Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Fryszernie, pudlingarnie, walcownie, huty, dymarki, kuźnice i wielkie piece… Z największego ośrodka przemysłowego w porozbiorowej Polsce nie pozostało już prawie nic. Gdzieniegdzie można napotkać ruiny wielkich zakładów. Zwiedzając Samsonów, Maleniec czy Starachowice możemy sobie tylko wyobrazić czasy świetności Staropolskiego Okręgu Przemysłowego, w swoich czasach jednego z największych w Europie.

Początki hutnictwa na tych terenach sięgają wczesnej ery nowożytnej. Ludność kultury przeworskiej stworzyła największe – poza Imperium Rzymskim – zagłębie metalurgiczne w Europie. Na przestrzeni wieków ta gałąź przemysłu rozwijała się tu w mniejszym lub większym stopniu. Już w XV wieku znajdowało się tu najwięcej w całym kraju warsztatów kowalskich, kopalni rudy oraz kuźnic. A na początku XVII wieku na terenie Zagłębia Staropolskiego działały: 143 piece dymarskie, liczne kuźnice, trzy wielkie piece, sześć hut ołowiu i 53 kopalnie. Chwilowy regres w rozwoju przemysłu przyniosły XVII-wieczne kampanie wojenne. Dzięki zaangażowaniu takich osób jak Stanisław Staszic czy Ksawery Drucki-Lubecki, w drugiej połowie XVIII wieku nastąpiło jego odrodzenie, a wiek XIX to czasy największej świetności.

Pod koniec XVI wieku powstał tu pierwszy wielki piec na ziemiach polskich. W Bobrzy produkowano między innymi siekiery i łopaty, a także broń dla polskiej armii, m.in. pałasze i armaty. Piec działał do 1660 roku, ale w XIX wieku rozpoczęto jego rozbudowę. Powstał tu zakład wielkopiecowy składający się z pięciu pieców o wysokości 18 metrów każdy. Otaczający je mur oporowy miał długość 500 metrów i nawet dziś jego pozostałości robią ogromne wrażenie.

Pierwszym obowiązkiem człowieka jest pracować. Tylko przez pracę staje się obywatelem użytecznym

Stanisław Staszic

Wieść niesie, że nie nosił sutanny i nie odprawiał mszy, był miłośnikiem teatru i turystyki górskiej oraz wielkim filantropem. Stanisław Staszic, bo o nim mowa, to osoba, z którą nierozerwalnie wiąże się historia SOP-u. Przyszedł na świat w rodzinie mieszczańskiej w 1755 roku w Pile, zatem możliwość zdobycia wyższego wykształcenia dawało mu wyłącznie duchowieństwo. Ukończył seminarium w Poznaniu, a następnie udał się na studia do Francji i Niemiec. Po powrocie do kraju, wraz z innymi myślicielami epoki oświecenia aktywnie włączył się we wprowadzenie reformy politycznej, ale również – w rozwój Staropolskiego Okręgu Przemysłowego, obejmującego swym zasięgiem obecne województwa: świętokrzyskie, mazowieckie i łódzkie. To właśnie Staszicowi, a później Druckiemu-Lubeckiemu, który kontynuował jego dzieło, SOP zawdzięcza swój intensywny rozwój sfinansowany ze środków Banku Polskiego.

W dziejach Huty Aleksandra, która powstała w 1817 roku w Kielcach, zdarzyły się tragiczne wydarzenia. Stracił tu życie John Founces – Pac, który przybył z Anglii, by w Białogonie wybudować odlewnię. W 1831 roku zginął podczas rozruchu jednego z urządzeń.

Co prawda trzeci rozbiór Polski doprowadził do upadku planów budowy państwowego zagłębia przemysłowego, jednak już w 1818 roku powołana została Dyrekcja Górnicza. Została utworzona do sprawowania nadzoru nad kopalniami i hutami Królestwa Polskiego. Przejęto wówczas zakłady będące we władaniu zakonów i rozpoczęto żmudny proces rozbudowy zagłębia przemysłowego. Powstała wówczas również w Kielcach pierwsza w Polsce wyższa uczelnia techniczna Szkoła Akademiczno-Górnicza.

