Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Wtorek, za kwadrans południe. Słychać pukanie. Z początku nieśmiałe, potem coraz bardziej energiczne. Rysiek, jak zawsze gościnny, otwiera drzwi. Na progu stoi szczupła postać. Jej bladą twarz zakrywa kaptur.  – To chyba pomyłka – myśli. Spostrzega jednak zabytkowy motocykl, na którym przyjechała owa tajemnicza pani, nieźle zadając szyku. Silnik jeszcze miarowo pracuje.  ­SHL-ka. Wspaniała maszyna – mówi z podziwem. I wszystko już rozumie.

Nasz przyjaciel Ryszard Mikurda zmarł 5 marca. Tak niespodziewanie, choć jego problemy z sercem były nam przecież dobrze znane. Wydawał się niezniszczalny. Łańcuch ciepła i życzliwości został nagle przerwany.

Na co dzień był przykładem faceta tej tak zwanej porządnej starej daty, ze wszystkimi jak najbardziej poszukiwanymi we współczesnym świecie zaletami: kultury, elegancji, dobrego wychowania, zacnego sposobu bycia czy niezrównanej szarmancji wobec pań. Co nie oznacza, że komentując rzeczywistość, nie potrafił rzucić dosadnym słowem. Z racji życiowego doświadczenia potrafił być jednocześnie świetnym kumplem, jak i mentorem, waląc czasem prosto z mostu, co jest nie tak.

Jako kielczanin wiedział o swoim mieście chyba wszystko. O ludziach – a znał większość postaci kieleckiego życia towarzyskiego ­ o wydarzeniach, w których brał udział, czy wszelkich ciekawostkach mógł opowiadać godzinami. Bo gawędziarzem był niezwykłym. Szkoda, że nie spisał tych wspomnień, choć go do tego namawialiśmy.

Do swych gości podchodził z estymą. Te niezapomniane spotkania na „Wzgórzu Mikurdów”. Urządzona ze smakiem chałupka na Widomej, z której Basia i Rysio uczynili swe letnie sanktuarium, była świadkiem wielu pięknych chwil. Tam latem uciekali od miejskiego zgiełku oraz chętnie przyjmowali przyjaciół i znajomych. Rysiek rozpalał grilla, a na przestronnej werandzie lub przy drewnianym stole pod jesionem rozpoczynała się kulinarno-intelektualna uczta. Podobnie podczas spotkań u Ryśka w mieszkaniu na kieleckim Bocianku, pełnym pamiątek i książek. Elegancko zastawiony stół, pyszne dania. Jeszcze w ubiegłym roku cieszył się z wyhodowanych na balkonie miniaturowych pomidorów, którymi nas uraczył, przyrządzając znakomitą sałatkę. W lutym, na ostatnim – jak się okazało – spotkaniu, częstował smakołykami otrzymanymi od znajomych z Podlasia oraz fantastyczną kapustą po góralsku. Cóż, w temacie rozkoszy stołu na pewno dogada się po tamtej stronie ze swym przyjacielem, „przyszywanym bliźniakiem” Rysiem Zięzio.

Był pasjonatem motoryzacji i motorowych sportów, regionalistą, społecznikiem. Przez lata szefował kieleckiemu Polskiemu Związkowi Motorowemu. „Zapamiętaj taki zwrot: uczyć jeździ PeZetMot” – lubił to hasło. Był kopalnią wiedzy. Pisał książki, artykuły, a słuchacze kieleckiej rozgłośni na pewno pamiętają jego radiowe felietony o świętokrzyskiej motoryzacji. Jak tylko mógł, promował swój region i jego sportowe dzieje.

Szczególnym uczuciem obdarzył SHL-ki. Napisał świetną monografię kieleckiego motocykla: „SHL-ką przez gołoborze”, która doczekała się trzech wydań. Zainteresowanie jednośladami wyniósł z rodzinnego domu. Prawdziwie zaiskrzyło – jak opowiadał – podczas motocrossowych mistrzostw nad kieleckim zalewem, gdzie wielu zawodników startowało na maszynach SHL. Jako młody człowiek pomagał tam przy sędziowaniu. Było to niemal przed sześcioma dekadami. Nie sposób wymienić wszystkie motorowe imprezy, zawody czy rajdy, które Rysiek później organizował, inicjował czy sędziował. Obliczył, że uzbierało się ich coś blisko dwa tysiące, z tego wiele międzynarodowej rangi.

Przez dwanaście lat odbywały się słynne Świętokrzyskie Zloty Motocykli SHL i Pojazdów Zabytkowych. Rysiek wymyślił tę imprezę, chcąc uświetnić tradycje naszego regionu, a szczególnie dokonania kieleckiej Huty Ludwików. Na zloty przybywały co roku tłumy pasjonatów z całego kraju. Wśród prezentowanych maszyn najwięcej emocji budziły, rzecz jasna, SHL-ki. Któż by przypuszczał, że ubiegłoroczny zlot – na rynku w Kielcach i w skansenie w Tokarni – będzie ostatnim. Tym bardziej, że Rysio już obmyślił następną motorową imprezę na lato tego roku.

Do tego niezapomniane Głośne Czytania Nocą w kieleckim Antykwariacie Naukowym, które Rysiek często prowadził z właściwym sobie animuszem i humorem. Sam przygotowywał te o motoryzacyjnych tematach, a zdarzyło się, że i zabytkowa SHL-ka wjechała w obłokach spalin do przytulnego wnętrza antykwariatu.

Niedawno zapuścił brodę. Po raz pierwszy, jak twierdził. Efekt? Nasze skojarzenie: „Sean Connery!”. Coś tam mruczał pod nosem, ale widać było, że jest zadowolony z porównania ze znanym aktorem. Z tak ekstrawagancko ozdobioną facjatą odbierał w lutym tytuł Zasłużonego dla Świętokrzyskiego Sportu. Było to jedno z wielu wyróżnień, jakie dostał podczas swej wieloletniej działalności. Bardzo cieszył się z otrzymanej w ubiegłym roku nagrody Fair Play Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Pięść śmierci znów przywaliła tak blisko i boleśnie. W ciągu kilkunastu miesięcy zabrała nam kolejnego Ryśka – Przyjaciela. Rysio spoczął obok Basi. Na nagrobnej płycie jest róża, którą specjalnie dla swej żony zamówił u zaprzyjaźnionego kowala z Oblęgorka. Teraz będzie nam przypominać ich oboje.

Te lipowe pniaki w januchtowskiej stodole, które zamierzałeś wykorzystać w swych rzeźbiarskich planach, już nieco wyschły. Ale jeszcze poczekają.

Jeśli chodzi o marzenie, o którym kiedyś mówiłeś: start zabytkowym Bugatti w wyścigu klasyków na torze w Monza, na pewno jakoś sobie z tym poradzisz.

A ostatnią książkę, którą już przygotowałeś, i tak postaramy się wydać. Choćby w jednym egzemplarzu, specjalnie dla Ciebie.

Rysiu, do zobaczenia. Kiedyś.

Tekst Adam, Bartek, Igor, Jacek, Janusz, Kasia, Mateusz, „przyszywany bliźniak” Rysiek; Zdjęcia Jacek Korczyński

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close