Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


– Sześć książek napisał, dacie wiarę?

Wypowiedź dotyczyła mojej skromnej osoby. Bawiłem właśnie na imprezie u znajomych na Roztoczu. W trakcie wieczornego grillowania, gospodarz, z którym pozostaję w zażyłych stosunkach, wskazał na mnie z podziwem, zachęcając innych do toastu.

– Przecież to nie on napisał – odparła beztrosko jedna z uczestniczek balangi, wychylając kieliszek z ironicznym uśmiechem. – Inni mu napisali, on tylko firmował książki twarzą.

Znajdowałem się kilka metrów dalej, ale mimo gwaru na spotkaniu, opinia dotarła do mnie z mocą pioruna. Nie powiem, że się nie poirytowałem. Nie tylko z powodu urażonej nieprawdziwą opinią dumy, ale także z powodu zetknięcia się z krzywdzącą wypowiedzią kolejny raz. Przypomniało mi się bowiem zdarzenie, które miało miejsce na ostatnim rozdaniu podróżniczych nagród Travellery. Również tam, w trakcie konwersacji o książkach na integracyjnym raucie, usłyszałem pytanie od redaktorki jednego z poczytnych magazynów o to, czy sam je napisałem?

– Pracuję w zawodzie od dawna i wiem, że pewne publikacje są tworzone przez ghostwriterów – dodała usprawiedliwiająco znajoma, dając mi do zrozumienia, że w jej ciekawości nie ma niczego obraźliwego. A jednak poczułem się dotknięty i początkowo próbowałem udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Im bardziej jednak musiałem się tłumaczyć, tym bardziej docierało do mnie, że nie warto kopać się z koniem.

Tę rozmowę przypomniałem sobie teraz na Roztoczu i po chwili… po prostu się roześmiałem i wzruszyłem ramionami. Wystarczyło kilka sekund refleksji, żeby zwyczajnie zeszło ze mnie powietrze. Zrozumiałem, że najważniejsze to przestać się napinać. Tobie też to radzę. Wystarczy bowiem, że uda ci się doprowadzić zamierzenie do końca. Wszystko jedno, czy schudniesz dziesięć kilo, czy nauczysz się obcego języka albo zapracujesz na uznanie przełożonego, bądź przygotowany na podobną krytykę. Powiedzą, że udało ci się fartem, że stoi za tym przypadek. Tak jak mówią, że skoro ktoś dorobił się majątku, to pewnie jest złodziejem, a jeśli osiągnął sukces w jakiejś dziedzinie, to dzięki układom.

Nie spodziewaj się zatem poklasku, bo w przypadku powodzenia projektu nie obejdzie się bez krytyki. Nie wdawaj się także w dyskusje o swojej pracy, nie zapewniaj o swojej pracowitości. I tak ci nie uwierzą. A jeśli nawet nie powiedzą ci tego w oczy, to zrobią to za twoimi plecami. Jak mawia jeden z moich szefów: jeśli sam się nie pochwalisz, to nikt cię nie pochwali, nie jesteś w stanie tego zmienić. Możesz jednak zmienić swoje nastawienie. Dlatego jakkolwiek dziwacznie to brzmi, zaakceptuj tę prawdę. Zrób to, żeby niepotrzebnie się nie irytować. I nie czyń z tego afery. Szkoda czasu i nerwów. Inaczej zaczniesz się spalać, marnotrawiąc energię i potencjał na walkę, która z góry skazana jest na niepowodzenie. Wygrasz tylko wtedy, kiedy nie będzie cię to ruszać.

Dlatego rób, co masz robić, bo jest to łatwiejsze niż się zdaje. Ja – po dwudziestu latach w telewizji, a trzydziestu w zawodzie dziennikarskim – już to wiem. Mogę cię zapewnić, że można nauczyć się nie przejmować hejtem. Jesienią wydaję siódmą książkę i mam w nosie to, czy ktoś uzna, że napisano ją za mnie. Ty też rób to, co zamierzasz, bez oglądania się na boki. Bo jak wiadomo, psy szczekają, a karawana idzie dalej.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close