W Kuźniakach pozostałości wielkiego pieca, w którym w XIX wieku produkowano rury, kraty, blachy, krzyże i balustrady znajdują się na prywatnej posesji. – Można powiedzieć, że mamy wielkiego grilla na działce – śmieją się właściciele.

Każdy chcący się poświęcić Górnictwu lub Hutnictwu, powinien być zdrowia dobrego i sił fizycznych mocnych

Przepisy dla uczniów Szkoły Akademiczno-Górniczej w Kielcach

W 1838 roku na terenie Królestwa Kongresowego czynnych było 51 wielkich pieców, większość z nich znajdowała się na terenie SOP-u. Ich zdolność produkcyjna sięgała 25000 ton surówki rocznie, jednak, aby uzyskać te wskaźniki, konieczne były kolejne modernizacje. Rozbudowy zagłębia podjął się Fryderyk Lempe. Znów jednak ambitne plany zostały pokrzyżowane. Tym razem z powodu kryzysu na rynku górniczo-hutniczym, a także późniejszych represji po powstaniu styczniowym. Huty i zakłady, jedne po drugich, trafiły w ręce prywatnych inwestorów. Z końcem XIX wieku Staropolski Okręg Przemysłowy przestał pełnić funkcję najważniejszego ośrodka przemysłowego.

Filip de Girarda zaprojektował żelazne koło wodne o średnicy ponad 8 metrów dla pudlingarni w Sielpi. W tamtych czasach było to największe koło wodne w Polsce i jedno z największych w Europie.

– Wie Pani, w Polsce przemysł zawsze chcieli zniszczyć. Zagrażał szlachcie, zaborcom, komunistom. A teraz nikogo to nie obchodzi, nikt się tym nie interesuje – te słowa padają z ust opiekunów zabytków niemal w każdym zakładzie, który odwiedziłam.

I trudno nie przyznać im racji, kiedy ogląda się opuszczone obiekty, zaniedbane ruiny, o których wiedzą i pamiętają tylko ci, którzy naprawdę interesują się historią przemysłu. Jesienią Szaleniec z Maleńca znów zostanie uruchomiony – odwiedźcie to miejsce, by poznać XIX-wieczne metody produkcji gwoździ.

38-tonowe koło zamachowe nazwane Szaleńcem z Maleńca napędzało zespół walcowni i gwoździarni. Aż do 1951 r. w oparciu o XIX-wieczny park maszyn produkowano tu wycinane z blachy gwoździe, a także łopaty i szpadle.

Stara Kuźnica to wyjątkowe miejsce na mapie zabytków przemysłowych. Urządzenia w zabytkowej kuźni z układem wodnym z XVIII wieku: młot, kowadło, miechy zachowały się w stanie pierwotnym. Przy odrobinie szczęścia można je zobaczyć – klucze do kuźni znajdują się u gospodarza mieszkającego w sąsiedztwie.

Walcownia w Nietulisku Dużym była jednym z pierwszych zakładów sprywatyzowanych pod koniec XIX wieku. Wraz z innymi obiektami położonymi nad rzeką została przekształcona w pierwszą w kraju spółkę akcyjną w przemyśle hutniczym – Towarzystwo Starachowickich Zakładów Górniczych SA.

Przelew wodny wybudowany w stylu klasycystycznym stanowi jedyną pozostałość po pudlingarni w Brodach. Działało tu sześć pieców pudlowych, dwie fryszerki i wielki młot, a w zakładzie zatrudniano ok. 60 osób.

Zakłady metalowe w Wąchocku powstały na miejscu kuźnic spalonych w 1833 r. Wraz z koksownią były elementem koncepcji Stanisława Staszica „ciągu fabryk żelaza na rzece Kamiennej”.

Produkcja w hucie Józef w Samsonowie trwała zaledwie 43 lata. Co prawda wielki piec istniał tu już od drugiej połowy XVII wieku, jednak to XIX wiek przyniósł jego renesans. Niestety, zakład został zniszczony wskutek pożaru w 1866 roku. Był to odwet Rosjan za udział w produkcji broni dla powstańców styczniowych.

Tekst i zdjęcia Marta Herbergier

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close