazać, że człowiek plus natura nie zawsze równa się sielanka. Stąd ważna jest symbolika otaczających modela drzew. Chciałam także pokazać zagubienie, choć pewnie na jednym kadrze trudno to dostrzec. W cyklu zdjęć jest to już dużo bardziej czytelne. Bardzo się cieszę, że praca wzbudziła dyskusję, bo to znaczy, że zmusza do myślenia. Współczesny odbiorca chce sztuki łatwej, prostej, nieskomplikowanej. Moje kadry najczęściej pokazują brzydotę, szarość, ale ona też jest prawdziwa, choć często ukryta za kolorowymi, pięknymi obrazkami. Fotografia jest dla mnie narzędziem przełamywania tabu, odkrywania naszych lęków, wstydu, które przecież każdy z nas nosi w sobie.

A kim jest mężczyzna ze zdjęcia?

To mój mąż, z którym pracuje mi się najlepiej. Między fotografem a modelem musi być pewnego rodzaju chemia. A my żyjemy razem już 12 lat, więc dobrze się rozumiemy.

Może czas na wystawę? Myślę, że Twoje zdjęcia w dużym formacie świetnie zagrałyby w pofabrycznej przestrzeni.

Fantastyczny pomysł! To byłaby druga moja autorska wystawa. Wspaniale byłoby, gdybym te ważne dla siebie kadry mogła pokazać w moim rodzinnym mieście. Przestrzeń pofabryczna dodałaby pracom surowości i spokoju, pozwoliłaby na lepszy odbiór. Szczęście dałoby mi też to, że mogę je pokazać szerszemu gronu.

Dziękuję za rozmowę.                                                                               

Dziękuję.

***

Emilia Klara Pluta – urodziła się w 1987 roku w Kielcach, córka pedagoga, biologa i poetki Katarzyny Siwiec. Od kilku lat mieszka w Lublinie. Absolwentka Lubelskiej Szkoły Fotografii. Dyplom oceniał uznany kurator wielu wystaw polskich i zagranicznych, oraz krytyk fotografii Krzysztof Jurecki. Ma na swoim koncie autorską wystawę „Miasto” w Radiu Lublin, Wyróżnienie im. Włodzimierza Wysockiego Wydawców Czasopisma „Lublin” Międzynarodowego Konkursu Fotograficznego Teatr w Obiektywie (2016). Laureatka konkursu fotograficznego Foto Sezon Lublin 2016. Współpracowała z fotografem Bogdanem Konopką oraz performerem  i kompozytorem Andrzejem Dudkiem-Durerem. Obecnie pracuje nad wystawą, którą zaprezentuje w Berlinie. Prywatnie uwielbia muzykę Depeche Mode, koty i dobre jedzenie.

Rozmawiała Karolina Kępczyk, Zdjęcie: Emilia Klara Pluta

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close