Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Morze przyszło z południa. Ciepłe, słone i niezbyt głębokie. Zostało na sto lub nawet pięćset tysięcy lat. Ale po wielkiej wodzie nie ma już śladu. Pozostały wyraźnie wyrzeźbione doliny, sąsiadujące ze sobą wzgórza i mnóstwo przepięknych muszli, które do dziś można znaleźć na pobliskich polach uprawnych. Tkwią tam od 15 milionów lat!

Muszle na ziemniaczanym polu? Niemożliwe! A jednak… Może brzmi to jak bajka, ale faktem jest, że na polach we wsi Korytnica, między grudkami ziemi i korzonkami roślin, ukryte są pochodzące sprzed ponad 15 milionów lat skamieniałości – gładkie i płaskie muszle lub świderki z ostrymi, wystającymi wypustkami, jeżowce, gąbki i niewielkie, ciemne zęby rekina… Tych geologicznych skarbów jest taki ogrom, że nawet jeśli wiosną ludzie wyzbierają je co do sztuki, to jesienią znów się pojawią. Najwięcej można ich znaleźć właśnie o tych porach roku podczas prac polowych, gdy w ruch idą maszyny spulchniające i przekopujące ziemię. Sporo muszli pojawia się na powierzchni po intensywnych opadach deszczu. I choć przez pola w Korytnicy przewalają się – ku utrapieniu miejscowych gospodarzy – tłumy poszukiwaczy skamieniałości, wciąż nieprzerwanie można natrafić tu na piękne okazy. Mieszkańcy śmieją się, że nie uświadczysz tu zwykłego kamienia. Bierzesz w dłoń jakąś bryłkę, by dołożyć do skalniaka w ogródku, a tu – masz ci los – odnajdujesz na niej odciśnięty prehistoryczny ślad. Kolejny eksponat!

Przyszła wielka woda

Dzień jest słoneczny, ale bardzo wietrzny. Wjeżdżamy do Korytnicy – sennie tu i cicho. Zabudowa jest bardzo wąska, przez wieś prowadzi kręta droga, którą dojeżdżamy do kościoła, a stamtąd już w towarzystwie Jolanty Stępień kierujemy się na Łysą Górę. Auto trzeba zostawić u podnóża wzniesienia i ruszyć wąską, wydeptaną  ścieżką. Nasza przewodniczka – nauczycielka biologii w szkole w Sobkowie, wielka miłośniczka Korytnicy i jej rodowita mieszkanka – co rusz pochyla się i podnosi z ziemi fragmenty muszli.

Widok ze szczytu jest przepyszny i wywołujący dreszczyk emocji, bowiem wschodnie zbocze jest bardzo strome! Przed nami przepastna dolina z wijącym się wąskim strumykiem, a po jej drugiej stronie Grodziskowa Góra, która mieni się wszelkimi odcieniami zieleni, niepostrzeżenie przechodzącymi w ciepłe brązy. Sięgamy wzrokiem po horyzont, gdzie majaczy ciemny błękit. Wygląda jak odległa linia brzegowa morza. Skojarzenie wydaje się całkiem sensowne, bowiem właśnie tu, gdzie dziś leży Korytnica, 15 mln lat temu przypłynęła ciepła, słona i niezbyt głęboka woda – Morze Mioceńskie. – Właściwie był to szereg drobnych zalewów, które wypełniły pagórkowaty dziś teren między Karasami, Chomentowem, Stanowicami, sięgając aż do Wierzbicy – Jolanta Stępień zakreśla zamaszystym ruchem obszar zbiornika. – Łysa Góra była wyspą, a rejon Korytnicy przekształcił się w zatokę.

Zwierciadło wody okresowo mogło sięgać aż do wierzchołka wzgórza, a na zboczach Łysej Góry przebiegał fragment linii brzegowej zbiornika. Zatoka, której głębokość wynosiła najwyżej 100 m, obfitowała w wiele gatunków zwierząt. Świadectwem ich występowania są niezliczone skamieniałości odnajdywane na Łysej Górze i pobliskich polach uprawnych, gdzie było dno zatoki.

– Skamieniałości przetrwały tyle milionów lat i wciąż wykopywane są nowe okazy? – dziwimy się. Pani Jolanta uśmiecha się i mówi, że w geologii 15 czy 16 milionów lat to drobiazg. Rzeczywiście, Morze Mioceńskie to dzieciak w porównaniu z takimi choćby Górami Świętokrzyskimi, które dźwigają na sobie ciężar 600 milionów lat.

Małże i ślimaki

Zatoka dość szybko wypełniła się osadami, zwanymi iłami korytnickimi, co spowodowało wycofywanie się wody z terenu dzisiejszej wsi. Morze robiło się coraz płytsze i gdy miało już zaledwie kilkanaście metrów – eksplodowało życie. W ciepłym zbiorniku żyły wszystkie grupy zwierząt – od pierwotniaków aż po kręgowce. Do dziś uważny zbieracz natrafi w Korytnicy na ślady otwornic, koralowców, pierścienic, stawonogów, mięczaków, szkarłupni i ryb. Wśród tych ostatnich należy wspomnieć o rekinach, które swobodnie wpływały na wody Zatoki Korytnickiej. Zęby groźnych, potężnych ludojadów do dziś można znaleźć w miejscowej ziemi. Wprawne oko natrafi także na kostki słuchowe ryb.

W morzu najliczniej występowały małże i ślimaki – mówi Jolanta Stępień. – Ich muszle dostarczają także wielu cennych informacji o innych organizmach żyjących w tym morzu. Niektóre skamieniałości noszą ślady żerowania drapieżników, m.in. krabów. Niektóre pokrywa warstwa narośli innych gatunków, np. pierścienic, dla których muszle stanowiły podłoże.

– Gdy byłam dzieckiem, dziwiłam się, dlaczego do Korytnicy przyjeżdża tak dużo ludzi – wspomina pani Jolanta. – Do wsi zjeżdżały całe autokary, zorganizowane wycieczki, zaglądało tu także wielu obcokrajowców.

Ludziska wysypywali się z aut i z wiaderkami w rękach ruszali w pola, by grzebać w cudzej ziemi w poszukiwaniu geologicznych skarbów. A że przy tym nie zwracali uwagi na uprawy, to nie ma się czemu dziwić, że to przeczesywanie nie było w smak miejscowym gospodarzom, którym nie raz, nie dwa, zdarzało się przeganiać intruzów ze swojej ziemi.

Do dziś ta niewielka i bardzo urokliwa wioska w gminie Sobków jest mekką geologów i badaczy prehistorii. Do tych, którzy rozsławili ten muszelkowy raj, należy prof. Wacław Bałuk z Uniwersytetu Warszawskiego, od wielu lat badający mioceńską faunę ślimaków. Do tej pory zebrał i opisał ponad 500 gatunków, a do skatalogowania pozostało mu jeszcze około 300.

– Każdego roku profesor, mimo sędziwego wieku, przyjeżdża do nas – prowadzi badania, spotyka się z młodzieżą – mówi pani Jolanta. – Bardzo wspierał nas swoją wiedzą podczas prac przy wytyczaniu przyrodniczej ścieżki dydaktycznej.

Król Staś był zachwycony

W środowisku geologicznym Korytnica znana jest na całym świece, a pochodzące stąd okazy można znaleźć w wielu europejskich muzeach. W Polsce jest jeszcze jedno stanowisko mioceńskie – w okolicach Nowego Sącza, ale jak mówią znawcy przedmiotu – w żaden sposób nie może się ono równać z Korytnicą. Naukowcy potwierdzają, że takich miejsc, jak ta urokliwa wieś w gminie Sobków, w których skamieniałości występują w stanie wolnym, a nie w formie odcisku na jakimś kamieniu, jest rzeczywiście niewiele.

fot. z archiwum Jolanty Stępień

– Pierwsze wzmianki o skamieniałościach z Korytnicy pochodzą z XVIII wieku. W 1787 r. Jan Jaśkiewicz – profesor chemii, geolog, nadworny medyk króla Stanisława Augusta Poniatowskiego wygłosił w Krakowie przed majestatem monarchy wykład na temat rozwoju geologicznego Ziemi, ilustrując swoje rozważania przykładami zebranymi m.in. w okolicach Korytnicy. Wywód naukowca tak zafrapował króla, że w dowód uznania podarował mu pierścień.

– Ale do dziś nie ma pewności, kto odkrył stanowisko paleontologiczne w Korytnicy – dodaje Jolanta Stępień. – Przypuszcza się, że okazy z korytnickich pól zbierał w latach 20. XIX w. wybitny geolog Ludwik Zeuschner i przekazał je wielkiemu badaczowi Gór Świętokrzyskich – Jerzemu Bogumiłowi Puschowi, który opublikował pracę przedstawiającą 88 gatunków ślimaków mioceńskich.

Spuścizna naukowa Puscha trafiła w ręce wybitnego angielskiego geologa, odkrywcy syluru i dewonu – Rodericka Murchisona, który w drodze do Rosji zatrzymał się w Kielcach, żywo interesując się okolicznymi atrakcjami geologicznymi. To on poniósł w świat wieść o wyjątkowym miejscu, które kryje w sobie skarby epoki mioceńskiej.

Morza trochę żal?

Jolanta Stępień trzyma w dłoniach dwa bliźniaczo podobne do siebie kamienie. – Czym się różnią? – zadaje pytanie i nie czekając na odpowiedź wyjaśnia, że jeden został przywieziony niedawno z chorwackiej plaży, drugi – to korytnicka skamieniałość sprzed wielu, wielu milionów lat. Niezwykłe! I może trochę żal, że to ciepłe morze, którego temperatura sięgała nawet 28°C , wycofało się z naszych terenów…

Mieszkańcy Korytnicy żyją na dnie mioceńskiego morza wśród skarbów, których można im tylko pozazdrościć. Nie trzeba wędrować nad ciepłe, południowe morza, by zgromadzić piękne i oryginalne muszle. Prawdziwe cuda natury są blisko nas, niespełna godzinę drogi od Kielc.

Tekst: Agata Niebudek-Śmiech, Zdjęcia: Mateusz Wolski

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close